Szalom moje Kochane Robaczki!
Teatr dla Gojów imienia Krystyny Jandy, zaprasza na spektakl w reżyserii Michała Wojciechowskiego oraz Służ Specjalnych pod tytułem „Zatrzymanie”.
W piątek 5 lutego 2021 roku na Komendę Miejską Milicji w Rybniku stawia się w asyście „opozycjonisty” i wschodzącej gwiazdy polityki Michała Wojciechowskiego, właściciel klubu Face 2 Face Marcin Koza. Obaj Panowie są na komendzie po to, aby przekazać pałującym tydzień wcześniej gości klubu milicjantom, dowody na to, że pałowali. Całe zdarzenie filmuje operator Wojciechowskiego.
Marcin Wojciechowski, jak dowiemy się z końcowego fragmentu nagrania, posiada pełnomocnika prawnego a każdy, nawet niedouczony student I roku prawa wie, że w takim przypadku, w pierwszej kolejności należy sporządzić zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i takowe złożyć wraz z wnioskami dowodowymi w prokuraturze. Szczególnie, jeżeli sprawa dotyczy możliwości popełnienia przestępstwa przez milicjantów, nikt normalny nie zanosi dowodów na milicję i nie składa ich „na protokół” – no chyba że ma w tym jakiś interes.
Wojciechowski, w celu przekazania owych materiałów, umawia się wcześniej z rzecznikiem z komendy miejskiej milicji w Rybniku, na spotkanie o godzinie 19.00. Po wejściu na komendę, wykonuje telefon do zastępcy rzecznika, który to po dwóch minutach schodzi do Wojciechowskiego i Marcina Kozy, aby odebrać materiały. Milicjant informuje obu panów, że wróci z protokołem za kilka minut.
Podczas całego nagrania Wojciechowski lansuje siebie i swoje działania. Niczym bohater „Rejsu” : „Więc dlatego z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było. Tylko aplauz i zaakceptowanie”. Marcin Koza jest w tej całej sytuacji elementem dekoracyjnym. Wydaje się być wręcz zbędny. Jednak do pewnego momentu, kiedy to staje się on mimowolnym bohaterem całego wydarzenia.
W 8 minucie nagrania, operator wychodzi na zewnątrz, pod pretekstem pokazania osobom, które dopiero dołączyły do oglądania transmisji, co dzieje się pezed Komendą. Pomimo tego, iż było to pokazywane przez kilka minut na początku filmu. Owe wyjście ma charakter rozpoznawczy – czy już przyjechali?
Operator po niecałej minucie nagrania wraca ponownie do wewnątrz. Zmienia się teraz perspektywa nagrania i Wojciechowski wraz z Kozą znajdują się na tle drzwi wejściowych.
9:30 minuta nagrania, powrót z zewnątrz operatora i najazd kamery na Wojciechowskiego, który mówiąc odwraca głowę w stronę drzwi wejściowych do Komendy, a następnie traci wątek, trzykrotnie powtarza to samo zdanie i zaczyna intensywnie mrugać powiekami.
Od 10 minuty rozpoczyna się już praktycznie filmowanie samych drzwi wejściowych.
Czy Wojciechowski wiedział i czekał?
Pięć minut później do wewnątrz wchodzi sześciu milicjantów z Wojewódzkiej Komendy Milicji w Katowicach. Na nagraniu wyraźnie widać, iż jedyną osobą zdziwioną zaistniałą sytuacją jest Marcin Koza.
Milicjanci pytają Marcina Kozę o personalia a następnie informują o jego zatrzymaniu. Marcin odwraca się zdziwiony w stronę Wojciechowskiego i pyta go „czy ma iść?”. Wojciechowski nie odpowiada. Nie oponuje też przed zatrzymaniem Kozy ani nie pyta milicjantów o powód zatrzymania.
Za to, po zatrzymaniu Marcina Kozy, Wojciechowski w pośpiechu opuszcza budynek milicji tłumacząc, że jest tam zakaz filmowania, choć na nagraniu kamerzysta zdecydowanie twierdzi, że posiadają oni zezwolenie od rzecznika na filmowanie.
Przed budynkiem Wojciechowski wyciąga z kieszeni telefon, a następnie symuluje rozmowę ze swoim pełnomocnikiem prawnym.
Sprawą zatrzymania Marcina Kozy żyje cała Polska. Komentarze pod nagraniem są dobitne. Ludzie są w szoku.
