Tymczasem w nowym wydaniu „Rosji w polityce światowej” związani z Klubem Wałdajskim autorzy porównują wojnę w Ukrainie do wojny koreańskiej i zauważają, że jeśli Rosji uda się doprowadzić „Specjalną Operację Wojskową” do końca, czyli do „defaszyzacji Ukrainy”, to Rosja wyjdzie z niej wzmocniona a jej armia będzie dysponować „unikalnymi umiejętnościami, gdyż:

„Poważna wojna oznacza potrzebę restrukturyzacji tak głębokiej, że trudno ją przeprowadzić w kraju, który nie miał ostatnio takich doświadczeń i a jego armia od dłuższego czasu uczestniczyła jedynie w operacjach hybrydowych, antyterrorystycznych, przeciwpartyzanckich, pokojowych i humanitarnych.

Jest też całkiem możliwe, że armie państw azjatyckich (Chiny, Japonia, Korea Południowa, Wietnam), które nie miały doświadczenia bojowego w ciągu ostatnich trzydziestu lat, są w lepszej pozycji do przystosowania się do nowych realiów – w porównaniu z tymi, które spędziły te lata ścigając się po górach i pustyniach za brodatymi muzułmanami z zardzewiałymi RPG-7. szczerze uważając to za poważną wojnę.”

Widać tu wyraźne nawiązanie do USA i innych państw NATO.

W dalszym ciągu artykułu autorzy piszą:

„W czasie konfliktu na Ukrainie po raz kolejny potwierdziła się słuszność wniosku Fryderyka Engelsa, że sprawy wojskowe są jedną z gałęzi wielkiego przemysł. Zapomnienie o tej prawdzie na Zachodzie ze względu na transfer produkcji do krajów o niskich kosztach pracy doprowadziło do paradoksalnej sytuacji, gdy koalicja pięćdziesięciu państw zaopatrujących Ukrainę nie była w stanie zapewnić dostaw amunicji artyleryjskiej na front w ilościach odpowiadających temu, co Rosja przekazała swojej armii.

Jednak Rosja, która w okresie postsowieckim utraciła znaczną część swojego potencjału przemysłowego, boryka się z wieloma wąskimi gardłami w swojej bazie produkcyjnej. W rezultacie tempo wzrostu produkcji wojskowej okazało się, co prawda wyższe niż na Zachodzie, ale dalekie od tego, czego prawdopodobnie życzyłoby sobie rosyjskie wojsko.

Zarazem jednak, biorąc pod uwagę dominację usług w strukturze PKB nowoczesnych gospodarek – wskaźnik PKB jest praktycznie bezużyteczny do oceny potencjału militarnego kraju. Duży udział usług w PKB Stanów Zjednoczonych (ok. 78 proc.) i UE (73 proc.) może wskazywać na ich niską zdolność do przekształcania potęgi gospodarczej w potęgę militarną. […] W związku z tym warto spojrzeć na równowagę militarną w świecie, w którym same Chiny mają większą produkcję niż dwie największe gospodarki G7 (USA i Japonia) razem wzięte.” Czytaj więcej.

Ogólnie – główna teza autorów sprowadza się do konieczności przekształcenia Rosji w państwo totalne, w którym cały system będzie podporządkowany wysiłkowi wojennemu i utrzymaniu wielkiej armii. Ich zdaniem, wysiłek ten posłuży do odbudowy rosyjskiej gospodarki, kreacji naukowej oraz wręcz wytworzy nowy naród rosyjski skupiony wobec nowej, jednolitej idei. Ponieważ współczesne konflikty między mocarstwami, co wykazała wojna w Ukrainie, nie mogą być rozstrzygnięte przez małe armie zawodowe – konieczna jest budowa olbrzymiej armii na bazie poboru powszechnego. Zarazem, podstawowym sposobem prowadzenia konfliktu mocarstw będzie „wojna zastępcza nowego typu” – czyli wojna na terytoriach krajów „małych i średnich”, których zakres samodzielności będzie się stale kurczył i które będą zmuszane do opowiedzenia się (jak u Tukidydesa) po jednej lub po drugiej stronie wszechogarniającego cały glob konfliktu.

Jedynym zaś sposobem na uniknięcie przeobrażenia się tego w globalny konflikt nuklearny będzie powrót do zimnych zasad realizmu politycznego i podział świata na strefy wpływów, każdej rządzącej się innym systemem wartości i priorytetów.