I jak Państwo to widzicie?T a publikacja (czytaj) pokazuje czarno na białym jak wielkim problemem dla bezpieczeństwa naszej części Europy są Niemcy, które „dla zachowania moralnej wyższości, a także pewnych minimalnych ram dla ewentualnego powrotu do normalnych stosunków z Rosją” blokują zmiany w NATO.

Widać też, jak bardzo niemieckie deklaracje w zakresie „Zeitenwende” rozmijają się polityką realnie prowadzoną przez ten kraj: wymagany będzie spory dyplomatyczny wysiłek i nacisk ze strony USA, aby przekonać Berlin do rezygnacji z podtrzymywania postanowień Aktu Stanowiącego NATO-Rosja z 1997 r., na mocy których Polska i inne kraje naszego regionu są de facto rodzajem strefy buforowej a nie pełnoprawnymi członkami Sojuszu.

—————

Już za kilka miesięcy w Waszyngtonie rozpocznie się uroczysty szczyt NATO z okazji 75-tej rocznicy powstania sojuszu, na który przydałoby się przygotować odpowiednią do sytuacji agendę.

Jednak kilka krajów członkowskich bardzo chciałoby uniknąć wzbudzających kontrowersje dyskusji na temat drogi Ukrainy do członkostwa, które publicznie rozegrały się na zeszłorocznym szczycie w Wilnie – i to w konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi.

W związku z tym na ubiegłotygodniowym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO sojusznicy przedstawili Ukrainie rekomendacje dotyczące priorytetowych reform, które byłyby konieczne przed przystąpieniem tego kraju do sojuszu. Nie jest jednak jasne, czy to wystarczy, aby przekonać mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej – najbardziej zagorzałych zwolenników wciągnięcia Ukrainy do NATO – że powinni zrezygnować z wszelkich dodatkowych wysiłków w okresie poprzedzającym szczyt w Waszyngtonie.

Sojusznicy z Europy Środkowej i Wschodniej coraz częściej postrzegają swoje bezpieczeństwo jako powiązane z bezpieczeństwem Ukrainy, więc nie będzie to łatwe zadanie dyplomatyczne. Być może jednak istnieje możliwa droga do tego rezultatu – taka, która może zostać osiągnięta poprzez formalne wyparcie się porozumienia z Moskwą z czasów postzimnowojennych, które jest już praktycznie martwe.

Podpisany przez przywódców NATO i Kreml w 1997 roku Akt Stanowiący NATO-Rosja (NRFA) miał na celu budowanie zaufania poprzez konsultacje i współpracę. Chociaż nie jest to prawnie wiążący traktat, to jednak zobowiązywało ono NATO do unikania jakichkolwiek dodatkowych stałych stacjonowania znacznych sił bojowych w państwach byłego Układu Warszawskiego. Zobowiązano również Rosję do zachowania podobnej powściągliwości w rozmieszczaniu sił konwencjonalnych w Europie, a także powstrzymania się od „groźby lub użycia siły (…) przeciwko jakiemukolwiek innemu państwu, jego suwerenności, integralności terytorialnej lub niezależności politycznej”.

Obie strony zgodziły się, że zasady te opierają się na „obecnym i przewidywalnym środowisku bezpieczeństwa” sprzed ćwierćwiecza.

Ale Moskwa najwyraźniej nie zachowywała żadnych ograniczeń w inwazji na Ukrainę nie raz, ale dwa razy w ciągu ostatnich dziewięciu lat. A wojna na pełną skalę, którą rozpoczęła na początku 2022 r., radykalnie zmieniła europejskie środowisko bezpieczeństwa.

W rezultacie, NATO dało do zrozumienia, że nie czuje się już związane przez NRFA zarówno w retoryce, jak i w działaniu. Na konferencji prasowej, która odbyła się tuż po rozpoczęciu wojny, sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg wyjaśnił, że NRFA nie ma już zastosowania w odniesieniu do Sojuszu. Tymczasem Stany Zjednoczone zdecydowały się na stałe stacjonować w Polsce, a Niemcy ogłosiły, że na stałe ulokują na Litwie brygadę licząca około 4000 żołnierzy.

Tak więc, z praktycznego punktu widzenia, wydaje się, że sojusznicy nie są już związani umową, która najwyraźniej nie zestarzała się dobrze.

