Oj, dzieje się nam dzieje i to zarówno w tzw. najbliższej bliskości zarówno odnoszącej się kręgów familiarnych oraz kręgu przyjaciół i znajomków; jak również związanej z funkcjonowaniem TEGOKRAJU i jednakoż bliższej i dalszej zagranicy.
Niedawno, bo 11 stycznia br. media poinformowały o przypadającej w tym dniu drugiej rocznicy śmierci pierwszej ofiary koronoświrusa jaka miała miejsce w chińskim mieście Wuhan.
Po dwóch latach tejże pandemii liczba śmiertelnych jej ofiar na całym świecie przekroczyła 5,5 mln, a liczba zachorowań zbliżyła się do 330 mln. W RP to odpowiednio ok. 100 000 zgonów i ponad 4,3 mln zachorowań. Dominującym tematem rozmów oficjalnych jak i towarzyskich stała się pandemia, a w konsekwencji zastosowane różnego rodzaju ograniczenia w swobodnym codziennym funkcjonowaniu oraz czerpania radości i przyjemności z uprawiania sportów oraz udostępnianych rozrywek. Daleko idącym ograniczeniom podlegać musiały i nadal podlegają takie dziedziny jak: szkolnictwo, kultura i sztuka, gastronomia, hotelarstwo czy turystyka.
Nie pojawił się na medycznym firmamencie bezdyskusyjny autorytet potrafiący ściśle przewidzieć termin zakończenia tego trapiącego społeczność światową swoistego armagedonu.
Biorąc pod uwagę następujące w niezwykle szybkim tempie zmiany w postawach społecznych związanych ściśle z afirmacją różnego rodzaju dewiantcw poczynając od apologii lewactwa, zboczeń seksualnych oraz wydanej wierze chrześcijańskiej (judaizm czy islam tego nie doświadcza!!) bezwzględnej walce; tenże armagedon nie objawił się bez przyczyny.
Od dawien dawna znana jest prawidłowość ujęta latyńską paremią: tempora mutantur et nos mutamur in illis oznajmiająca, że człowiek się zmienia wraz z upływem czasu.
Można tę niezwykle trafną konkluzję odnieść także do uniwersalnego prawa mimikry, czyli nabytych w procesie funkcjonowania ludzkiego organizmu umiejętności dostosowawczych. Prawo mimikry odnosi się do sytuacji w których ludzie naśladują swoje zachowania od prawie zawsze, czyli od zorganizowania się w grupy społeczne.
Synonimicznie lista wyrazów określających wzajemne naśladownictwo przedstawia się następująco: wzorowanie się na kimś, imitowanie kogoś, małpowanie, upodabnianie się, kopiowanie, kalkowanie, kameleonizm…
Nabyta życiowa sztuka dokonywania upodabniających zmian odnosząca się do przedstawiciela fauny pt. kameleon to po prostu mimowolna, automatyczna skłonność upodabniania się do osób, z którymi wchodzimy w społeczne interakcje. Naśladować można dosłownie wszystko: od mimiki, przez gesty, tembr głosu (brzuchomówstwo), sposób mówienia aż po ogólną postawę. Umiejętność synchronizacji zachowań człowiek nabywa prawie że z momentem urodzenia, albowiem w ciągu już pierwszych 72 godzin swego życia (jak wynika z badań medycznych) zaczyna sprawnie naśladować swoje najbliższe otoczenie. To wielce pozytywna człowiecza cecha ustawicznie w czasie jego żywota rozwijana i udoskonalana.
Na przestrzeni dziejów ludzkość, a przynajmniej znacząca jej część posiadła unikalną umiejętność funkcjonowania w wielu nawet najbardziej ekstremalnie niesprzyjających życiu warunkach. Doświadczali tego typu sytuacji m.in. polarnicy, himalaiści, żołnierze na różnych wojennych frontach, a także więźniowie przerażających germańskich i sowieckich obozów koncentracyjnych będących w istocie rzeczy przedsionkami piekieł.
Z przedstawionego wyżej wywodu w sposób oczywisty przebija się zatem uprawniona pozytywna konkluzja, że covid winien być nam niestrasznym, bowiem insze dolegliwsze czasy stały się dla ludzkości swoistym poletkiem doświadczalnym i ludzkość tymże swoim przeciwnościom podołała. Możemy przy tym się powołać za komuny funkcjonujące budujące powiedzonko: przeżyliśmy potop szwedzki, przeżyjemy i sowiecki!!!
Przywołajmy w tym miejscu dla pewnej przestrogi charakterystyczne symptomy chorobowe związane z tak uprzykrzającym nam życie covidem-19.
Opis medyczny zakażenia się koronawirusem COVID-19 oraz jego pojawiające się objawy są bardzo zróżnicowane. Zaobserwowano szeroki przedział symptomów towarzyszących zarażeniu wirusem począwszy od infekcji bezobjawowej lub asymptomatycznej do zespołu niewydolności oddechowej, a nawet pojawiającej się niewydolności wielonarządowej.
