Po ponad dwóch latach publicznych oskarżeń Radosław Śmigulski zabiera głos po przedstawieniu mu trzech zarzutów. Były dyrektor PISF kwestionuje ich kwalifikację prawną, wskazuje na rozbieżność między zarzutami a medialnymi narracjami i zarzuca władzom naruszanie zasady domniemania niewinności. Zapowiada obronę przed sądem oraz wniosek do RPO.

OŚWIADCZENIE

Cieszy mnie, że po przeszło dwóch latach publicznych oskarżeń Prokuratura wreszcie sformułowała wobec mnie konkretne zarzuty. Z licznych spraw, zawiadomień i nieprawidłowości przedstawianych przez ten czas w przestrzeni publicznej jako dotyczące mojej działalności ostatecznie przedstawiono mi trzy zarzuty. Nie ma wśród nich między innymi niczego dotyczącego sławetnych „Ministrantów”.

Nie zgadzam się z twierdzeniem, że zarzucane mi czyny stanowią przestępstwo. Będę odnosił się do nich w toku postępowania, przedstawiając wyjaśnienia i dowody. Dotychczas nie miałem jeszcze możliwości merytorycznego odniesienia się do całego materiału dowodowego. Zgodnie z przysługującym mi prawem złożę wyjaśnienia i wnioski dowodowe po zapoznaniu się z materiałami postępowania.

Jeżeli Prokuratura zdecyduje się następnie na wniesienie aktu oskarżenia, o mojej winie może rozstrzygnąć wyłącznie niezależny sąd — nie urzędnik, nie minister, nie konferencja prasowa i nie wpis w mediach społecznościowych.
Szczególnego wyjaśnienia wymaga publiczna wypowiedź Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka o „zorganizowanym mechanizmie wyprowadzania pieniędzy”.

Takiego zarzutu mi nie przedstawiono. Nie postawiono mi zarzutu kradzieży, przywłaszczenia środków ani udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Publiczny opis sprawy powinien odpowiadać rzeczywistej treści postawionych zarzutów, zwłaszcza gdy formułuje go najwyższy przedstawiciel organów ścigania.

Warto także precyzyjnie wyjaśnić, czego dotyczą poszczególne zarzuty.
Wątek odnoszący się do dotacji dotyczy niedokonania przez PISF ich zwrotu do budżetu państwa w ustawowym terminie. Wskazywaną szkodą są w tym przypadku odsetki, a nie przywłaszczenie przeze mnie środków z dotacji. Środki pozostały w systemie finansowania polskiej kinematografii i zostały przeznaczone na kolejne zobowiązania związane z mechanizmem zachęt.

Także kwestia kart służbowych oraz sposobu dokumentowania wydatków wymaga analizy konkretnych operacji i obowiązujących w PISF regulacji wewnętrznych. Prokuratura przedstawia ich własną ocenę prawną, z którą się nie zgadzam i którą będę kwestionował w toku postępowania.

Podobnie przedstawiany w mediach wątek „fałszywych delegacji” w rzeczywistości dotyczy jednej delegacji jednej pracownicy, która — według posiadanej przeze mnie wiedzy — nie otrzymała z tego tytułu żadnych środków.

Ma to znaczenie również dlatego, że publiczne oskarżenia wobec mnie rozpoczęły się ponad dwa lata temu, na długo przed przedstawieniem mi zarzutów. Państwo ma pełne prawo prowadzić śledztwo i informować opinię publiczną o jego przebiegu. Nie powinno jednak przedstawiać obywatela jako osoby winnej, zanim jego odpowiedzialność zostanie stwierdzona prawomocnym orzeczeniem sądu.

Art. 42 ust. 3 Konstytucji RP gwarantuje każdemu domniemanie niewinności. Ten sam standard wynika z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz prawa Unii Europejskiej. Standard ten powinien obowiązywać także w publicznych wypowiedziach przedstawicieli organów państwa dotyczących osoby podejrzanej lub oskarżonej.

Dlatego kieruję do Rzecznika Praw Obywatelskich wniosek o zbadanie sposobu działania i publicznej komunikacji organów państwa w mojej sprawie, w tym całej chronologii zdarzeń.

Wykorzystam wszystkie dostępne środki ochrony prawnej w Polsce. Jeżeli okażą się one nieskuteczne, po wyczerpaniu wymaganej drogi krajowej skorzystam również z przewidzianych prawem europejskich mechanizmów ochrony praw człowieka.

Nie oczekuję specjalnego traktowania. Oczekuję jedynie tego, co Konstytucja gwarantuje każdemu obywatelowi: rzetelnego postępowania, prawa do obrony i tego, aby wyrok zapadał w sądzie, a nie w komunikacie przedstawiciela władzy publicznej.

Mam pełną świadomość, że każda złotówka środków publicznych wymaga szczególnej odpowiedzialności. Jednocześnie proporcje mają znaczenie. W latach 2017–2024 PISF pod moim kierownictwem odpowiadał za wydatkowanie blisko 2 800 000 000 zł. Po kontrolach, audytach oraz zaangażowaniu wielu instytucji państwowych przedmiotem obecnych zarzutów pozostają kwestie o zupełnie innej skali i charakterze niż sugerowane publicznie opowieści o wielomilionowym „wyprowadzaniu pieniędzy”.

Dlatego oczekuję przede wszystkim precyzji: zarówno od organów państwa, jak i od mediów.
Zwracam się również do mediów o zaprzestanie anonimizowania mojego nazwiska i wizerunku. Pełniłem funkcję publiczną, moja tożsamość jest powszechnie znana i sam publicznie zabieram głos w tej sprawie.

Radosław Śmigulski
24 września 2026 r.