Obejrzałem wczoraj film „Gra”. Szczerze mówiąc nie przypominam sobie wcześniej takiego „nudnego” filmu który by tak na mnie zadziałał.
Reżyserem jest Ruben Östlund. Szwedzki reżyser znany z The Square, W trójkącie, Turysta. Laureat dwóch nagród Złota Palma, jeden z najlepszych europejskich reżyserów.
Film jest oparty na prawdziwych wydarzeniach, prawdopodobnie dlatego film został nakręcony w konwencji „cinema verite”, czyli, filmu fabularnego, który ma stworzyć wrażenie że podglądamy to co się dzieje, coś jak dokument nakręcony z ukrycia. Ujęcia są statyczne, praktycznie zero ruchu kamery, ostrość na jeden punkt, zdjęcia robione z pewnej odległości, tak jak byśmy podglądali to, co się dzieje, a nie „wchodzili” w tę rzeczywistość, co często jest celem reżysera.
Ta konwencja te ujęcia, powodują że człowiekowi przyzwyczajonemu do innego obrazu trudno wysiedzieć, podobnie z montażem, który jest daleki od dynamicznedgo, film snuje się i snuje.
Trzy razy chciałem ten film wyłączać, ale na szczęście syn mnie przekonał zdaniem, „to dobry reżyser, poczekajmy, zobaczymy o co mu chodzi” w sumie zgodziłem się bardziej z uprzejmości niż z przekonania. Film jest naprawdę wstrząsający, w bardzo specyficzny sposób. Nie znam, albo nie pamiętam innego takiego filmu. Film w sposób, kompletnie inny i nie prosty, pokazuje upadek szwedzkiego społeczeństwa, w taki sposób którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ot grupa biednych dzieci z których rodzice prawdopodobnie pochodzą z Maghrebu, znajduje sobie rozrywkę w dręczeniu białych dzieci, rozrywce która służy ich zabawie i innemu celowi, którego nie zdradzę. Straszne jest to, że dzieje się to w koszmarnej obojętności ludzi którzy to widzą, ludzi dorosłych.
Ten film wg mnie jest kolejnym dowodem na to że Szwedzi SAMI ZAŁOŻYLI SOBIE PĘTLĘ NA SZYJĘ. Koszty skrajnej głupoty i OBOJĘTNOŚCI ponoszą ich dzieci, z kolei dzieci czarne, żyją w kulcie siły, agresji, bezkarności i pogardy dla wszystkiego i wszystkich którzy nie są jak oni. Co z nich wyrośnie, widać już teraz, na ulicach szwedzkich miast.
Teraz SPOILER ALERT.
Chcesz obejrzeć film, lepiej nie czytaj.
W zasadzie dopiero po obejrzeniu ostatniej sceny która była jedną z bardziej wymownych i podsumowujących scen, mogę powiedzieć że była scena końcowa, a tak naprawdę kilka ostatnich scen. Scena gdzie ojciec jednego z okradzionych dzieci próbuje skrytykować złodzieja, nie napotyka na wstyd czy pokorę, tylko na agresję, bezczelność i poczucie kompletnej bezkarności. Co więcej, złodzieja bronią przypadkowe osoby, zakładając że jeśli dorosły chce coś od czarnego dziecka, to na 100% jest agresorem, rasistą itd. co w efekcie przekonuje dziecko do tego., że jest kompletnie bezkarne.
Podsumowaniem filmu jest scena prezentacji umiejętności, biała dziewczynka tańczy afrykański taniec, a dziecko o azjatyckich rysach gra na klarnecie utwór z muzyki europejskiej.
Wymowa tego filmu jest dla mnie jednoznaczna. Europa, Szwecja, poddały się kompletnie, nie maja NIC do zaproponowania, oraz NICZEGO NIE CHCE CHRONIĆ, ani swojej kultury, ani porządku, ani prawa, ani WŁASNYCH DZIECI. Chcą być „dobrzy”.
Dorośli którzy występują w filmie, nie robią KOMPLETNIE NIC żeby ratować swoje dzieci, mimo że te dzieci o taki ratunek proszą, mimo że widzą że coś jest nie tak, mimo że jest wiele okazji żeby tym dzieciom pomóc, NIE ROBIĄ NIC.
Głównym problemem dorosłych w tym filmie, jest KOŁYSKA. Drewniana kołyska którą ktoś zostawił w pociągu w miejscu niedozwolonym, w przejściu, a to niezgodne z prawem. Ten problem angażuje bardzo mocno, kilkoro dorosłych, zastanawiają się co zrobić, ogłaszają w kilku językach informacje, chodzą, przenoszą debatują, to dla nich NAJWAŻNIEJSZA SPRAWA, to że kołyska stoi w niedozwolonym miejscu. Z kolei inni mają w nosie to że dziecko jest w autobusie skopane, że kogoś się poniża, a jedna próba reakcji starszego człowieka, spotyka się z agresją.
Co więcej jedno z tych białych, de facto uprowadzonych dzieci, staje po stronie tych czarnych agresorów, „bo trzeba się im podporządkować, bo będzie gorzej jak tego nie zrobimy” i namawia swoich kolegów, do tego żeby byli „grzeczni” i mili w stosunku do ich prześladowców, bo będzie źle.
W tym filmie Ich własny świat, ich państwo, ich dzieci, ich kultura jest kompletnie nieznacząca, nie istnieje, tak naprawdę, Szwecja już nie istnieje jako państwo narodu szwedzkiego. Ciekawostką jest że film jest z 2011 roku, dziś te dzieci dorosły i Szwecja jest europejskim mistrzem jeśli chodzi o liczbę przestępstw na 100 mieszkańców.
Szanowny Panie Woźniakowski,
Bardzo dobrze Pan napisał. Dziekuję.
Historia kołem sie toczy.
Tym razem Szwedzi topią sie na własne zyczenie.
Henryk Sienkiewicz; ”Potop”,
“Lecz groźniejsze jeszcze dla Szwedów od kuligów szlacheckich i od samych Tatarów
były ruchy chłopskie. Od dawna, od pierwszego dnia oblężenia Częstochowy, poczęło
wrzeć pomiędzy ludem i spokojni a cierpliwi dotąd oracze jęli tu i owdzie stawiać opór
i tu i owdzie chwytać za kosy i cepy, a szlachcie pomagać. Bystrzejsi jenerałowie szwedzcy
z największą obawą patrzyli na te chmury, które lada chwila mogły się zmienić w potop
prawdziwy i pochłonąć bez ratunku najeźdźców.”
I tak w Polsce Szwedzi doświadczyli potopu.
“Koń jaki jest każdy widzi.”
Dzisiaj są u siebie w domu.
Szwedzi Częstochowy nie mają. Najeźdźców też nie mają. Zaproszonych zapraszali sami.
Ale mają Fizie Pończoszankę (Pippi Långstrump) ktora jedna ręką podnosi “Pana Konia”.
Takze maja Dzieci z Bullerbyn (Alla vi barn i Bullerbyn). Na pewno im pomogą.
Mądrośc szwedzką poznalem za komuny gdy szwedzcy uczeni studenci przyjezdzali do Polski I objaśniali polskim marcowym studentom jaki to prawdziwy socjalizm jest dobry. I że oni go w Szwcji buduja. Tak im dopomóż Bóg. Nierychliwy ale sprawiedliwy. Zbudowali.
“Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”.
Dziekuje za świetne pisanie. Zdrówko.
steve