Hipokamp znajduje się w przyśrodkowym płacie skroniowym mózgu, pod powierzchnią korową. Jego struktura jest podzielona na dwie połowy, które znajdują się po lewej i prawej stronie mózgu. Organy mają zakrzywiony kształt przypominający konika morskiego, a ich nazwa pochodzi od połączenia greckich słów „hipopotam” dla konia i „kampos” dla morza… i to ta część układu limbicznego odpowiada za wspomnienia. Dosiadam więc owego konia i przywołuję wydarzenia, niech no dobrze policzę… sprzed 44 lat.
W tamtym czasie byłem członkiem Komisji informacji i propagandy Komisji Zakładowej NSZ Solidarność w dużym, nawet bardzo dużym – szpitalu psychiatrycznym. Tejże komisji przewodniczył mój przyjaciel i kum Antoni. Do moich zadań jako wyrobnika tej komisji było — wieszanie na tablicy ogłoszeń, wcześniej eksploatowanej przez reżimowe związki tekstów, od których czytania komunistom robiło się niedobrze. A czas był gorący. Późnym popołudniem jak raz – 12 grudnia zebraliśmy się w przytulnej kuchni Antoniego, żeby ocenić zaistniałą sytuację. Mój przyjaciel twierdził, że Jaruzelski jak na talerzu … poda Lechowi władzę, z czym ja, jako starszy, urodzony jeszcze podczas wojny uciekinier przed Armią Czerwoną — nie bardzo chciałem się zgodzić. Dyskurs trwał w najlepsze, podczas którego … raczyliśmy się dowodami wdzięczności pacjentów dla bardzo popularnego doktora, tak mniej więcej do godziny 23, bo przyjaciel okropnie chciał mnie wtedy do swoich racji przekonać, a mnie zaś … brandy bardzo smakowała.
Rozstaliśmy się w dobrych nastrojach, a 4 rano — spec grupa, w której uczestniczył pykniczny milicjant o swojskim nazwisku Humeniuk — wyciągnęła Antoniego z domu, wręczając, zszokowanej ich najściem jego małżonce — pokwitowanie … wystawione przez pułkownika Urantówkę
13 bowiem grudnia 1981 r. — jaruzelska junta nawet w świetle obowiązujących wtedy przepisów — wypowiedziała bezprawnie wojnę z Narodem. Podzieliła społeczeństwo na tych, co ubrali się w mundury, których jak na ironię guziki zamiast sowieckiej gwiazdy, lub sierpa i młota miały nadal orzełka, pacyfikowali niepokornych, strzelali do strajkujących górników … I na tych, którzy pomykając wieczorami, po patrolowanych ulicach gromadzili się, według wprowadzonych dekretami rygorów stanu wojennego po domach – absolutnie nielegalnie. Ściśniętymi ze wzruszenia gardłami, wsłuchiwali się w głosy i słowa poparcia, przekraczające barierę warkotu radiowego zagłuszania płynące — z całego świata. Ci, co zostali internowani, nie mieli już możliwości wyboru, za nich zadecydował w województwie opolskim ów płk. Urantówka – układając listy proskrypcyjne, według których wywlekano działaczy z domów… Ci natomiast, co pozostali na wolności stawali przed koniecznością wyboru. Trzeba było tak jak, tamtej pamiętnej zimy w 1939 roku, kiedy to na Kresach, pod okupacją sowiecką — zdobyć pożywienie na Wigilijną Wieczerzę, na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia. Trzeba było jednak, w pierwszej kolejności odnaleźć miejsce, w którym komuniści przetrzymywali bez wyroku sądowego ojca, matkę, męża, żonę, siostrę, brata, albo – przyjaciela. Trzeba było chodzić do pracy, uczęszczać do szkoły, do uczelni. Trzeba było nie dać się złamać, nie zrezygnować z rozbudzonych w 1980 r. marzeń. Po latach, jakie upłynęły od ogłoszenia stanu wojennego przez Wojciecha Jaruzelskiego, który potem w Wolnej Polsce był wybrany przez Sejm Prezydentem R.P. – moje dzieci, opowiedziały swoim dzieciom, naszym wnuczkom i wnukom, że wtedy… podczas świąt Bożego Narodzenia — choinka nie była ubrana, nie była przystrojona. Nie miała bombek, łańcuszków, nie świeciły się lampki, tylko zapalona w oknie świeca paliła się, migocząc płomykiem, widzianym w to wierzyliśmy głęboko — przez Ojca Świętego Jana Pawła II w Vatykanie, a także przez prezydenta Ronalda Reagana, który w oknie Białego Domu palił taką samą.