Twarde dane z najnowszego raportu Randstad nie pozostawiają złudzeń: polski rynek pracy, który przez lata budowaliśmy jako silny i stabilny, wyraźnie traci impet pod rządami obecnej koalicji. Co jeszcze idzie źle?
Aktualna analiza ekonomiczna.
Średni czas szukania pracy wzrósł do rekordowych 4,5 miesiąca. Jeszcze na początku 2025 r. były to nieco ponad 3 miesiące. Polacy tracą poczucie bezpieczeństwa i coraz bardziej obawiają się o swoją przyszłość. Sytuacja najmocniej uderza w osoby w wieku 50-64 lata – oni na nowe zatrudnienie muszą czekać średnio niemal 9 miesięcy! To ogromny krok wstecz.
Według danych wiara w to, że znalezienie jakiejkolwiek pracy w ciągu kolejnych sześciu miesięcy będzie łatwe, spadła z 83 proc. do 77 proc. Jeszcze słabiej wygląda ocena szans na znalezienie pracy tak samo dobrej lub lepszej od obecnej. Wierzy w to 56 proc. badanych, czyli o 4 punkty procentowe mniej niż rok wcześniej.
Niskie bezrobocie rejestrowane to wciąż zasługa silnych fundamentów, które zostawiliśmy, ale dzisiejsze sygnały ostrzegawcze są alarmujące. Zamiast dynamicznego rozwoju mamy wyraźne schłodzenie i rosnącą niepewność. Polski pracownik zasługuje na stabilizację, a nie na ciągłe liczenie kosztów przez pracodawców zmuszonych do defensywy. Wspierajmy polskie firmy i doświadczonych pracowników, zanim to schłodzenie zmieni się w głęboki kryzys.
Niestety te fundamenty są również coraz słabsze. Czerwcowy wskaźnik PMI drastycznie zanurkował z 49,4 pkt. do zaledwie 46,1 pkt. To największy miesięczny spadek od połowy 2022 roku!
Polski przemysł, który przez lata był motorem napędowym naszego PKB i dumą w Europie, dziś wyraźnie hamuje pod rządami obecnej koalicji. Gwałtowny spadek nowych zamówień (trwający już 15 miesięcy), załamanie eksportu i rosnące zapasy niesprzedanych towarów w magazynach to potężny dzwon alarmowy. Polskie fabryki produkują coraz mniej, a koszty rosną.
Kontrastuje to z nastrojami firm w innych państwach. Finalny odczyt barometru koniunktury PMI w przemyśle w strefie euro w czerwcu (51,4) jest dodatni. Lepsze były także odczyty z największych gospodarek (w Niemczech 50,3; we Francji 51,2). Podobne odczyty notuje również USA- indeks koniunktury ISM w przemyśle wyniósł w czerwcu 53,3, pozostając powyżej granicy 50 punktów wskazuje na ożywienie w sektorze. Powyżej tej granicy jest również indeks PMI w przemyśle (53,9 w odczycie finalnym).
Te dramatyczne sygnały z rynku pracy i zapaść w przemyśle tworzą razem wyjątkowo ponury obraz. Kiedy cała Europa i Stany Zjednoczone powoli odbijają się od dna, a ich indeksy PMI i ISM wyraźnie rosną, pokazując ożywienie, Polska pod obecnymi rządami staje się czerwoną latarnią kontynentu, tracąc konkurencyjność na własne życzenie. Nie da się budować bezpiecznej przyszłości polskich rodzin i stabilnego rynku pracy, gdy bezczynnie patrzy się na wygaszanie silników naszej gospodarki i ignoruje dramatyczną sytuację dojrzałych pracowników oraz polskich fabryk.
Czas skończyć z tym gospodarczym dryfem i rządem teoretyków – bez natychmiastowych, odważnych impulsów rozwojowych i realnego wsparcia dla przedsiębiorców, to niepokojące schłodzenie bardzo szybko przeistoczy się w pełnoskalowy, głęboki kryzys, za który zapłacą wszyscy Polacy.
Grafika: Facebook / Mateusz Morawiecki
Autor: Mateusz Morawiecki
Polski menedżer, bankowiec i polityk. Prezes Rady Ministrów w latach 2017-2023. Poseł na Sejm RP, wiceprezes PiS.
Zostaw komentarz