Za maksymalnie dwa-trzy lata przestaną istnieć uniwersytety. Przynajmniej w obecnej formule. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że wykładowcą będzie humanoid, który ma większy zasób wiedzy niż ja, ale nie ma mojego wariactwa, bo to trudno naśladować.

Sztuczna inteligencja wkrótce przeora uniwersytety. Tyle, że dyplomy zdobyte w ten sposób będą bez wartości. Pytanie kiedy ludzie otrząsną się i zrozumieją, że żyją w matrixie.

Bo fikcja nie może trwać wiecznie. Albo wrócimy do podstaw, czyli do modelu sokratejskiego – mistrz i 2-3 uczniów, albo zatoniemy.

Pytanie tylko kto sfinansuje tak kosztowny model. No raczej nie państwo, i nie korporacje.

Ale dla chcącego nic trudnego. Może warto będzie przeżyć to załamanie? Są sytuacja krytyczne i oczyszczające.