NAJWAŻNIEJSZE to zrozumieć, że KACPRZYK TO TUSK A TUSK TO KACPRZYK. A zza węgła, jak zawsze, wyłania się gęba Giertycha i, w tym wypadku, Arłukowicza. Oraz kilku funkcjonanriuszy z Wyborczej i okolic.

Ostatnią linią obrony Uśmiechniętej Polski jest pisk, że „oj tam, oj tam, to tylko jeden szpital”.
No nie kochani, to nie jeden szpital. To cała Polska. I wystarczy troszkę zajrzeć do sprawy, że zrozumieć, że nie widzimy w tym wypadku jednostkowej patologii, tylko SYSTEM.

Po kolei.
Sama „kariera” Kacprzyka była możliwa tylko dzięki politycznej, wyglądającąlej wręcz na mafijną, protekcji na tyłu poziomach, że to aż szokuje. W tym także gn#jenie tych, którzy tę patologię sygnalizowali.

Ale prawdziwe jaja zaczynają się po ujawnieniu sprawy przez Kanał Zero i podchwyceniu przez inne, niezależne od władzy media.

– zwarty front medialny atakuje sygnalistę. Cyngiel Czuchnowski wyrzyguje kuriozalny tekst, mający go dezawuować. Podchwytują to funkcjonariusze TVN, OkoPress, Polityki, Newsweeka etc. Etc. Poza tym błyskawicznie pojawia się znany wątek- źli lekarze ale Tusk się wściekł i załatwi sprawę.

– gdy to nie wypaliło, Giertychowe farmy trolli, dodatkowe podkręcone przez Tuska, po prostu oszalały. W sieci rozpętuje się najbardziej obrzydliwa kampania wobec ludzi, którzy ujawnili tę sprawę, standardem są groźby przemocy, w tym śmierci, kierowane przez trolli do sygnalisty. Raz jeszcze. Po wypowiedzi premiera powiązana z władzą sieć internetowych farm trolli grozi człowiekowi, który ujawnił patologię władzy. Uśmiechnięta Polska 2026. Tak zeszmaciło się nam państwo.

– już widać, że Prokuratura Żurka, zdeprawowanego, politycznego cyngla władzy, na jeden telefon Tuska, przy okazji ministra sprawiedliwości, robi co może, żeby ochronić władzę.

– patotcelebryci tej władzy, Skiby, Szczepkowskie, jakieś wyliniałych rambo i inne ruszają atakować sygnalistę i tłumaczyć, że żadnej afery nie ma.

– Kacprzyk dostaje ochronę prawną od Giertycha, prawej ręki Tuska, który wysyła do niego swojego najwierniejszego człowieka, Dubois- oczywisty sygnał, że władza będzie chronić „swojego”.

Tymczasem jest jeszcze jeden element systemowości tej patologii. Otóż największym problemem nie jest nawet to, że władza miała salonik VIP.
Problemem jest to, że z powodu patologii w tym szpitalu umierali zwykli ludzie. Bo, jeśli oskarżenia się potwierdzą, zamiast leczyć, zajmowano się obroną kariery funfli Uśmiechniętej Polski.

I warto byście to, drodzy zwolennicy władzy i lemingi, pojęli. Dla was i waszych bliskich nie będzie saloniku VIP. Będzie zgon w kiblu i tomograf po nim.

Autor: Dawid Wildstein

Ps. Algorytmy często tną zasięgi moich postów. Jeśli uważasz go za wart uwagi, zostaw proszę komentarz i udostępnij.