Paradygmatycznie właściwie i zgodnie z gramatycznym puryzmem powyższy felietonowy tytuł winien zostać przedstawiony jako np. „Pożytki z sumienia” względnie „Pożytki z posiadania sumienia”. Szanowni Czytelnicy, pozwólcie jednak autorowi niniejszego felietonu na zastosowanie jego swoistej formy licentia poetica celem naturalnie wdania się w swoisty dyskurs.

Pozostaje poza wszelaką dyskusją fakt, że każdy osobnik bez macicy i osobniczka z macicą (to takowa „nowomodna” mowa tow. S. Szpurek) winien być przez cały okres swojego żywotnego funkcjonowania na tym łez padole wyposażony w niezbędny instrument określany mianem SUMIENIA.

Wyznawcy marksistwa-lenistwa, czyli oględniej ich definiując tzw. materialiści jako wyraz swojego credo uznają wyłącznie li tylko możność zaistnienia w kręgu ich doznań materii sensu largo, czyli organoleptycznie namacalnie występujących w przyrodzie i życiu społecznym wszelakich rzeczy.

Odnosząc się kolokwialnie do zjawiska materializmu możemy skonstatować, że oznacza on postawę życiową polegającą na traktowaniu rzeczy, bogactw materialnych, przyjemności cielesnych jako wyznacznika celu ludzkiego żywota. Przeciwieństwo materializmu stanowi idealizm jako aprobowalna ekspektatywnie postawa życiowa.

W ontologii, czyli filozofii o dosłownie wszystkim, rozróżniamy określone odmiany materializmu jak realizm czy też determinizm. Natomiast w w odniesieniu do teorii poznania: agnostycyzm, czyli zrozumienie wszelakich wszechrzeczy ogólnie rzecz ujmując, empiryzm, racjonalizm ujęty jako przeciwieństwo irracjonalizmu, relatywizm jako notoryjne przeciwieństwo absolutyzmu oraz dogmatyzmu. Stanowiskami przeciwstawnymi materializmowi są: spirytualizm oraz  idealizm.

Demokracja umożliwia teoretycznie każdemu osobnikowi (~czce) głoszenie oraz wyznawanie każdej aksjologicznej wartości, czyli kolokwialnie rzecz ujmując od lasa do Sasa, względnie tzw. miszmasz i nikomu nic do tego.

Dla przypomnienia i uzmysłowienia posiadaczom PESELI gwarantujących zaliczenie ich do grupy osobników (czek) w młodym i średnim wieku znakomitym exemplum woluntarystycznego odniesienia się może być przywołanie tzw. demokracji socjalistycznej w odniesieniu do krzesła.

Po prostu definiowana przez komuchów i materialistyczną hordę demokracja, aleć z dodatkiem „socjalistyczna” skorelowana była do znanej od wiek wieków demokracji (bez jakiegokolwiek uprzymiotnikowania!!!) jak prozaiczne krzesło do… krzesła elektrycznego!!!

Niestety wprowadzanie w tkankę społeczną takowej symptomatycznej, a w istocie rzeczy zbrodniczej ideologii marksistwa-lenistwa, fałszywie ukrywanej pod postacią w/w demokracji socjalistycznej zafunkcjonowało do dzisiaj ustawicznie występującymi miazmatami różnorakiej dewiacji jak pedalstwo, pedofilia i lewactwo w swojej krystalicznej postaci, w efekcie czego to lewactwo toczy permanentną walkę z Kościołem.

Zbędnym wydaje się enumeratywne wyliczanie różnorakiej strategi, taktyki czy też instrumentów jakimi posiłkuje się sensu largo i sui generis zmiksowanej proweniencji lewactwo. Podnieść jednak należy zdumiewający, paradoksalny fakt swoistej donkiszoterii lewactwa związany z powyższą walką ideologiczną.

Apriorycznie ideologiczni mędrcy lewactwa wywodzą, że Bóg nie istnieje.

Zamiennie likwidując (przynajmniej w swoim odbiorze organoleptycznym) instytucję Boga ustanowili LOGOS, czyli rozum jako wartość nadrzędną i zarazem eschatologiczną.

Powyższa konstrukcja jednak wpędziła ich samych w pułapkę logiczną, bowiem w tej sytuacji jak don Kichot walczą z wiatrakami… bo skoro wszak Boga nie ma, a zatem hulaj dusza, diabła nie ma .

Należy jednak w tym miejscu przypomnieć o przedmiocie felietonowego rozważania, a mianowicie o sumieniu.

Sumienie,  łac. conscientia to określenie odnoszące się do moralistyki, etyki i teologii moralnej sensu largo, pojmowane jako wewnętrzna instancja orzekania moralnego, indywidualne rozeznanie dobra i zła, zinterioryzowane wartości uznane przez indywidualnego osobnika (czkę), a akceptowalnie wyznawane przez grupę społeczną.

