Sytuacja Kosiniaka-Kamysza staje się coraz trudniejsza. Jego gromkie pokrzykiwania, że nie będzie się układał z PiS-em sa wyrazem jego obawy i trochę, jak przed wyborami pchają go w objęcia Tuska, a nie bycie niezależnym i kreującym politykę. Powinien mieć tego dość!

Jedno jest pewne, w przypadku koalicji z PiS nie musi się bać oskarżeń o zdradę interesów rolniczych, bo tylko PiS gwarantuje ich zachowanie, choćby sprzeciw wobec eksportu polskiego mięsa, czemu przeciwni są lewacy. Jak Władek przysłucha się wypowiedziom Spurek, Żukowskiej czy nawet Hołowni, to musi uświadomić sobie, że te ochłapy władzy i fruktów, które spadną mu z pańskiego tuskowego stoł nigdy zdrady interesów rolniczych jemu i jego kolegom z PSL-u nie zrekompensują. Tu na szczęście jest też twardogłowy poseł Sawicki. Ten wie w czym jest interes polskich rolników i PSL-u. Na pewno nie taki jak Kołodziejczaka.

Kosiniak musi mieć też świadomość, że zdecydowana większość głosujących za Trzecią Droga to nie są zwolennicy jej programu – zwłaszcza rolniczego, tylko ci, którzy stwierdzili, że chcą by ta Trzecia Droga weszła do Sejmu, bo nieprzekroczenie przez nią progu wyborczego dawało III kadencję PiS (przydział mandatów wg d’Hondta). I tak naprawdę głosując na Trzecią Drogę, dawali władzę Donkowi.

Kosiniak-Kamysz trochę jest zakładnikiem swojej przedwyborczej retoryki i presji psychologicznej, którą wywarli na nią zwolennicy płaczliwego Szymonka. Teraz Szymonek, staje się zaborczy i zbyt pewny siebie. W związku z tym, że wszyscy uczestnicy tego targu po schedę po PiS już myślą o wyborach prezydenckich, to Kosiniak-Kamysz mający też takie ambicje, musi wiedzieć, że w koalicji z Donkiem tylko straci. Ta potencjalna antyPiS-owska koalicja nigdy go nie poprze. Zbyt wielu tam jest ambicjonatów. Na pewno Szymonek, także Donek, a i Lewica pewnie swojego kandydata wystawi. A zawsze dyżurny jest Rafałek.

Kosiniak-Kamysz największe ma szanse na prezydenturę ma jako kandydat wspólny z PiS-em kandydat PSL-u. Tym większe szanse, bo w samym PiS-ie nikt nie zostanie wykreowany na potencjalnie zwycięskiego PiS-owskiego kandydata. Morawiecki jest obarczany za porażkę, i długo z tego bagna przegranego się nie wyrwie. Błaszczak jest zbytnim miękiszonem, a Ziobro jeszcze wszystkich bardziej skłóci, Beata jest zbyt pospolita. Drugi szereg PiS w praktyce jest nieznany i z tego politycznego niebytu nie wyjdzie.

Ale ze strony PiS-u rękę powinien wyciągnąć prezes Kaczyński, a nie sondować nastawienie Kosiniaka-Kamysza przez wypowiedzi drugo, a nawet trzeciorzędnych posłów i działaczy PiS, a przede wszystkim sprzedajnych dziennikarzy. Można sobie to wyobrazić w ten sposób, że nie wprost, ale mocno sugestywnie, ofertę współpracy przedstawi Kosiniakowi, prezydent Duda podczas spotkania we wtorek, a potem przyjdzie czas na Kaczyńskiego. I ten nie powinien się obawiać skutków takiego podejścia. Bo to jest ostatnia szansa dla Polski, dla PiS-u pewnie też. Ale liczy się Polska i Polacy. Większości ich interes jest jednak inny niż Donkowej antypisowskiej koalicji.

Dlatego Władek: bądź jak chciała Twoja żona, tygrysem, a nie miękiszonem i dogadaj się z Kaczyńskim. Tego oczekuje od Ciebie Polska i tego też chce większość Polaków.