Pamięć o Kuklińskim obłożono embargiem na wiele lat, również po roku 89. Postać Pułkownika może się nie podobać szczególnie tym, którzy w poprzednim ustroju wiedli udane życie, a po 89r częściowo stracili przywileje – mówią radni Karczewa, Michał Rudzki (pomysłodawca) i Mateusz Stanaszek, w rozmowie z Małgorzatą Kupiszewską o Uchwale Rady, w której postanowiono, że skwer będzie nosił imię Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego.

 

 Pamiętacie, kiedy pierwszy raz usłyszeliście nazwisko pułkownika Kuklińskiego?

Mateusz Stanaszek: – O pułkowniku Kuklińskim usłyszałem wiele lat temu. Już jako dziecko interesowałem się historią, szczególnie tą najnowszą historią Polski. Stąd też postać pułkownika była mi już znana. Momentem, kiedy w Otwocku zrobiło się głośno o Kuklińskim była z cała pewnością konferencja w Powiatowym Domu Kultury. Głównym prelegentem był prof. Józef Szaniawski. Sadzę, że każdy, kto uczestniczył w tym spotkaniu wyrobił sobie jasne spojrzenie na postać i działalność pułkownika Kuklińskiego.

Michał Rudzki: – Hm…pierwszy raz usłyszałem o pułkowniku Kuklińskim w drugiej klasie liceum, podczas wycieczki do Wieliczki i Krakowa. Wtedy podczas podróży rozmawialiśmy o nim z nauczycielem od historii a także przewodnikiem.

Słowa nauczyciela były pełne podziwu dla Pułkownika?

MR: – To był raczej spór między dwiema stronami…ja się przysłuchiwałem i nie bardzo wiedziałem, o kogo dokładnie chodzi. Dopiero podczas tej wymiany zdań między przewodnikiem a historykiem budowałem sobie obraz pułkownika Kuklińskiego.

Od tamtej pory zaszła w was zmiana, dokonała się ewolucja?

MR: – Raczej o natychmiastowej zmianie nie mogło być mowy, nie znałem jeszcze dokładnie życiorysu Pułkownika. Wtedy, po powrocie z wycieczki, zacząłem coś czytać o nim i budować sobie na jego temat zdanie. Imponowało mi to w pewien sposób… Przyznam jednak, że decydującym momentem, który zbudował mój stosunek do płk. Kuklińskiego było obejrzenie filmu Jack Strong. Po tym filmie nie mogłem wyjść z podziwu…

MS: – Sądzę, że spojrzenie na historię i jej bohaterów w dużej mierze uzależnione jest od wychowania, od tego, czego uczą rodzice w domu. U mnie w tej sprawie zawsze była jednoznaczność. Pułkownik Kukliński był bohaterem.

Nie tak dawno przecież, bo 4 lata temu, piętnastu radnych Wiązowny, w odległości zaledwie 20 km od Karczewa, jednoznacznie okrzyknęli płk. Kuklińskiego zdrajcą…

MS: – W Karczewie większość radnych, z ugrupowania burmistrza Łokietka, również było przeciwnych. Każdy rozsądny człowiek może odpowiedzieć na pytanie, czemu tak jest. Jeden z radnych, Tadeusz Placzek, stwierdził, że postać pułkownika może się nie podobać szczególnie tym, którzy w poprzednim ustroju wiedli udane życie, a po 89r częściowo stracili przywileje.

Michał, komisja oświaty, której jesteś członkiem, zawnioskowała o przeprowadzenie konsultacji społecznych. Zapytano, czy mieszkańcy wyrażają zgodę na nazwanie skweru imieniem Pułkownika Kuklińskiego. To była próba sprawdzenia, jakie są szanse, czy zabawa w demokrację?

MR: – Jako autor uchwały i inicjator pomysłu, by nadać imię pułkownika Kuklińskiego skwerowi w Karczewie, najpierw musiałem przekonać do pomysłu, co najmniej 4 radnych, bo tylu potrzeba, by wyjść z inicjatywą uchwałodawczą. Razem ze mną projekt poprali Piotr Kwiatkowski, Małgorzata Spirowska i Radosław Kociszewski. Powiem szczerze, kiedy pisałem uchwałę, wcale nie myślałem o konsultacjach, w ogóle nie przyszło mi to do głowy. Pomysł konsultacji pojawił się na komisji oświaty i jako inicjatorzy przychyliliśmy się do pomysłu. W takich sprawach ważny jest głos mieszkańców, to oni żyją w przestrzeni publicznej. Radny jest reprezentantem mieszkańców, więc musi się liczyć z ich głosem. Konsultacje okazały się absolutnym sukcesem. Ok. 63% głosujących było za moim pomysłem, a tylko 36% przeciw.

