Historia radiowca Marka Miśko podsunęła mi refleksji o wychowaniu młodych ludzi, nawet bardzo młodych. Do jakiego -odrealnienia- dochodzimy w dydaktyce czy socjalizacji dzieci, przy ogromnej aprobacie społecznej. Choć zauważalne staje się jednak że część społeczeństwa, ta zdrowsza, przynajmniej, w internecie broni się przed patologią „dzisiejszego” wychowania.

Ta obrona polega na zamieszczaniu zdjęć z okresu swojej młodości na której są „elementy” ówczesnego życia społecznego. Zabawę na trzepaku, klucz od domu na szyi. Popularne staja się grupy o nazwie „Nasza Młodość w PRL-u” lub „ PRL – Świat utracony…” wbrew pozorom nie są tęsknotą do systemu politycznego ale do … normalności. Na dowód tego przytaczam przykład młodszego pokolenia czyli tych którzy dzieciństwo i młodość mieli w latach 90 tych i perelu nie wiele mają w sobie. Walka o normalność jest prowadzona nieśmiało i kiepsko .. bo nie ma zdefiniowanego wroga.

Czasami burzymy się na absurdy zachowań to odpowiedź mamy – „takie czasy”. Mimo że to nie „czasy’ a ludzie tworzą takie a nie inne zachowania. Naiwni głupi i ufni, że tak ma być, bo tak jest lepiej.

W normalności (tak jak to kiedyś było) młody człowiek, bo dziecko jest człowiekiem, powinien mieć kontakt z tym rzeczami (przedmiotami) i sprawami (problemami) z jakim będzie miał w dorosłym życiu. oczywiście pod kontrola rodziców!!! Bo jeżeli nie będzie miał w dzieciństwie kontaktu z rzeczami i problemu, z którymi spotka się w późniejszym okresie, to kiedyś przerosną ich psychikę. To dzieciństwo jest fundamentem dorosłości.

Wyizolując dziecko w nierealnym świecie, który mu stworzymy .. „wyprodukujemy” „półprodukt” który sobie nie poradzi w trudnej rzeczywistości. Wychowanie dzieci w odrealnieniu jest ideologią wcielona w życie. Jak pomyślę, ze komunizm udało się zaszczepić tylko niewielkiemu promilowi tylko cześć ludzkości, a tą ideologię udaje się szerokim kręgom bogatej społeczności. To wydaje mi się, że mamy do czynienia z zarażą.

W jakich krajach są najwyższe wskaźniki samobójstw w śród młodych ludzi, tam gdzie są nieracjonalne metody wychowawcze. Proszę uwzględnić koszty ekonomiczne. Niektóre kraje np. skandynawskie mają nieco niższy wskaźnik, niż Polska, ale koszty ekonomiczne na zwalczanie samobójstw wśród młodych są kosmiczne i ciągle wzrastają. Zaś zjawisko wcale nie malej.

Czym zawinił radiowiec, ano wziął swych potomków na strzelnice. Coś, co jest normalne, staje się dziwne, przynajmniej dla opętanych chorą ideologią, która od wielu lat jest wcielana w życie. Donosicielstwo staje się „moralnym obowiązkiem” niczym w komunizmie i nazizmie.

ps. ja tez biorę .. dzieci na strzelnice.

dariusz-lorantyAutor: Dariusz Loranty, oficer policji w stanie spoczynku, nadkomisarz, negocjator stołeczny. Współautor „Spowiedzi psa”, felietonista Śledczego Focusa. Obecnie częsty komentator telewizyjny, występuje w mediach drukowanych i elektronicznych. Człowiek, który tak naprawdę nie boi się mówić z otwartą przyłbicą o patologiach, które dotykają Polskę lokalną, oraz Polskę w tym szerokim znaczeniu.