Tak, jak można się było spodziewać. Parole, parole, parole – zapewnienia a nie gwarancje, a tak naprawdę – zapewnienia o bieżącym a nie przyszłym wsparciu.

Liderze Zachodu a zwłaszcza Francji są mistrzami świata w pompatycznych przemówieniach odwołujących się w co drugim zdaniu do „obowiązków wobec ludzkości”, „społeczności międzynarodowej”, „wolności, równości”, „sprawiedliwości”, „międzynarodowej solidarności”, „dziejowej konieczności” i innych okrągrągłych frazesów.

W praktyce jednak – słowa obracają się w czyn wyłącznie wówczas, kiedy bieg wydarzeń służy interesom tych, którzy je głoszą.

Czytając polską prasę łatwo jest odróżnić wydawnictwa reprezentujące nurt lewicy liberalnej od tytułów prawicowych stosując następujący klucz:

Wydawnictwa lewicy liberalnej zawsze, ale to zawsze znajdą jak nie usprawiedliwienie, to głębokie zrozumienie dla egoizmu Niemiec i Francji. Wystarczy też jedno zdanie przywódców tych krajów zaprzeczające poprzednim i już entuzjastycznie uważa się to za przełom, otwarcie nowej epoki unieważniające poprzednie lata błędnych decyzji.

Zarazem – tutuły te nigdy, ale to nigdy nie znajdą żadnego zrozumienia dla jakichkolwiek przejawów polskiej asertywności. Nasz interes narodowy może przejawiać się wyłącznie w uprzejmym „przekonywaniu partnerów”, ale jeśli „partnerzy” nie znajdują dla niego zrozumienia, to każda próba jego realizacji jest już tylko „kozaczeniem”, „machaniem szabelką”, wyrazem „narodowej buty i głupoty”.

Czytaj więcej.

Fot. Pixabay.com