Niestety bezsens z tymi syrenami. Dziś to nie jakieś symboliczne działanie, to alarm bombowy.
W takim Rzeszowie jest naprawdę 100 tys. Ukraińców, którzy nie słyszeli syren raz do roku na 1 sierpnia, a słuchali ich przez wiele dni po kikanaście razy dziennie, a po nich wielokroć nastepowały wybuchy i gnęli ludzie. To sygnał wojenny. Symboliczny to on może być w czasach pokoju, a nie wojny.
Żałowałam zawsze, ze to straszliwe, ponure wycie syren – ktore powinno być i jest tradycją 1 sierpnia, znak by stanąć na bacznośc przed naszą bestialsko zamordowaną w 44 r., a potem
zmartwychwstałą Stolicą, zagłuszały w ostatnich latach klaksony i petardy i zamiast grozy wojny i dramatu ostatecznego bohaterstwa obrońców Warszawy – mieliśmy harmider. To nie był właściwy symbol.
A teraz to nie moment na syreny, tak jak i nie moment na strzelanie na wiwat.
Mogłby bić dzwony kościołów i ja bym chciała by biły.
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zostaw komentarz