Wasz belfer pomocniczy antycypując materialne i symboliczne podwyżki statusu nauczyciela, rozbija się po świecie,niczym trzypałkowy baron galicyjski, albo inny telewizyjny pałkownik.
Nowy Rok spędza Szarek w adriatyckich kurortach, a na bal Sylwestrowy udaje się do Wenecji, gdzie ma zarezerwowany stolik w Pałacu Dożów. Lekki kłopót ma Szarek jeno z wyborem strojów karnawałowych, ponieważ najchętniej widziałby się w szatach lirycznego kochanka – wiotkiego Pierrota, ale Ania twierdzi, że pasuje mu kostium Dottore, pociesznego grubasa, uczonego głupca i rogacza, występującego w zwisającej do kolan kapocie i masce z czerwonym nosem.
Ale do Sylwestra mam jeszcze dzień, więc pewnie wymyślę sobie przebranie godne polskiego belfra. Na razie rozglądam się i moszczę w pensjonacie u pani Róży. Jej mąż Milejko od razu wyczuł we mnie bratnią duszę i konfidencjonalnie zwierzył mi się, że za czasów Jugosławii, był pałkownikiem milicji. Po czym poinformował, że aktualnie w łazience nie ma ciepłej wody, więc na prysznic będziemy musieli schodzić do jego mieszkania. Następnie zabrał mnie na balkon i pokazał majaczącą na horyzoncie wyspę Briuni – mówiąc – musicie tam koniecznie popłynąć, bo na Briuni miał swoją rezydencję sam marszałek Josip Broz Tito.
Więc dzisiaj popłynęliśmy na Briuni. Na wyspę zawiózł nas miejscowy szyper za 30 euro od łebka. Niestety obie wille marszałka, zarówno – „Jadranka”, gdzie gościł Cesarz Hajlje Selasje, jak i „Bela Villa”, do której Josip Broz zapraszał był Liz Taylor, są własnością rządu Chorwacji i wstęp do nich jest wzbroniony.
Z pamiątek po marszałku ostał się jeno safari-park, gdzie można zobaczyć: strusia, którego Tito dostał od prezydenta Alliende, zebre od Sekkoku Ture, słonicę od Indiry Ghandi i krokodyla od Nassera. Kiedyś żył tam niedzwiedź od Stalina, ale jak się stosunki między generalissimusami popsuły, to misiu zdechł.
Szkoda mi było trochu tych 30 euro, bo słonia i strusia widziałem taniej w warszawskim zoo, ale w sumie jestem zadowolony, bo na koniec – przybiliśmy sobie z marszałkiem piątkę, co widać na załączonym obrazku.

Na tym kończę dzisiejszą opowieść, ponieważ wieczorem czeka na nas w porcie wielka feta noworoczna. Miasto funduje turystom jedzenie i picie, będzie orkiestra, fajerwerki i Szarki.
Autor: Marek Szarek
Zostaw komentarz