Czytając artykuł pani Joanny Lichockiej „Wybór wolności i niepodległości („Gazeta Polska codziennie”, 17.10.2022), zastanawiałam się gdzie są u niej granice czarowania rzeczywistości.
Pisze w nim „Świadomy wybór może być tylko wtedy, gdy wyborcy rozumieją rzeczywistość”, oraz stawia kilka pytań m. in.:
Czy Polska będzie suwerenna i będzie stanowić o sobie?
Czy w naszym kraju będą wolne media, prezentujące różne punkty widzenia?
Czy Polska obroni się przed lewicową rewolucją obyczajową, kwestionującą fundamenty naszego życia, takie jak rodzina?
Pani Lichocka od 2016 r. była członkiem Rady Mediów Narodowych, której głównym zadaniem jest powoływanie oraz odwoływanie zarządów oraz rad nadzorczych mediów narodowych (publicznych) oraz określenie strategii wspólnych działań polskich mediów publicznych i zapewnienie rzetelności ich pracy. Jako członek RMN miała duży wpływ na ich pracę.
Jak one pracowały i pracują możemy się przekonać codziennie oglądając telewizję publiczną. Nie ma w niej rzetelnych wiadomości, debat z prawdziwego zdarzenia, ścierania się poglądów, za to niekończący się spektakl propagandy sukcesu.
Najważniejsze w artykule jest zdanie o rozumieniu rzeczywistości. Tylko jak mają ją rozumieć wyborcy, skoro wiele informacji podanych jest tylko raz i nigdy się do nich nie wraca. Tak było z przygotowanym przez Tomasza Grzegorza Grossego i Zbigniewa Krysiaka raportem na temat „salda transferów finansowych między Unią Europejską a Polską”.
Eksperci z Forum Obywatelskiego Rozwoju zarzucili autorom tendencyjne, błędne metodologicznie, wybiórcze zestawienie liczb służące temu, by pokazać, że w wyniku członkostwa w UE przez 17 lat Polska straciła gigantyczne kwoty. Jeżeli pojawił się taki zarzut, to aż prosiło się by doszło do publicznej debaty na żywo, by telewidzowie wysłuchali argumentów i wyciągnęli z niej wnioski.
Dlaczego nigdy nie doszło do wymiany poglądu na temat skutków europejskiego Zielonego Ładu dla polskiego rolnictwa między europejskim komisarzem ds. rolnictwa i rozwoju wsi Januszem Wojciechowskim, a byłym min. rolnictwa Janem Ardanowskim.
Do dziś w publicznych mediach nie ma polemik dotyczących tworzenia europejskiej listy wyborczej, superpaństwa poprzez zwiększenia uprawnień UE w sprawach: zdrowia, energii, obrony oraz polityki społecznej i gospodarczej, pełnego prawa inicjatywy ustawodawczej dla europarlamentu, zniesienie prawa weta. Do wyrażenia zgody na takie zmiany w traktatach UE Parlament Europejski wezwał Radę Europejską. W tej sprawie 09.06.2022 przegłosowana została rezolucja. Rząd zachowuje się tak jak gdyby to nas nie dotyczyło, dlatego nie jest zainteresowany by nagłaśniać te działania. Gdy zostaniemy postawieni przed faktem dokonanym i powstanie superpaństwo, a my staniemy się nic nieznaczącym landem na jego peryferiach będzie udawał zaskoczenie.
Na postawione pytanie dotyczące naszej suwerenności odpowiem pani redaktor tak – Jeżeli rządzący uciekają od tematów mających wpływ na Polską suwerenność, to skąd przeciętny wyborca ma wiedzieć o jej zagrożeniu.
Jak nasze media są wolne i jak prezentują różne punkty widzenia mogliśmy się przekonać, gdy zdjęty został program Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”. Z informacji, jakie można odnaleźć w internecie dowiadujemy się, że J. Lichocka napisała dwa pisma, do prezesa TVP i przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT), ws. wydania „Warto rozmawiać” z 12 kwietnia. Jej zdaniem tamten odcinek programu J. Pospieszalskiego podważał politykę rządu ws. walki z koronawirusem.
