Nad życiem dziś rozmyślałem,
bo czas za wolno mi płynął.
Tylko, że żyję wiedziałem,
choć sens gdzieś życia zaginął.
Nagle się zorientowałem,
że mi część życia ubyło.
Usnąłem cicho i spałem.
I że mi nic się nie śniło.
Jak gdybym o wiek przeskoczył
poczułem się obudzony
gdy otworzyłem swe oczy
jeszcze owym snem niesiony.
Zaraz pójdę do roboty
pracować ciężko i dużo.
Na bok zachcianki, tęsknoty
puki się oczy nie znużą.
Wtedy znów zasnę i będę
przemijał w pustkowiu czasu,
choć los życia mego przędzę
ciągnie, jak wilka do lasu.
I choć odległość jest spora
rozważam podparty laską,
że bliżej mi do wieczora
niż do porannego brzasku.
I co tu myśleć nad życiem.
Spokojnie przemija szare.
Gdy budzimy się o świcie
znów jesteśmy trochę dalej.
Słowa te zmuszają do refleksji i zastanowienia się nad sensem życia.