Najczęstsze objawy koronawirusa odnoszą się do podwyższonej temperatury ciała w przedziale 38,5-39,0°C. Ponadto pojawia się suchy i nieefektywny kaszel, silne uczucie duszności oraz ucisk w klatce piersiowej. Rejestrowane są często także przypadki zapalenia spojówek oraz zaburzenia smaku i powonienia, czasami braku zachowania równowagi… oraz zdrowego rozsądku????
Z oczywistych zatem względów tj. dalece się aktualnie społecznym „oswojeniem się” z tymże choróbskiem nie będziemy się dalej roztkliwiać nad jego przyczynami, ani też zajmować się w wymiarze profetycznym finalnym zakończeniem tegoż zjawiska pandemii.
Wystarczy natomiast uzmysłowić sobie, że posiadając w tej mierze nawet nieco powierzchowną wiedzą jesteśmy jako medyczni profani dostrzec objawy zakażeń tymże niecnym świrusem u bliskiego i dalszego naszego społecznego otoczenia, politycznego rzecz jasna absolutnie nie wykluczając, a nawet wręcz odwrotnie tzn. poddawać go wzmożonej diagnozie i analizie. W ubiegłym tygodniu spektatorzy sceny politycznej mogli nawet mimowolnie zauważyć co nieco chybotliwy krok prawnusia noblistowskiego laureata którym zadziwiał posłów w sali plenarnej Sejmu. Wpadając jednak w braterski uścisk ramion bywszego fuhrera totalsów BORYSŁAWA został po pewnym czasie z niej ewakuowany.
Zapytywany przez niestety zbyt dociekliwych dziennikarzy o ewentualność zawartości alkoholu w krwi prawnusia Bartka jego ewakuator oznajmił wszem, wobec, a nawet niezwykle donośnie, że Bartuś na pewno żadnej ilości (pomimo swojej „biesiadności”) alkoholu w siebie nie wlewał, albowiem tenże BORYSŁAW nie czuł !!! od niego jego charakterystycznej woni. Jak to wyżej wskazano element utraty organoleptycznego elementu w postaci m.in. powonienia, smaku, a nawet słuchu jest właśnie spowodowany zakażeniem wirusowym, czyli covidem. Wniosek jest prosty i oczywisty: BORYSŁAW jest zakażony świrusem i wymaga nie tylko leczenia, ale też pobytu na kwarantannie.
Od swojego niezbyt chlubnego powrotu do TEGOKRAJU fuhrer polactwa, czyli hyrzy ruj nadal ustawicznie, nagminnie, wręcz do upojenia rozsiewa w horrendalnych dawkach swoje łgarstwa, zafałszowania i szczując na swych politycznych przeciwników (dobitniej:wrogów). Wypowiadając słynne słowa o policzeniu głosów zawiązanej przeciwko rządowi koalicji, a także będąc znamiennie przez Germanię zapamiętany z antypolskiej wypowiedzi: POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ zasłużył tenże osobnik na sute wypłaty jurgieltu.
TUSSEK od zatem wielu wielu lat funkcjonując na polskiej arenie politycznej przyciąga (grawituje) do siebie takich jak on sam obwiesi, łgarzy, huncwotów, ludzi pozbawionych honoru, a tym samym nie spełniających warunków składania verbum nobile, posiadaczy zlasowanych szarych komórek legitymujących się IQ < 94, krótko i zwięźle definiując po prostu debili.
Polactwo taką kreaturę hołubi, wznosi na piedestały oraz składa bałwochwalcze hołdy. Oznacza to jednoznacznie, że w takowej hordzie ewidentnie można dostrzec symptomy od dłuższego czasu funkcjonującego covida. Wynika to po prostu z zauważalnego wyraziście faktu związanego z tymże covidem, że dotknęły ich tzw. choroby współistniejące w postaci ewidentnej lemingozy, a ponadto polifemicznej cyklopowatej jednooczności. Dodatkowo totalne lemingi dodatkowo obarczone są posiadaniem w swoim jedynym oczodole wieloma belkami wielkości słupów telegraficznych. Trudno im zatem właściwie dokonywać stosownej percepcji otaczającej ich rzeczywistości; z jednym jednakże wyjątkiem ……. Potrafią w oczach każdego bliźniego dostrzec wyraziście prozaiczne źdźbło.
Pozostając jednakże empatycznym nawet wobec tego typu osobników (czek) kierujmy wobec nich życzeniowe słowa i czyny mogące doprowadzić ich do sanacji tak ich chorobliwie dotkniętych organizmów.
Bądźmy dobrej myśli, że pokonają nie tylko covid, ale także funkcjonujące przy nim ubocznie wzmiankowane choroby współistniejące.
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
18.01 2022
Zostaw komentarz