Sumienie pełni ważką funkcję regulującą ludzkie zachowania, pełniąc funkcje karzące: poczucie winy, wyrzuty sumienia lub nagradzające: uczucie zadowolenia ze swojego postępowania czy poczucia spełnionego obowiązku. Sumieniu przypisuje się bądź charakter pierwotny bądź pochodny. Posiadanie sumienia dla jego posesjonata nie stanowi luksusu, wręcz przeciwnie staje się takowe sumienie niezbędnym elementem człeczego wyposażenia pozwalającego mu prawidłowo funkcjonować w różnorakich społecznościach.

Nie pozostaje zatem niczym dziwnym, a wręcz uzasadnionym aspektem fakt, że różni inżynierowie społecznych zachowań po prostu uznali za warunek sine qua non skutecznego dokonywania zasadniczych zmian w pojmowaniu i stosowania dotychczasowej aksjologii konieczność całkowitego wyrugowania z człeczego żywota archaicznego pojęcia jakim w ich odczuciu stanowi sumienie.

Funkcjonujące prawidłowo człecze sumienie pozostaje, co oczywiste, w naturalnym dalekosiężnym rozziewie z oczekiwaniami społecznych oraz politycznych dewiantów usiłujących przeobrazić społeczności na swój strój i krój.

Historycznie rzecz ujmując prekursorami eliminatorów ludzkich sumień stali się uczestnicy rewolucji francuskiej z końca XVIII w. którzy m.in. doprowadzili do zmiany funkcjonowania słynnej sakralnej budowli pozostającej do dnia dzisiejszego symbolem Paryża na tzw. Świątynię Rozumu.

Śladem ich swoistych dokonań podążyli tej miary komuszy zbrodniarze sowieccy jak W. Lenin i J. Stalin, czy germański bandyta A. Hitler.

Zastanawiać musi do dnia dzisiejszego skala zbrodni jakich się w/w dopuścili, jednak gdy uwzględni się fakt, że dążąc do skonstruowania spolegliwych do imentu dla siebie mas wyborczych.

Po prostu całkowicie zresetowali ich sumienia; dlatego też skala zbrodni jakich ta masa morderców (Lenin, Stalin czy Hitler osobiście wszak egzekucji nie dokonywali) się dopuściła pozostaje w pełni zrozumiała.

Wystarczył swoisty „chirurgiczny” zabieg w postaci zupełnej eliminacji narzędzia jakim cywilizowany człowiek dotychczas się posiłkował w pojmowaniu aksjologii i dokonywanych na co dzień wyborów, aby dokonać skutecznej lobotomii umysłowej.

Pozbawiony moralnego wektora osobnik (czka) w postaci sumienia i związanego z nimi tzw. wyrzutami sumienia w razie dopuszczenia się negatywnych postępków stawał się po prostu człeczą, moralną atrapą.

Już onegdaj znający lewicę jak mało kto George Orwell skonstatował:

raz się skurwisz, kurwą pozostaniesz.

Nic dodać, nic ująć.

Łaknący jak kania dżdżu władczej omnipotencji różniaste hultaje, łajdaki, grasanci, łgarze, renegaci, czy wręcz dopuszczający się ewidentnej narodowej zdrady: POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ!!! dążą właśnie poprzez eliminacje sumień zawłaszczyć żywotem swojego elektoratu czyniąc go tym samym całkowicie spolegliwym.

To oczywiście takoż jurgieltnicy pobierający od wrogów RP wysokie apanaże za cenę różnych dysfunkcyjnych działań osłabiających potencjał zarówno obronny jak i gospodarczy RP.

Skutecznie wyzuci z posiadanego dotychczas sumienia, a nie obarczeni tym samym jego wyrzutami mogą bez tzw. zmrużenia oka dopuszczać się niewyobrażalnych wręcz bezeceństw.

Szczególną, acz niestety w wielu wypadkach skuteczną krucjatę wszelkiej maści łajdackie dewianctwo podjęło wobec tzw. katoli, czyli rzekomych wyznawców wiary usiłujących jednoczyć wodę z ogniem, alboć zamiast zło dobrem zwyciężać traktujących zarówno ZŁO jak i DOBRO jako o horrendum …….. równoważne. To właśnie efekt wyzbycia się sumienia jako moralnego kompasu.

Przykre, ale prawdziwe. Katole nie jedną, ale dwie górne kończyny mają w tej sytuacji zanurzone w nocniku pełnego ekskrementów.

Nie tylko jednak nocnik winien jako konieczny przyrząd pozostawać w gotowości bojowej i na tzw. podorędziu.

Takoż zwierciadło winno spełniać wobec katoli służebną rolę jako teoretyczną konstrukcję pozwalającą niczym św. Pawłowi dokonać autentycznego nawrócenia.

Infinitywne pytanko: czy słychać jakowyś dźwięk tłuczonych luster???

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

2.01 2021