Sługa Woźnego czekał cierpliwie na przyjazd Rektora Pana. Z rozłożystą parasolką. W pewnym momencie zasnął. A deszcz padał obwicie tego dnia.
– No i jak? – zapytał Woźny swojego pomocnika, troszcząc się o Rektora Pana.
– Dobrze – odpowiedział zalękniony pracownik.
Rektor Pan wkroczył do budynku nie zaznając odrobiny deszczu ani innych opadów atmosferycznych.
Zostaw komentarz