Prawa kobiet, prawa mężczyzn.
Jednym z kierunków, który kończyłem była socjologia. Specjalnie wybrałem specjalizację rodzina, ponieważ w tym czasie już zajmowałem się mediami, raczkującym marketingiem i nie chciałem zajmować się na uczelni tym samym co poza nią. I podobało mi się to. Wykładowcą moim był też prof. zw. dr hab. Zbigniew Tyszka z którym polubiliśmy się i prowadziliśmy czasem super rozmowy, dyskusje, które do dziś miło pamiętam. Człowiek nr jeden w Polsce w tych tematach. Do dziś uczą się z jego książek. Autor pierwszego polskiego podręcznika akademickiego tej dziedziny.
… ale co chciałem napisać. Gdzieś czytałem o alimentach i intercyzie. Punkt widzenia w tematach tego typu zależy od punktu siedzenia. Każdy ciągnie w swoją stronę.
Przejdę do konkretów, co chcę napisać.
Świat się zmienia, Polska się zmienia, społeczeństwo się zmieniają, relacje się zmieniają.
Kobiety chyba wywalczyły sobie już dużo, a naet w wielu przypadkach więcej niż mogły liczyć, przestały rodzić, mogą same decydować czy zostaną matką czy pójdą do pracy czy nie, żaden mężczyzna nie może chyba liczyć na takie wsparcie jak samotna matka itd. itp. Ja wiem wiem, że to ciągle mało i że najważniejsze jest dobro dziecka itd.
Ale … równość to równość, sprawiedliwość, uczciwość ponad wszystko, prawda?
Zatem powinno zostać wprowadzone przez państwo obligatoryjnie:
1. badania genetyczne na rodzicielstwo (po prostu każde dziecko, które przychodzi na świat – badania).
2. Intercyza obligatoryjna na powiedzmy 10 czy 15 lat. Jak tyle przetrwa małżeństwo to automatycznie wchodzi już jako wpólnota majątkowa (oczywiście z wyjątkami, zastrzeżeniami i możliwością przedłużenia itp.) – jak umowa na czas określony na umowę na czas nieokreślony. Upraszczam, ale wiadomo o co chodzi.
Nie odwrotnie jak jest teraz.
3. Dziecko, które zostało porzucone, którym nie interesował się rodzic przez jego życie (nie łożył, nie uczestniczył w wychowaniu, …) składa w pewnym wieku deklaracje, że Marian X, Karolina Y nie byli, nie łożyli i jak się zestarzeją to samorząd nie ma do nich dzwonić o kasę na pieluchy i karmienia „dziadka”.
4. Tak jak mamy 1,5% na Organizację Pożytku Publicznego należy wprowadzić „kilka procent” z PIT na swoich rodziców czy opiekunów (rodzice adopcyjni itp.).
Ma się opłacać mieć dzieci „wyższej jakości” a nie mieć dzieci, które będą rypać resztę życia na innych.
Z pewnymi ograniczeniami i zastrzeżeniami aby nie dochodziło też do nadużyć, że będzie kumulował się kapitał w boatych rodzinach (tzn. bogaci będą jeszcze bogatsi).
….
5. Koniec z przejmowaniem świadczeń, emerytur po mężu, jeżeli kobieta nie miała dzieci a jednocześnie nie pracowała czy jej praca to bardziej „hobby” a nie coś poważnego przez lata.
Każdego roku w Polsce:
kobiety po mężach: ~85–90%
mężczyźni po żonach: ~10–15%
I miało to sens, jeżeli kobiety rodziły i zjmowały się dziećmi, domem.
Argument, że nie mogłam mieć dzieci?
No to miałaś czas aby pracować, uczyć się, rozwijać. Nie wykorzystałaś, to twój problem.
Mówimy o osobach zdrowych, dla jasności, które mogły, mogą uczestniczyć w życiu społeczeństwa przez aktywność zawodową.
Brakuje w Polsce pielęgniarek a w cholerę bezdzietnuch niepracujących bab mamy (sami „odpytajcie statystykę”).
Przypominam, że państwo „to gra zespołowa”. Chcesz grę indywidualną, to twój problem i wybór.
Mężczyźni też coraz częściej nie mogą mieć dzieci a chcą je mieć.
Podsumowując.
Przejmowanie świadczeń po mężczyznach, którzy żyją krócej przez kobiety, które nie mają dzieci, nie miały jest niezrozumiały, nieopłacalny i demoralizujący.
To swoją drogą brak szacunku do kobiet i same kobiety powinny coś z tym zrobić w obecnych czasach. Prawda?
Przypominam, że nie ma czegoś takiego jak emerytura po mężu. To kłamstwo, bo nikt nie odkłada sobie na emeryturę. Każdy z nas płacu na swoich dziadkó, rodziców, obcych aby mieli z czego żyć. Nikt nic nie odłożył. Zatem „dawanie” bezdzietnym kobietom, które nie były specjalnie aktywne zawodowo przez życie wyższych świadczeń po mężu jest okradaniem cudzych dzieci. Niczym więcej.
Swoją drogą nie bez powodu jeżdżą stare baby do sanatorium (od dziesiątek lat) i najlepszymi „cukierkami” dla nich są wątłego zdrowia emeryci mundurowi.
Dziś już są nieco mądrzejsi Panowie i zmienia się styl życia, ale w latach 80, 90tych polowanie na takich Panów było powszechne (o czym mogą opowiedzieć osoby pracujące w sanatoriach).
6. ale ….
równolegle powinno iść promowanie rodzin posiadających dzieci
Bez dzieci majątki, kariery i emerytury ponad 90% ludzi będą niewiele warte. Coraz więcej ludzi to rozumie, ale mają nadzieję, że ich może ominą kłopoty i śmigną przez życie jak ich dziadkowie i rodzine jeszcze w spokoju.
Żadne karnie ludzi za to, że nie mają dzieci (podatki wyższe itp.), ale właśnie pokazywanie takiego sposobu życia pozytywnie.
Ważne aby nie promować i nie wspierać patologii – jak to, że bycie samotnym się opłaca (bo coraz częściej się opłaca). Wyjdzie bokiem to wszystkim, ale kto myśli co będzie za rok dwa a co dopiero za 30 lat? Pojedyncze jednostki jedynie.
Autor: Diario
Zostaw komentarz