Polscy pracownicy koncernu Fiata w Tychach nie wyrabiają. Ludzie ciężkiej pracy mówią, że tak się dalej nie da pracować. Niepokój społeczny rośnie. Związki zawodowe schowały głowę w piasek i czekają? Dyrekcja udaje, że nie widzi problemu? Jednak propaganda periodyku „FCA Wokół Nas” głosi, że zakład na Śląsku jest „krainą mlekiem i miodem płynącą”. Koronawirus szaleje, a praca wre… Fiaciki jadą na zachód i sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Czyli jest pięknie? Nie, to nie tak! Ujawniamy bolesną prawdę… Kasy nie ma. Pracownicy „padają jak muchy”? Kiedy dojdzie do pierwszego zgonu?
Reaktywacja Fiatowca
W związku z ostatnią publikacją (czytaj tutaj) otrzymaliśmy wiele e-maili (zapewne też od ludzi dyrekcji) za wszystkie Wam serdecznie dziękujemy. Jednak z tych wszystkich informacji wyłania się przerażający obraz wewnątrz zakładowej atmosfery, kultury pracy oraz podejścia kadry zarządzającej do pracowników.
Co się dzieje?
Pytacie nas, czemu tak długi milczeliśmy? Czemu nic nie robiliśmy przez te ostatnie lata? Co się z nami działo?
Śpieszymy, zatem z odpowiedzią na nurtujące Was pytania. Jak wspomnieliśmy poprzednio Fiatowiec nie umarł, nie został zwolniony tylko dał szansę wykazania się etatowym związkowcom. Jednak nie wiele się zmieniło, nie wzięli się urzędnicy związkowi na etatach opłacanych przez dyrekcję do roboty. Mając to na uwadze postanowiliśmy reaktywować nasze podziemne struktury, a w dobie postępu cywilizacyjnego, gdy każdy ma smartfona i dostęp do Internetu nasz zasięg będzie tym razem o wiele większy. To nie będzie już bibuła papierowa, bo szkoda papieru, przechodzimy całkowicie na model elektronicznej komunikacji. Wielu z Was działa w grupach w mediach społecznościowych na Wotsapach i innych komunikatorach, a więc przepływ strumienia informacji jest teraz nieograniczony i bezpieczny dla pracowników FCA Poland.
Fiatowiec był, jest i będzie z pracownikami w FCA Poland
Informujemy wszystkich zainteresowanych, że podziemna grupa działania Fiatowiec cały czas monitorowała działania i postępy wdrażania indoktrynacji pracowników. Widząc zagrożenie wybuchu niekontrolowanego wybuchu społecznego w zakładzie postanowiliśmy przerwać nasze milczenie. Dyrekcja rozpoczęła „taniec trupa” na beczce z prochem. Obawiamy się, zatem o zdrowie i życie pracowników FCA Poland. Tak, to nie pomyłka, wiemy, o czym piszemy i przypominamy, że mamy lepie niż zakładowe służby BHP zlokalizowany oraz udokumentowany każdy przypadek wzywania karetki zakładowej do pracowników, którzy zasłabli na liniach produkcyjnych lub spadli z wysokości, a było ich kilka od początku roku. W dodatku przypadki te pokazały, że zakładowa karetka jest tylko na pokaz? Ratownicy z Sirio udzielić pomocy nie bardzo potrafią? Przypadek człowieka z linii „D”, któremu lider, notabene strażak ochotnik uratował życie, jest tego dobitnym przykładem.
A teraz konkrety
Takich historii mamy dużo na e-mailu. Ludzie listy piszą, bo już nie wytrzymują. Poniżej tylko malutki fragmencik jednego z nich.
„Jestem pracownikiem FCA (wcześniej FAP – przyp. red.) od 20 lat. Wiele widziałam i wiele słyszałam. Natomiast tego, co dzieje się teraz nie wyśniłem w nawet najgorszych koszmarach. Nikt z dozoru nie panuje absolutnie nad niczym. Zwykły „robol” (robotnik, pracownik fizyczny – przyp. red.) ma większe pojęcie o rozłożeniu pracy niż lider. Wielki „superwisior) (supervaisor – kierownik zespołu, kiedyś mistrz – przyp. red.) nie ogarnia nic oprócz tępa linii. Na brygadzie trudno się pracuje, roboty coraz więcej, tępo coraz szybsze i masa obcokrajowców. Człowiek nie jest rasistom, ale współpraca z kimś ktoś ni w ząb nie rozumie naszego języka jest ciężka. Zasłyszane dziś, Ukrainka źle się poczuła, została zawieziona do lekarza. Tam rutynowe pytania i nic Pani na wszystko odpowiadała: „DA”. Nurtuje mnie pytanie, kto bierze odpowiedzialności za ich życie?! Przecież to, że nie rozumiemy się wzajemnie tylko nam szkodzi. Męczymy się my! Zwykli pracownicy nie góra. Brak rąk do pracy jest odczuwalna, co dzień. Brak fachowców jest odczuwalny. Wracając z pracy człowiek pada na twarz w autobusie. A gdzie obowiązki domowe, gdzie inne rzeczy?! Nie samym fiatem żyje człowiek. Coraz częściej słyszymy, że sztuka się liczy, nie chodzi o samochód. Sztuką nazywany jest człowiek nieważne dla góry czy ten człowiek pracuje czy stoi, jest, czyli liczy się do planu. Związki mówią my wiemy, my to też wiemy, ale nic się nie da, co my możemy. To ja pytam, kto może coś zrobić z tym fantem?! Nie wiem, kto to przeczyta i czy w ogóle do kogoś to trafi, ale jeśli tak by było to chcę Was prosić, błagać ludzie opamiętajcie się. Opamiętajmy się wszyscy, bo zaraz nie będzie, co zbierać. Kiedyś usłyszałam ciekawe zdanie. Nadaje się do fiatowców. Tylko razem wspólnie nikt nam nie ciulnie.
