Ze wschodu na zachód, z północy na południe i vice versa właściwie pod każdą szerokością i długością geograficzną, a w szczególności w TENKRAJU niosą się codziennie kierowane pod adresem np. jubilatów, solenizantów względnie laureatów życzenia zdrowia, pomyślności w każdym aspekcie oraz osiągnięć materialnych.
Częstokroć krotochwilnie są okraszane dodatkowo pierwiastkami seksualnymi związanymi z tzw. permanentną jurnością i związanym z tym zjawiskiem pierwotnej eudajmonii czyli prozaicznego zadowolenia. To niezwykle symptomatycznie ludzkie, a jak słynny rzymski komediopisarz Terencjusz trafnie zauważał: homo sum, nihil humani a me alienum esse puto – jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce.
Niczym zatem zaskakującym jest konstatacja, że począwszy od naszego infantylnego wieku poprzez cały człeczy żywot wykazujemy animalne, nostalgiczne pragnienia dążności do osiągnięcia edeńskich paradygmatów. Rzecz jasna ich osiągnięcie najlepiej jakby się odbywało jak najmniejszym kosztem czy wysiłkiem. Kuszące jest oczekiwanie na przysłowiową mannę spadającą z nieba np. w postaci wysokiej loteryjnej wygranej zamiast nudnawego wieloletniego wysiłku w rozwój własnej firmy pozwalającego częstokroć legitymować się statusem krezusa. Potwierdzają to kariery wielu nababów finansowych rozpoczynających budowę swoich majątków od realizacji początkowej funkcji przysłowiowego pucybuta.
Także przemiany społeczno-gospodarcze w TENKRAJU od 1990 r. wykreowały tabuny nowobogackich z ich specyficznymi „słoikowymi” zachowaniami i kulturą sensu largo.
Pomijając jednak powyższy eudajmonistyczny wtręt wynikający z takiego sytuacyjnego rozwoju możemy ponownie przywołać pomocną nam w dalszych rozważaniach felietonową antycypację. Asumpt do tegoż powrotu antycypacyjności jest niezwykle prozaiczny, a odnoszący się do odbytej 9 bm. w TVP debaty wyborczej partyjnych liderów. Według bowiem antycypacyjnych prognoz i oczekiwań totalnej łopozycji wytresowanej przez nadredaktora Adaśka Szechtera (brata sądowego bandyty Stefka Michnika) poprzez fanzin political fiction z Czerskiej i założony przez konfidentów SB TEFAŁEN ich fuhrer Hyży Ruj miał po prostu znokautować swoich adwersarzy. Wszystko to miało się odbyć w akompaniamencie znanej z dawien dawna jego marsowej facjaty, zaciśniętych ust plujących jadem i nienawistnego spojrzenia kaprawych ocząt przeplatanych wystudiowanymi głupawymi uśmieszkami mających zdobyć przychylność co poniektórych spektatorów.
Ku utrapieniu jednak jego janczarów i akolitów nic podobnego się nie wydarzyło, a wręcz przeciwnie!!! To w istocie rzeczy w obliczu wielomilionowej publiki Hyży Ruj podłożył sam sobie nogę i dokonał na swej personie auto nokautu. Całkowicie irrelewantym byłoby przywoływanie nawet skrótowo treści odbytej debaty albowiem każdy jej obserwator nawet kierujący się subiektywnie interesem opcji politycznej którą popiera względnie z którą się utożsamia lub sympatyzuje musiał uznać występ Hyrzego Ruja jako oczywistą katastrofę!!!
Rzecz jasna głęboka konfuzja jakiej doznali akolici fuhrera POlszewii nie odnosi się do jego janczarów i betonu partyjnego. Wprawdzie mogli (niczym o zwiędłej starczej szyi aktoreczka Kryśka Panda, wróć: Janda) doznać nieoczekiwanego obsrania z góry w dół, ale swojemu guru są nawet takową fekalną antycypację wybaczyć i udzielić stosownej absolucji. Wszak gdyby fuhrer ogłosił, że ziemia jest płaska absolutnie bez żadnego zmrużenia oka głosili by to słowo objawione jako jedynie obowiązujące. W związku z takowym fekalnym zjawiskiem kierując się oczywistą somsiedzką mizerykordią felietonista odżałowując nieco grosza dokona zakupu dodatkowej ilości rolek papieru toaletowego celem wspomożenia zawiedzionego sytuacyjnym rozwojem somsiada. Redakcja zaleca dokonywanie podobnych czynności wobec znajomków P.T. Czytelników, aleć bez zbędnej przesady. 10 rolek wystarczy…
Oczekiwanie spełnienia życzeń, marzeń czy też fantasmagorii jest elementem swoistej filozofii wyżej przywołanego Terencjusza, czyli jest pewnego rodzaju spoiwem ludzkiej egzystencji. Proza życia jednak ma to do siebie, że brutalnie weryfikuje takową nietrafną antycypację. Częstokroć prowadzi to zatem do daleko idących rozczarowań i wręcz absolutnej niemożności aprobaty zaistniałych zjawisk i rezultatów tych zjawisk. Wystarczy wszak przypomnieć haniebną klęskę jaka stała się za przyczyną niejakiego Stana Tymińskiego – człeka znikąd (czyli od SB) udziałem (licencjowanego przez PZPR quasi opozycjonistę) Tadeusza Mazowieckiego. Względnie pojawienie się na politycznym firmamencie TENKRAJU tego typu kreatur jak odmóżdżony PALIKOT czyli Paligłup, względnie Rysiu Petru znany bardziej jako jebliwy PETRESCU z Madery!!! Osobną grupę (względnie podgrupę) osobliwie zintelektualizowaną małp prosto z cyrku stanowią personalne egzemplarze tej miary co: Joński, Szczerba, Qurfiński (pomiot generała z LWP), Iza Leszczynka, Gośka Wikidajło z Błońska czy… aczkolwiek trudno to poprawnie napisać zidiociała do imentu Jancia Ochooojska. Cała ta polityczna menażeria ustawicznie oklaskiwała (i nie tylko…bowiem o lizaniu nie wspominając) swojego fuhrera, który w godzinie prawdy tj. w debacie wyborczej całkowicie pogrzebał ich nadzieje. No cóż, każdy ma to na co zasługuje… Warto w tymże miejscu przytoczyć aktualną wypowiedź Miśka Kamińskiego to jest klasycznego renegata, a właściwie degenerata w związku z faktem jego nastęczego członkowstwa w wielu z wyjątkiem NSDAP partiach. Tenże polszewicki ałtorytet oświadczył bowiem – słuchajta ludziska słuchajta, że Hyży Ruj, czyli PINOKIO DONALDINO nigdy rzekomo nie został złapany przez nikogo na kłamstwie ??? !!! Czy leci z nami pilot? Bądźmy jednak przed ostatecznymi rozstrzygnięciami kampanii wyborczej w dniu 15 bm. dobrej myśli, albowiem wielu zawiedzionych jego znamiennym występem dnia 9 bm. postępowaniem sympatyków zechce jednak dotąd unurzane górne kończyny w nocniku z tego naczynia wyjąć
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
10.10 2023
Zostaw komentarz