Ponad 20 lat temu po powrocie z emigracji zacząłem robić porządki w moich zbiorach. Przekazywałem wiele eksponatów do Muzeum Śląska Cieszyńskiego, gdyż pracowałem w Cieszynie tym pięknym mieście. Niegdyś stolnicy Księstwa Cieszyńskiego. Zacząłem wtedy też porządkować inne moje zbiory. M.in. posiadałem dużą kolekcję papierów wartościowych. Postanowiłem rozwijać tę kolekcję o stare akcje różnych spółek, firm, zakładów i organizacji.

W dniu 26 sierpnia 2004 roku zakupiłem na Allegro bardzo ciekawą i niespotykaną akcję z okresu międzywojennego opiewającą jak na tamte czasy na kwotę 1 miliona złotych. W tym okresie jeden dolar kosztował średnio od 5 do 5,50 złotych a uncja złota kosztowała $ 35. Czyli ta akcja była warta ok. 182 tys. dolarów co stanowiło ok. 5 200 uncji złota. Suma naprawdę niewyobrażalna.

Akcja należała do operującej na Śląsku firmy Giersche należącej do amerykańskiej korporacji. Ta akcja z 1929 roku była bardzo ciekawym dokumentem o tym wyjątkowo wysokim nominale. Cały kapitał tego górnośląskiego koncernu hutniczo-stalowego wynosił nieco ponad 200 milionów złotych i był w posiadaniu amerykańskiej firmy należącej do milionera Harrimana. Rzadkość na rynku kolekcjonerskim, choć od czasu do czasu pokazywały się pojedyncze sztuki.

Zakupiłem tę akcję też za niemałe wtedy pieniążki tj. za 610 zł. Akcja ta miała być perełką w moim zbiorze. Jednak po kilku tygodniach zadzwonił do mnie jeden z kolekcjonerów (tak wtedy myślałem) i poprosił mnie o odsprzedanie tej aukcji tłumacząc, że ma sentyment rodzinny do tej firmy i chciałby ją oprawić i powiesić w biurze. Było to oszustwo, nie powiedział mi prawdy, facet był z tego co pamiętam z Gdyni lub Gdańska. Cóż, po kilkudniowymi namyśle postanowiłem spełnić jego prośbę i za taką samą kwotę plus oczywiście koszty przesyłek postanowiłem mu tę akcję odsprzedać. Przed wysłaniem zrobiłem kolorową kserokopię tej akcji oraz zeskanowałem całą historię licytacji w której ją wylicytowałem oraz późniejszej korespondencji z poprzednim właścicielem.

Jakie było moje zdziwieniem, gdy z prasy po kilku latach dowiedziałem się, że m.in. „moja” akcja- ten papier wartościowy wraz z innymi zakupionymi jako – „walory kolekcjonerskie” posłużyła pewnym osobom do próby wyłudzenia prawie jednej trzeciej Katowic.

Otóż w myśl polsko-amerykańskiego układu udziałowcy firmy Giesche dostali 40 mln dolarów odszkodowania i zwrócili Polsce wszystkie 172 akcje, wobec czego ich roszczenia do znacjonalizowanego majątku koncernu wygasły.

Akcje były jednak na okaziciela i nie wiadomo, jak wyciekły i posłużyły do reaktywacji w 2005 r. spółki Giesche SA. Najprawdopodobniej nie zostały zniszczone tylko ktoś jako ciekawostkę wyniósł je z makulatury,
Prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo, a sześciu podejrzanym postawiono zarzuty usiłowania wyłudzenia 341 mln zł.

Toczące się postępowanie prokuratorskie nie miało jednak wpływu na wszczęte procedury administracyjne. Podejrzani podejmowali różne działania w tej sprawie, m.in. złożyli w katowickim Urzędzie Miasta wniosek o wypis i wyrysy z ewidencji gruntów. Miasto od kilku lat prowadziło ze spółką spór przed sądami administracyjnymi różnych instancji, nie chcąc wydać dokumentów w obawie, że staną się one podstawą prawną do dalszych roszczeń. W wywodach przed sądem przedstawiciele Katowic podnosili m.in. sprawę toczącego się śledztwa. (http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/301545,giesche-sa-nadal-zada-zwrotu-czesci-katowic,id,t.html )

Jednak sprawa się skomplikowała poprzez wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 8 lutego 2011 (sygnatura akt I OSK 513/10), który nakazywał, iż Prezydent Katowic zobowiązany jest rozpatrzyć wniosek zarejestrowanej spółki Giesche S.A. o wydanie wypisów i wyrysów z ewidencji gruntów i budynków, które kiedyś należały do tej Spółki.

