W „Hybrydach”, 6 grudnia o godz., 20, o ile dynamika ostatnich dni nic nie zmieniła, odbędzie się moje spotkanie ze studentami UW. Jest ono dla mnie podwójnie ważne i to z dwóch powodów. Po pierwsze, spotkania z młodymi ludźmi są zawsze bardzo owocne dla mnie, ponieważ wiele mogę nauczyć się od nich, a to pozwala mi lepsze analizowanie rzeczywistości. Po drugie, będzie to ostatnie moje spotkanie z „publicznością” na długi czas, a ponieważ umówiłem się już nie mogę zawieść organizatorów, chociaż, jak już wspomniałem, i to może się zmienić, gdyż czekam na potwierdzenie.

Szanowni Państwo, nigdy nie zabiegałem o żadne spotkanie. Zawsze była to inicjatywa wydawnictw, lub przedstawicieli jakiejś grupy. Nigdy też nie wziąłem ani złotówki za mój przyjazd, czasem tylko zwrot kosztów podróży. Nigdy też nie miałem żadnych wymagań, jeśli chodzi o nocleg czy o cokolwiek. To samo dotyczyło tematyki dyskusji. Starałem się na ogół zrozumieć ludzi i dlatego znosiłem wszystkie inwektywy pod swoim adresem, łącznie z przypisywaniem mi odpowiedzialności za Pakt Ribbentrop – Mołotow. Nie interesowało mnie czy ktoś przyszedł na spotkanie, by mnie zastrzelić, czy po to, by przed zastrzeleniem porozmawiać, ponieważ zakładałem, że zapraszający chce tego spotkania. Dlatego godziłem się na nie. Kiedy jednak dotarły do mnie ostatnio informacje o wewnętrznych sporach wśród zapraszających, godzących w jedność grup i stowarzyszeń, a także o tym, iż to ja „napieram” na wieczór autorski, to postanowiłem skończyć z tym w ogóle i podobnie jak z prasą i TV , nie narażać wielu ludzi na obrzydliwą konieczność bezpośredniego obcowania ze mną w studiu., a stacje oraz różne kluby i organizacje, na zarzut „autoryzacji esbeckiego mordercy” przez prawicę. W podobny sposób postąpię, gdy usłyszę takie same zarzuty, lub zauważę nastawienie wobec „wRealu24”. Postanowiłem także zrezygnować z udziału w promocji moich najnowszych książek. Fronda i Editions mogą to zrobić bez udziału autora. Ostatecznie, Prus czy Sienkiewicz nie bywa na swoich wieczorach autorskich (ale porównanie, chociaż dlaczego nie? 🙂 ).

No cóż, ludzie słuchają „tylko tych piosenek, które już znają” i nie mam zamiaru zakłócać ich euforycznego uniesienia. Nienawidzę też chórów spod znaku „krasnoj zwiezdy”. Poza tym nie pcham się między wódkę, a zakąskę.

Zapraszam raz jeszcze do „Hybryd” o ile studenci nie zmienili zamiarów wobec mnie.