Nie chce by ktoś odebrał to, jako donos. To tylko gorzka prawda. Mówię Wam szczerze ja osobiście po prostu postanowiłem napisać, co widzę, co czuje itd. A was redakcjo proszę o upublicznienie i nagłośnienie w mediach naszych problemów zakładowych. Ludzie obudźcie się z letargu, zobaczcie na górników, nauczycieli i rehabilitantów, lekarzy rezydentów i inne grupy społeczne, oni potrafili stanąć ramię w ramie i powalczyć o lepsze wynagrodzenie, szacunek przełożonych oraz lepsze warunki pracy. Proszę zrozumcie, że nie chodzi o to, iż nam się nie chce pracować, tylko człowiek nie może żyć dla pracy, bo praca ma służyć człowiekowi. Niestety, w FCA Poland jest odwrotnie, pracuj, pracuj Aż padniesz, a jak się rozchorujesz i pójdziesz na L4 to Cię zwolnimy. U mnie przelała się szala goryczy i moich wielu kolegów myśli podobnie”.
Straszny obraz
Z powyższego listy wyłania się wręcz apokalipsa, która nadciąga wielkimi krokami do FCA Poland. Jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że we Włoszech szaleje korona wirus, który niebawem może pojawić się w naszej fabryce to trzeba podjąć radykalne działania i to natychmiast. Nie wystarczą tylko komunikaty na bramach, w kącikach wypoczynku. Ludzie przemęczeni, sfrustrowani, popadający bardzo często w stan depresyjny lub nawet w depresję są jak tykająca bomba. Dyrekcja i związki zawodowe muszą skończyć ten chocholi taniec na beczce prochu, bo dojdzie do niekontrolowanego wybuchu, a wtedy będzie problem. Przecież nam wszystkim zależy na przyszłości i pracy w tym zakładzie? A może jednak nie wszystkim?. Zakulisowo mówi się o nowym modelu, ba nawet trwają przygotowania do jego powolnego wdrażania. Jednak z takim podejściem do pracowników, to nie będzie komu produkować kolejnych „obiektów pożądania”. Produkcja idzie pełną parą, a kasy na podwyżki dla załogi nie widać. Jednak przybywa obowiązków. Nie tędy droga.
Fiatowcy macie swoje miejsce
Przypominamy, że jest miejsce w sieci, gdzie znaleźliśmy bezpieczny azyl. Właściciele Pressmania.pl i wydawca złożyli deklarację, że nie będzie nakładana cenzura na nasze publikacje. W związku z tym, to tutaj będzie znowu nasze miejsce, gdzie będziemy pisali o naszych zakładowych problemach. Jednocześnie prosimy o wszystkie sygnały z fabryki i całej Grupy Fiata w Polsce. Obiecujemy, że pochylimy się nad każdym problemem i gwarantujemy Wam pełną anonimowość!
Piszcie do nas pod adresem e-mail:
redakcja.npai@gmail.com
Fot. Robert Szkutnik
Nic mnie tak nie wkurza jak to,że po wyplacie za mc styczeń dowiaduje sie ,ze nowo przyjęci maja za caly mc pracy identyczne pieniadze jak ja po 12 latach pracy. Przyjmujac sie musialam 5 lat czekac aby pensja drgnęła choc troche o procent wysługi lat.A tu prosze nowy ms tyle samo.Malo tego nowy nie placi za bilet autobusowy, nosz kurde gdzie sprawiedliwość. Zróbcież cos z tym…O zachowaniu co niektórych liderów karierowiczow nawet nie sie chce mówić….Mistrzowie mobbingu…
Problem wynika tylko i wyłącznie z tego, że stara gwardia pracowników nadal daje się gnoić. Młodych przyjmują po 50 osób i zostaje 1, bo nie widzą sensu z próbach kruszenia tego zniewolonego betonu. Czasy się zmieniły i pracę można zmienić w moment co też wielu zrobiło. Jaki jest sens siedzieć w FCA skoro w Polsce strajki wyszły z mody i prawie nikt nie ma jaj, żeby się postawić, odezwać. Trzeba odmawiać pracy w tempie jak na maratonie, który narzucono w czasach wysokiego bezrobocia i problem rozwiązany, ale w tej firmie się to niestety nie uda.