Sprawa, rzeczywiście była trudna i precedensowa gdyż chodziło o olbrzymi majątek. Sprawa była prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach. Pierwsze Prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Katowicach skargę o wznowienie postępowania w sprawie wpisu Giesche SA do Krajowego Rejestru Sądowego oraz o upoważnienia do nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy, gdyż posiadający akcje koncernu Giesche nie mogli reaktywować spółki, ponieważ papiery miały charakter kolekcjonerski.

Sprawą roszczeń spółki Giesche zajmowało się także Ministerstwo Gospodarki. Ministerstwo ostatecznie odrzuciło te żądania, gdyż właściciele spółki otrzymali za przejęte mienie odszkodowanie w ramach polsko-amerykańskiego Układu Indemnizacyjnego z 16 lipca 1960 r. Na mocy układu strona polska przekazała amerykańskiej 40 mln dol. „na całkowite uregulowanie i zaspokojenie wszystkich roszczeń obywateli USA”, a amerykańskiemu właścicielowi spółki Giesche, Silesian American Corporation, przyznano następnie ponad 16,4 mln dol. odszkodowania wraz z ponad 14,1 mln dol. odsetek.

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu oskarżyła przed Sądem Okręgowym w Warszawie pięciu mężczyzn – Marka N., Pawła R., Leszka P., Jacka S. oraz Marka K.
Zarzuciła im, że posiadając kolekcjonerskie akcje spółki Giesche S.A., nie informując organów państwa o prawdziwym charakterze tych akcji, zaczęli składać pozwy do sądów i wnioski do organów administracji domagając się zwrotu majątku spółki Giesche S.A. lub rekompensaty za to mienie. (https://www.gov.pl/web/prokuratura-krajowa/wyroki-skazujace-za-dzialania-spolki-giesche-sa-w-katowicach )

W czerwcu 2016 r. SO uznał winę oskarżonych, którym groziło do 10 lat więzienia. Marka N., Pawła R. i Leszka P. skazano na kary po 5 lat więzienia i po 540 tys. zł grzywny. Jacek S. i Marek K. dostali wyroki po trzy i pół roku więzienia i po 300 tys. zł grzywny. Prokuratur wnosił o kary w zawieszeniu, ale SO uznał, że takie wyroki kłóciłyby się „w oczywisty i rażący sposób z elementarną sprawiedliwością”.( https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/sa-lagodniejsze-kary-za-reaktywowanie-spolki-giesche,72651.html )

Ostatecznie Sąd Apelacyjny w Warszawie w 2017 roku złagodził kary wobec pięciu oskarżonych w głośnej sprawie próby oszustwa i wyłudzenia 341 mln zł w związku z reaktywacją przez nich przedwojennej spółki Giesche. SA orzekł wobec nich kary więzienia w zawieszeniu od 2 lat do 1,5 roku. ( https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/sa-lagodniejsze-kary-za-reaktywowanie-spolki-giesche,72651.html )

Post scriptum – Ja ze swojej strony poprzez ciekawość, skontaktowałem się jeszcze na etapie śledztwa z prokuratorem prowadzącym tę sprawę. Po zreferowaniu mu swojej wiedzy poprosiłem o sprawdzenie, czy będąca kiedyś w moim posiadaniu akcja o nr 00025 (jednej ze 172 szt. emitowanych w 1929r. przez tę Spółkę) jest w aktach prowadzonej sprawy. Prokurator sprawdził i potwierdził, iż akcja o tym numerze jest w aktach sprawy.

Obraz ilustracyjny akcji dla artykułu wygenerowany przez AI. W tekście zdjęcie oryginalnej akcji Giersche Spółka Akcyjna o nr 00025, która przez pewien czas była w mojej kolekcji.