W liście do prezesa zarządu TP Kurskiego, który można znaleźć w internecie napisała „Program był jednostronny i nierzetelny, a jego celem było uderzenie w zaufanie do szczepień, stosowania obostrzeń i metod leczenia chorób wywołanych COVID-19 oraz rozpowszechniania różnych szarlatańskich teorii uderzających w zaufanie do działań państwa w walce z epidemią”.
Oglądałam ten program i kompletnie się z zawartymi w liście twierdzeniami nie zgadzam. Redaktor Pospieszalski zaprosił do programu zarówno zwolenników jak i przeciwników szczepień. Każda ze stron mogła się wypowiedzieć. Więc gdzie tu jest jednostronność i nierzetelność? Oglądaliśmy ten sam program, i każdy widział co innego.
Mamy tak wolne media, że nie są do nich zapraszani R. Ziemkiewicz, P, Lisicki, Ł. Warzecha, S. Michalkiewicz, W. Gadowski, którzy w wielu sprawach nie zgadzają się z polityką rządu i krytykują go. Aby się dowiedzieć czego nie nagłaśnia się w mediach publicznych i jakie negatywne skutki dla społeczeństwa mają podjęte decyzje przez rząd trzeba korzystać z internetu, gdzie wyżej wymienieni mają własne programy. A przecież tak nie powinno być. Ile to razy słyszałam, że Polsce potrzebna jest odpowiedzialna opozycja. Skoro nie ma prawdziwej opozycji, to oni godnie ją zastępują. Ich krytyka nie jest złośliwa, a merytoryczna.
Na polskiej prawicy nie ma polityka miary Giorgii Meloni, która zarówno przed wyborami jak i po nich twardo wypowiada się za tradycyjnym modelem rodziny, sprzeciwia się nadawaniu praw osobom należącym do społeczności LGBT+, aborcji, którą określa jako „tragedia”. Publicznie deklaruje, że będzie bronić wartości narodowych i chrześcijańskich.
Nasi prawicowi politycy poza unikatowymi cichymi deklaracjami dotyczącymi tradycyjnej rodziny i wartości chrześcijańskich nigdy twardo ich nie bronili. Gdyby tak było to natychmiast po przejęciu władzy wypowiedzieli konwencję stambulską. Nie zgodziliby się na mechanizm warunkowości, nazywany zasadą „pieniądze za praworządność”, ingerencję w wymiar sprawiedliwości, Zielony Ład, pakiet „Fit for 55”, kamienie milowe.
Mimo dużego hałasu na użytek wewnętrzny jak to będziemy twardo bronili polskiego interesu wykorzystując w ostateczności weto, rząd szybko o nim zapomina i zgadza się na wszystko czego od nas żąda Unia, dlatego Polska nie ma najmniejszych szans by obronić się przed lewicową rewolucją obyczajową.
Redaktor Lichocka stawia pytania tak jak gdyby wszystko działało fantastycznie, ale niestety tak nie jest. Czytając jej tekst mam wrażenie, że albo sama siebie okłamuje, albo szczerze wierzy w zakłamaną rzeczywistość.
Przebudzenie będzie bolesne.
Foto: tvp info
Bardzo ciekawy, trafny i na czasie (chociaż nie wiem czy czas nam nuż nie uciekł) artykuł. Co w tym wszystkim bolesne, że obecny rząd PiS-u mieniący się narodowym i katolickim jest w rzeczywistości liberalno- lewicowy. Mało tego, tak jak wszystkie rządy od 1944 roku oduczały naród polski zajmowaniem się polityką, tak i obecny czyni to samo. Oduczono nas Polaków „samodzielnego i krytycznego myślenia i wyciągania obiektywnych wniosków. Także wejścia w szeroko rozumianą politykę”Tragedią dla Polaków i Polski nie to, że politykom bliżej do niepolaków.