Ukraińcy pokazali światu:

1) Siłę idei narodowej,
2) Słabość Rosji,
3) Hart słowiańskiego ducha

Oraz – co najważniejsze – po raz kolejny okazało się, że prawdziwą wolność wygrywa się w boju.

Zachód został ukształtowany w duchu rycerskim. Chociaż od tamtych czasów minęło wiele pokoleń, to właśnie honorowa determinacja potwierdzona daniną krwi była tutaj zawsze najważniejszym wymiarem godności.

Słowa prezydenta Żełeńskiego są bezpośrednią kontynuacją tej wielkiej tradycji.

Uważam, że te słowa będą długo powtarzane przez historię. Przepraszam za patos, ale ich wymiar jest potężny. To słowa na miarę Spartakusa, Leonidasa czy Eneasza. Ich moc jest mitotwórcza. Czapki z głów! U naszych granic narodził się wielki, bratni naród. Naród kontynuujący najlepsze tradycje Rzeczpospolitej. Jesteśmy mu winni najwyższy szacunek.

A Europa Zachodnia powinna paść na kolana, bo o takim wymiarze ludzkiej egzystencji zapomniała. Ukraińcy ukazali jej zapoznane tam już pojęcie honoru. Odrzucili „rozum” podpowiadający uległość w imię doraźności, wybrali coś większego niż człowiek.

Europa została ufundowana na idei większej niż człowiek. Moim zdaniem, nie jest ważne, czy nazwiemy ją Bogiem – ważne, żeby żyć tak, jakby na nas świat się nie kończył. Prawdziwa barbaria, to świat odtąd-dotąd. Świat od narodzin do śmieci. Tu i teraz. Mamiący nas ułudą doczesności.

Prawdziwa wolność jest ponad tym. Prawdziwa wolność jest zawsze poza doczesnością. Jest zawsze transcendentalna. Ukraińcy poświęcają życie nie tylko po to, żeby było „normalnie”. Poświęcają życie, żeby była „ukraińskość”. Żeby trwało to, co pozwala im zobaczyć siebie w sobie. Coś, co nie daje się nazwać, opisać inaczej niż tylko właśnie w rejestrach mitu. Coś, co łączy ich z przodkami i wyznacza sens przyszłego trwania. Coś, co umyka dyskursowi współczesnego Zachodu. Ukraińcy pokazali, że to, co większe niż człowiek istnieje i jest ważne. Istnieje i jest ważne, nawet jeśli nosi nazwę, która na tym Zachodzie dziś słabo rezonuje: naród.
===========================================

Czy nadal uważacie, że jesteśmy „jednym narodem”?
Czy nadal uważacie, że możecie nas przestraszyć, złamać, skłonić do ustępstw?

Czy naprawdę nic nie zrozumieliście?
Nie zrozumieliście, kim jesteśmy? Za czym stoimy? O co nam chodzi?

Czytajcie mi z ust:

Bez gazu czy bez was? Bez was!
Bez prądu czy bez was? Bez was!
Bez wody czy bez was? Bez was!
Bez jedzenia czy bez was? Bez was!

Zimno, głód, ciemność i pragnienie nie są dla nas tak straszne i śmiertelne jak wasze „przyjaźń i braterstwo”.

Ale historia postawi wszystko na swoim miejscu. A my będziemy mieli gaz, światło, wodę i jedzenie… BEZ was!

Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.