– „Weryfikacja” to proces polityczny, którego nigdy nie było, chociaż został realnie uchwalony. Można ten tytuł rozumieć w sensie jednostkowym, ale i w sensie ogólnym. Każdy z nas, całe społeczeństwo musiało zweryfikować się w 1989 roku – mówi pułkownik Piotr Wroński w wywiadzie dla portalu Pressmania.pl. Na pytanie Małgorzaty Kupiszewskiej, czemu wszedł na drogi literatury, odpowiada: – Do literatury wszedłem dawno, tylko dzieła były „ściśle tajne”.

Małgorzata Kupiszewska: W ciągu roku promocja dwóch książek? Nadrabia Pan zaległości? Talent kipi? Co się zdarzyło, że wszedł Pan na tory literatury?

Pułkownik Piotr Wroński: – Do literatury wszedłem dawno, tylko dzieła były „ściśle tajne”. W mózgopisie mam jeszcze trochę pozycji. Nie kipią one, ale pienią się spokojnie i czekają, by uderzyć mi do głowy.

Tytuł „Weryfikacja” wziął swój początek od zdarzeń, które zmieniają głównego bohatera?

– „Weryfikacja” to proces polityczny, którego nigdy nie było, chociaż został realnie uchwalony. Można ten tytuł rozumieć w sensie jednostkowym, ale i w sensie ogólnym. Każdy z nas, całe społeczeństwo musiało zweryfikować się w 1989 roku.

Jak będzie tym razem wyglądał świat przedstawiony? Wracamy do zniewolenia w świecie służb bezpieczeństwa? Towarzyszyć nam będzie ten sam bohater?

– Bohater będzie inny, chociaż pojawi się epizodycznie część nazwisk ze „Spisku”. Świat przedstawiony? Pani Małgorzato! To nie jest teoria literatury, tylko prawdziwe życie, dość skomplikowane, niejednoznaczne i pokręcone jak cholera. Albo, jak autor.

Świadomie wybrał Pan premierę swojej nowej książki na 17 września, datę napaści wojsk radzieckich na Polskę?

– Tak, świadomie, ale wyjaśnię to dopiero na spotkaniu we Wrocławiu.

 Czy myśli Pan już o następnej powieści, gdzie przedmiotem będzie hidżra, prawo szariatu i Euroarabia?

– Myślę, ale bez Euroarabii i tych szariatów. Nie jestem pisarzem powieści sensacyjnych, bondologii, ani kryminałów. Napiszę ją, jeśli przeżyję ostrzał ze wszystkich stron, oskarżenia o bycie agentem sił wrogich, prowokacje, antysemityzm, filosemityzm, ukryte intencje obalenia siłą, etc., etc. Nie! Nawet przy takiej kanonadzie napiszę, ale raz jeszcze: mamy własne problemy, a ta hidżra wymaga jedynie akcji policyjnej, a nie pisania książek na ten temat. Jedną zresztą już napisano i nazywa się Koran.

Dziękuję za rozmowę. Do Wrocławia nie dojadę, ale 22 września spotkamy się na Przystanku Historia w Centrum Edukacyjnym IPN-u im. Janusza Kurtyki. O 18:00. (więcej TUTAJ)