Zarówno wpis Macieja Kaweckiego jak i załączony do niego fragment nagrania to są bardzo smutne rzeczy.

Kiedy oglądałem to „przesłuchanie” przypomniało mi się słowo „układ”. Oto człowiek z „układu”. Oto wiatrak, z którym PiS chciał walczyć, tak jak z tłustymi kotami.

Gdybym to ja siedział na jego miejscu to bym cierpiał. Wstyd byłoby mi okrutnie. Pociłbym się pewnie i czerwienił. Ten człowiek, na jego szczęście w nieszczęściu, nie odczuwał żadnego dyskomfortu. On po prostu nie wiedział co się dzieje.

Jest niewinny. Przychodził tylko do pracy i brał pensję. Nie dokonał żadnego przekrętu, nie nadużył władzy – na pewno. Skąd to wiem? Bo nadużycie jest czynem świadomym. Ten człowiek po prostu nie byłby w stanie tego zrobić. Jest szczęściarzem, którego los wypchnął na sam szczyt urzędu i dopóki mógł, trwał tam nieprzerwanie.