Prawda jest taka że będziemy gnojeni do zgonu bo po kątach, w necie wszyscy mordy prują i krytykują,ale jak się trzeba postawić kierownikowi czy liderowi na linii to wtedy większość mordy w kubeł, łeb w dół, wzrok w podłogę i cisza. Nie ma jedności i zgrania w brygadach a pojedyncze „dymiące” jednostki są po cichu i skutecznie pacyfikowane….
Jakby zabrali premie to na 2 miesiące. To myślę że. Sporo osób zo baczyloby prawdziwe zarabki fiatowca. A teraz Włosi oczywiście wykorzystają wirusa żeby nie robić. Ech. Szkoda gadac
W spółce pracuje już 30 lat a w Tychach pracowałem od 2000-2017
Znam ten zakład od podszewki i wiem jak to tam wygląda. Szkoda gadać. Ludzie mają jebac jebac i jebac. Nie usprawiedliwiam broń boże liderów ale mają swoje cele WCM i albo je osiągną albo wypad w linie. Są też pod ścianą. Wszystko idzie z góry. Tam siedzą pajace w garniturkach i patrzą na słupki w komputerach. Jak coś się nie zgadza to wysyłają email do wszystkich świętych i po zawodach. Jednym słowem skurwysynerka jakich mało.
Pozdrawiam z UK widzę że 13 lat temu podjąłem słuszną decyzję 😊człowiek jest kowalem wlasnego losu 😊życzę wam odwagi świat jest piękny. …..A.Kordowski
Pracowałam na Fiacie przez 13 lat, straciłam tam zdrowie i szacunek do tej firmy!. Należę do tych szczęśliwców, którzy zwolnili się stamtąd i znaleźli dużo lepsze perspektywy i w końcu osiągam sukces zawodowy! Na początku swojej pracy dla Fiat Auto Poland naiwnie myślałam ,że to jest zakład, który da mi szansę na rozwój. Hasła typu Tworzymy z Pasją Obiekt Pożądania, lub tutaj są jasno określone ścieżki kariery! wow myślę sobie to jest to czego szukałam , tutaj się rozwinę!!! W niedługim czasie choć praca była bardzo ciężka, trzy zmianowa, monotonna, uciążliwa, stresująca bo wszystko było na bardzo szybkie tempo pełna nadziei na lepsze jutro skończyłam studia….i niestety nie trafiłam na ta ścieżkę kariery. Zwykły fizyczny , bez znajomości nie ma szans na karierę w tym zakładzie!!! Nikt nie daje żadnych szans jeśli nie jesteś dupowłazem . Na Lini pracują i inżynierzy i magistrowie i tkwią w tym chorym zakładzie. Mimo, że Fiat nie dawał mi żadnych szans na podniesienie swoich kwalifikacji, na godną pracę ja osiągnęłam sukces zawodowy poza murami tego zakładu. Na fiacie dorobiłam się choroby zawodowej oraz częściowej utraty słuchu !!! Dzisiaj współpracuję z dużymi firmami i w pełni spełniam się zawodowo bo sama dałam sobie szanse na rozwój. Na Fiacie świat się nie kończy, nie warto tracić zdrowia i życia dla tej firmy , która ludzi traktuje jak sztuki. Mogła bym pisać bez końca jak tam było ale wszyscy dobrze wiecie ,że ta praca jest ponad ludzkie siły!!!!
Ja mam serdecznie dość tych wszystkich sobót roboczych .Do których nas wrecz zmuszają. A plany spokojnie by zrobili w tygodniu bez sobót. Nowa lakiernia mogła by pracowac na dwie zmiany i na metrażu dali by rady.
Jeszcze na temat tak zwanych związków zawodowych to mogę dużo napisać 😅😅😅😅
Fiat ostatnio dużo pomaga pracownikom .Pensje za prace sa bardzo wysokie nawet chyba najwyższe na śląsku. Praca nie jest ani trudna ani ciężka .Kobiety wykonuja prace mozna powiedziec na luzie a męzczyzni nawet nie czuja zmęczenia po zmianie .Efektem tego dobrego zamopoczucia w zakladzie jest fakt , że nikt niechce zmieniac zakladu i szukac innej pracy. Z okazji swiąt FIAT dal premie pracownikom .Dbalośc FIATA o ludzi pracy jest na najwyższym poziomie .Dlatego wszyscy pracownicy oddawaja szacunek i najwyższe uznanie dla kierownictwa zakładu .Robotnicy sa wdzięczni że maja prace i wysokie wynagrodzenie. Gdyby nie FIAT toby większośc ludzi wrociła tam skąd przyszła czyli na wieś .Tam trudno byłoby sobie przypomnieć i trwać w prymitywnych warunkach , brak prądu , do sklepu po ocet trzeba jechac godzine rowerem , zamiast WC to beczka na odchody. Pomyślcie jak tu FIAT wam pokazał cywilizacje i nowoczesnośc. Zamiast isc do obory zostawić kał , to tu idziesz do luxusowego WC.