Ból, to coś do czego poniekąd jestem przyzwyczajona. Swój próg bólu określam na wysoki. Natomiast w czwartek bez żadnego ostrzeżenia ból dosłownie mnie powalił. Resztkami sił zadzwoniłem do Ośrodka Zdrowia by zapytać, co mam robić dalej, zostałam skierowana na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR).

Nie lubię SORu, lecz ból był tak silny, że zadzwoniłam do mojego Taty z prośbą o transport. Nie pamiętam jak zeszłam po schodach, ani jak dojechaliśmy na miejsce do Szpitalny Oddział Ratunkowy w Oświęcimiu. Jednak na miejscu po kilku pytaniach, które zadał mi ratownik medyczny od razu usadzono mnie na wózku inwalidzkim, ledwo stałam na nogach.

Jestem kobietą, a więc ból brzucha towarzyszył mi od dawna. Natomiast ten ból był inny, nie do zniesienia. Nie wiem ile czekałam na lekarza, jednak na pewno nie było to długo. Całkiem sympatyczny doktor zbadał mnie i zlecił badania oraz podanie leków. Pielęgniarki założyły wenflon, pobrały krew, zaaplikowały leki. Zostałam odwieziona na korytarz z kroplówką i odpoczywałam. Co i rusz podchodził ratownik medyczny na zmianę z pielęgniarką przychodzili do mnie i pytali czy wszystko w porządku, czy potrzebuję jakiejś pomocy, itd.?

Po pewnym czasie, a trwało to ze 2 godziny, gdy już doszłam trochę do sobie, to zaczęłam obserwować pracę tych ratowników, pielęgniarek i pielęgniarzy. Muszę Wam powiedzieć, że to oni są sercem każdego SOR-u. Nie chcę niczego ujmować lekarzom, ich praca też jest nieoceniona. Jednakże to, co robi ten tzw. personel niższy jest czymś, dzięki czemu te bolesne chwilę stają się łatwiejsze do zniesienia.

Leżała za parawanem starsza Pani, co chwilę wołała do siebie kogoś z personelu. Nawet sobie pomyślałam, że pewnie zaczną Panią ignorować, lecz nic bardziej mylnego. Tyle razy ile Pani wołała, tyle razy przychodzili i spokojnie tłumaczyli. Bardzo często, gdy znajdujemy się na tzw. oddziale ratunkowym jesteśmy oszołomieni, wystraszeni, niejednokrotnie cierpimy boleśnie, ale to właśnie dzięki ratownikom, pielęgniarkom jesteśmy w stanie przetrwać ten trudny czas.

Pamiętajmy, że teraz szczególnie, gdy szaleje pandemia jest o wiele trudniej. Jednak oni mimo wszystko potrafią zająć się pacjentem z sercem na dłoni. Bardzo dziękuję za opiekę właśnie takiemu cudownemu zespołowi z SOR-u w Oświęcimiu. Wszystkim życzę właśnie takiej opieki medycznej.

Nie można porównywać medyka, do medyka. W szpitalach, na SOR-ach ten personel medyczny ma bardzo dużo odpowiedzialnej pracy. A to zupełnie inaczej niż ośrodki zdrowia, te nadal są zamknięte na trzy spusty. Dostałam skierowanie do poradni chirurgicznej, nie mogłam się dodzwonić więc poszłam osobiście. Jakież było moje zdziwienie, gdy zadzwoniłam na dzwonek, a wtedy przyszła zapracowana Pani z rejestracji i tonem nieznoszącym sprzeciwu powiedziała, że nie wpuści mnie. Pandemia jest więc mam sobie zadzwonić. To jest  paradoks dzisiejszych czasów, medycy w szpitalach walczą o zdrowie i życie, a „paniusie” z ośrodków zdrowia walczą o swój święty spokój.

Mówię stanowcze NIE takiemu systemowi ochrony zdrowia w Polsce. Chcę zapytać tych wszystkich zamkniętych za szklanymi drzwiami: nie jest Wam wstyd w stosunku do prawdziwych medyków? Nie będę Was nazywać medykami, bo na to nie zasługujecie!