Przekonuje się nieprzejednanych. Jakich użyłeś argumentów, by radni przychylili się do wniosku upamiętnienia imienia Pułkownika?

MR: – Mówiłem przede wszystkim o tym, że pamięć o Pułkowniku obłożono embargiem na wiele lat, również po roku 89. Przedstawiałem jego odwagę działania, choć wiedział, jaka może go spotkać kara, de facto kara śmierci. Jedna z radnych użyła również świetnego argumentu, że taka nazwa skweru będzie doskonałą lekcją historii dla dzieci i młodzieży. Na koniec powoływałem się na wynik konsultacji i apelowałem, by uszanować wolę głosujących, którzy wypowiedzieli się jednoznacznie.

Powiedzcie, skąd u was, u radnych z Karczewa taka nieugiętość, by upamiętnić osobę Pułkownika?

 MR: – Nie wiem, czy można tu mówić o nieugiętości. Po prostu cenię tego człowieka, stąd też takie moje działanie. Uważam, że postawa prezentowana przez Pułkownika była postawą, która, mimo to, co mówią o nim jego wrogowie i przeciwnicy, wzbudza szacunek i respekt, nawet u jego oponentów. Oparta była na wartościach i pewnym kręgosłupie prawdy. W mojej opinii jest to postać, o której należy mówić w szkołach i w ten sposób pokazywać, że życie to coś więcej niż wygoda i komfort. Życie to misja do zrealizowania.

MS: Nie wszyscy popierali inicjatywę upamiętnienia Pułkownika. W mojej ocenie jest on postacią, której pamięć warto kultywować i przekazywać następnym pokoleniom. Jesteśmy osobami młodymi, bez obciążeń historycznych poprzedniego ustroju, a z drugiej strony z racji zainteresowań i wykształcenia umieliśmy zgłębić temat na tyle, aby mieć jednoznaczną ocenę postaci tego wyjątkowego człowieka.

Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia na skwerze Kuklińskiego dorastający smyk zapyta was, jakim człowiekiem był pułk. Kukliński. Za co cenicie Pułkownika najbardziej?

MS: – Najcelniej oddają postać Kuklińskiego słowa: patriotyzm, odwaga, poświęcenie. Nie zapominałbym jednak o inteligencji.

MR: – Natomiast ja: odwagę, mądrość, spryt.

Władze Karczewa są przychylne młodym, którzy chcą zmienić wizerunek znanego miasta z tradycjami i bogatą historią?

MS: – Niestety władze Karczewa nie są zbyt przychylne naszym działaniom. Natomiast zupełnie inaczej przedstawia się podejście mieszkańców. Wielokrotnie spotykamy sie z miłymi słowami ze strony zwykłych ludzi, którzy doceniają nasze zaangażowanie w różnorakie akcje patriotyczne, takie jak rozdawanie flag pod kościołami 3 Maja czy też składanie kwiatów podczas uroczystości państwowych.

MR: – W sprawie nadania skwerowi imienia Kuklińskiego pan burmistrz Władysław Łokietek nie wypowiedział się. Rada miejska była zróżnicowana, jednakże ostatecznie więcej radnych było za… i to cieszy.

Uda się w Karczewie przemianować ul. Berlinga na ul. Rotmistrza Witolda Pileckiego?

MS: – Bardzo bym tego chciał. Sam mieszkam na ulicy Berlinga, więc temat jest mi szczególnie bliski. Od dłuższego czasu wyczekiwałem ustawy dekomunizacyjnej, która zobowiąże samorządy do zmiany nazw związanych z poprzednim ustrojem.

 MR: – Zobaczymy…na razie temat ustawy dekomunizacyjnej jest jeszcze w powijakach na poziomie naszego samorządu. Na pewno trzeba wziąć pod uwagę mieszkańców, dla których sama zmiana wiąże się z koniecznością wymiany wielu dokumentów. Sądzę,że wymiana dokona się na koszt samorządu bądź państwa. Nauczony doświadczeniem, wiem, że trzeba będzie się zapytać samych mieszkańców ul. Berlinga, jakiego patrona ulicy woleliby. Nie mieszkam na Berlinga, ale nie miałbym nic przeciwko temu, by na Osiedlu Ługi obok generałów: Sikorskiego, Bema, Grota Roweckiego, pojawił się rotmistrz Pilecki.

Zadanie od jutra: wniosek, komisja, sonda i zaczynamy od początku?

MR: – Heh… sonda, uchwała i zaczynamy! Podziękowania dla mieszkańców i wszystkich radnych, którzy poprali pomysł skweru im. Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego.

MS: – Skoro udało się z Pułkownikiem, to uda się również z Rotmistrzem!!!

Dziękuję za rozmowę. Gratuluję sukcesu!