Kochane Robaczki?
Skoro zdecydowano się na przekazanie materiału z gwałtu gwałcicielowi, to w jakim celu była tam zgwałcona osoba i jaki miał w tym interes wiceprezes nowego ugrupowania politycznego?
Z komendy Wojewódzkiej Milicji w Katowicach, znajdującej się przy ulicy Lompy 19, do Komendy Miejskiej Milicji w Rybniku przy Placu Armii Krajowej 5, jest dokładnie 57 km, które najszybciej można pokonać w 34 minuty.
Skoro Wojciechowski zjawia się o godzinie 19.00 na Komendzie w Rybniku, to nawet przy założeniu, że informację o tym, że jest tam z Marcinem Kozą przekazał ktoś z Komendy z Rybnika, to fizycznie nie ma szans, aby milicja z Katowic dojechała do Rybnika w 15 minut.
Jak mówi w dniu dzisiejszym na konferencji prasowej Wojciechowski – to ON miał dostarczyć do rzecznik Komendy Miejskiej milicji w Rybniku materiały dowodowe w sprawie. Twierdzi również, że odradzał Marcinowi Kozie udanie się razem z nim na Komendę, o czym obaj Panowie rozmawiali z milicyjnymi negocjatorami jeszcze w dniu zatrzymania Kozy na 10 minut przed wyjazdem.
Do zatrzymania Marcina Kozy milicjanci z Katowic musieli mieć ze sobą nakaz wystawiony przez PROKURATURĘ Okręgową w Gliwicach – a więc przygotowany dużo wcześniej niż 10 minut przed wyjazdem na komendę.
Dlaczego do zatrzymania Marcina Kozy nie doszło wówczas w klubie? Jak myślicie Robaczki?
Śląski trójkąt bermudzki
Marcin Koza zatrzymany zostaje w Rybniku przez milicję z Katowic a czynności prowadzi prokuratura w Gliwicach.
Do wczesnych godzin porannych nikt nie wie, gdzie dokładnie przesłuchiwany jest Marcin Koza i co się z nim dzieje. O godzinie 11.00 współwłaścicielka klubu nagrywa krótki live w którym mówi, że nie wie do tej pory co dzieje się z Marcinem, ponieważ: „mieszają strasznie w tym, gdzie jest zatrzymany czy w Katowicach, czy w Gliwicach, czy w Rybniku”.
Wie to za to Wojciechowski, który godzinę wcześniej na konferencji prasowej, w świetle fleszy mediów głównego ścieku stoi pod prokuraturą w Gliwicach: „został przewieziony na komendę do Katowic i teraz jest przewieziony do prokuratury tej co jest za moimi plecami w Gliwicach.”
Kilkanaście minut później, budynek prokuratury opuszcza Marcin Koza i cała Polska na profilu w mediach społecznościowych Michała Wojciechowskiego może zobaczyć wolnego Marcina w jego towarzystwie.
Nad zdjęciem pojawia się również opis „Marcin Koza wolny! Wkrótce opublikujemy oficjalne oświadczenie”. I gdzie je przeczytamy Robaczki?
Gratuluję udanej „opozycyjnej” akcji marketingowej Michałowi Wojciechowskiemu oraz wszystkim zaangażowanym w to służbom specjalnym.
Pamiętajcie Kochane Robaczki, że zawsze, ale to zawsze było tak, że cała „opozycja” kontrolowana była i jest przez służby specjalne. Polityka nie znosi pustki… A wiemy, że za sterami zawsze muszą stać „swoi”.
Jestem po stronie Marcina Kozy i wszystkich przedsiębiorców, którzy otwierają swoją działalność w tak trudnych czasach. Obym nie była złym prorokiem, ale obawiam się jednak, że Marcin Koza nie otworzy już swojego lokalu. Tak się kończą mariaże z „partiami politycznymi”.
Szalom!
*Zdjęcie pochodzi z oficjalnego profilu na facebooku Michał Wojciechowski-Polska Ponad Podziałami.
*Nagranie z zatrzymania Marcina Kozy znajduje się na tym samym profilu.
Autor: Nina Bojarska
Autorka książek „Zdrowi z Natury” oraz „Piękni z Natury”. Redaktor naczelna portalu Miś ę chce Bieszczad. Od wielu lat na stałe współpracuje z magazynem Żyj Naturalnie. V-c prezes Fundacji Zdrowi z Natury.
Copyright : Nina Bojarska
Zostaw komentarz