Jednakże, pomimo zdecydowanych preferencji ze strony państw członkowskich z Europy Środkowej i Wschodniej, NATO nie uchyliło jeszcze formalnie NRFA. Powody takiego stanu rzeczy są skomplikowane, ale obejmują pragnienie niektórych członków sojuszu – w tym Niemiec – zachowania moralnej wyższości, a także pewnych minimalnych ram dla ewentualnego powrotu do normalnych stosunków z Rosją.

Sojusznicy z Europy Środkowej i Wschodniej nie tylko oficjalnie zrywają NRFA, ale także chcą szybko wciągnąć Ukrainę do sojuszu, aby wzmocnić własne bezpieczeństwo. Ale wciągnięcie Ukrainy do NATO teraz – podczas gdy wojna szaleje – wydaje się być biletem w jedną stronę do wojny z Rosją, co jest głównym powodem, dla którego USA sprzeciwiły się takiemu natychmiastowemu członkostwu.

Niemniej jednak w tym momencie nawet coś znacznie skromniejszego niż pełne członkostwo Ukrainy w Sojuszu – takie jak jasno określony harmonogram – rodziłoby poważne wątpliwości z kilku powodów.

Po pierwsze, wpisałoby się to w narrację Moskwy, która charakteryzuje wojnę w Ukrainie jako konflikt między Rosją a NATO, a nie to, czym jest naprawdę – wysiłkiem Kremla zmierzającym do podporządkowania sobie suwerennego sąsiedniego narodu.

Prawdopodobnie wzmocniłoby to również wolę Rosji do kontynuowania prób obalenia Kijowa, przedłużając i tak już najkrwawszy konflikt w Europie od czasów II wojny światowej.

Ponadto debata na temat tego, czy Ukraina powinna wejść do NATO, odwraca uwagę od tego, na czym Zachód powinien się skupić w Waszyngtonie, a mianowicie, jak radykalnie zwiększyć produkcję wojskowo-przemysłową w całej Europie, aby zaspokoić potrzeby zarówno Ukrainy, jak i NATO.

Co więcej, każda z tych opcji – członkostwo teraz lub określona ścieżka i harmonogram – zapisana obecnie, wyklucza ją ze stołu negocjacyjnego w przyszłości, jako możliwe narzędzie ratujące twarz Kijowa, jeśli Ukraina będzie musiała przełknąć gorzką pigułkę handlu terytorium w zamian za pokój. I wreszcie, Ukraina musi przedstawić więcej dowodów na to, że jest politycznie gotowa do wstąpienia do NATO.

W ostatnich latach Ukraina walczyła o ugruntowanie swoich demokratycznych fundamentów. A od czasu inwazji w lutym 2022 r. i późniejszego wojennego zaostrzenia swobód obywatelskich stał się prawdopodobnie jeszcze mniej wolny. Oczywiście Kijów może to odwrócić, ale prawdopodobnie dopiero po zakończeniu wojny, a nawet wtedy będzie to zależało od szerszego konsensusu w społeczeństwie ukraińskim.

Jednak pomimo tych wszystkich powodów – a także sprzeciwu ze strony USA, Niemiec i innych krajów – sojusznicy z Europy Środkowej i Wschodniej nadal będą głośno opowiadać się za ponownym zaproszeniem Ukrainy do NATO. A robiąc to, ryzykują wykolejenie historycznego szczytu z okazji 75-tej rocznicy, podważając jedność Zachodu.

Tak więc, aby odłożyć kwestię członkostwa Ukrainy na czas po wojnie, Waszyngton, Berlin i inni przeciwnicy natychmiastowego zaproszenia powinni zamiast tego zaproponować formalne zniesienie NRFA. Oficjalne zerwanie umowy nie będzie wiązało się z ryzykiem wprowadzenia większych zmian w terenie, ponieważ wszyscy zgadzają się, że jest ona już de facto nieważna.

Oficjalne jej oficjalne usankcjonowanie przyczyni się jednak do wzmocnienia zbiorowej solidarności z sojusznikami, którzy są najbliżej Rosji i są przez nią najbardziej zagrożeni. Może to również pomóc w usunięciu potencjalnie bardzo kontrowersyjnej kwestii z porządku obrad latem przyszłego roku w Waszyngtonie.

Obraz Clker-Free-Vector-Images z Pixabay