Kiedy Kancelaria Premiera w ramach inicjatywy upamiętniania ministrów rządów II RP, zapytała nas z Mamą, gdzie należałoby upamiętnić mojego pradziadka Franciszka Ksawerego Praussa, bo nie ma on grobu, przez chwilę zastanawiałyśmy się czy nie umieścić tablicy, tam gdzie stał zburzony w 1939 r. dom, w którym mieszkała przed II wojną jego żona – Zofia Praussowa. Ostatecznie jednak wymyśliłam, że najlepszym miejscem będzie ściana Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem. Ksawery Prauss był jego współzałożycielem. Kochal Tatry. Był szefem sekcji Ochrony Tatr Towarzystwa Tatrzanskiego. To w Zakopanem prowadził, przez kilka lat, jako zamiłowany pedagog, swoją szkołę.
Ksawery z wykształcenia był geologiem, podobnie jak jego wuj, brat matki, Stanislaw Kontkiewicz – odkrywca złóż rudy żelaza w okolicach Krzywego Rogu, a z zamiłowania nauczycielem (potem pierwszym ministrem oświaty w odrodzonej Polsce i autorem programu powszechnego nauczania, zwanego „programem Praussa”), tak jak jego dziadek ze strony Matki. Poza tym był pepeesowcem i konspiratorem, wielokrotnym więźniem carskich więzień.
Nie miał łatwego życia. Jego ojciec Antoni Prauss inżynier budujący koleje w cesarstwie Rosyjskim ( między innymi budował lipawska linię kolejową z Lipawy na Łotwie, a konkretnie jej odcinek z Homla do Romn na Ukrainie) zmarł, gdy Ksawery miał 12 lat. Majątek, ktory Antoni kupił dla rodziny za zarobione w Cesarstwie pieniądze, kiepsko zarządzany przez dalsza rodzinę, został strasznie zadłużony i wdowa musiała go sprzedać za długi. Zamieszkała praktycznie bez grosza u swoich rodziców, wraz synem i dwiema starszymi córkami. Wkrótce jednak zmarł także dziadek Kontkiewicz, a gdy Ksawery miał zaledwie 20 lat zmarła na gruźlicę jego matka Helena i zaraz potem babka. To właśnie on zgłaszał smierć babki (co widać z wpisów w aktach parafialnych). Chłopakowi z początku pomagał wuj Stanisław i to on zapewne finansował jego naukę.
Potem, już na studiach w Petersburgu, Ksawery zaangażował się w ruch socjalistyczny i w działalnośc niepodległościową i spotkał swoją przyszłą żonę Zofię.
We wspomnieniach mojej babci jej Ojciec jawił się zawsze jako rodzaj świeckiego świętego może i dlatego, że dziewczynka mial 11 lat, gdy umarł, a wszelkie konflikty zdążyła już potem mieć z matką , nigdy z ojcem. Jedno ze wspomnień które utkwiło w pamięci mojej mamy brzmiało tak, że dziadek Prauss zawsze tłumaczył Ewie (córce) że nie należy się przywiązywać do rzeczy materialnych i najlepiej mieć ich tyle, by wszystkie zmieściły się na jej małym rajzbrecie do rysowania. I 7 letnia babcia pakowała tam wszystkie swoje rzeczy i sprawdzała czy się zmieszczą…
Fakt jednak, że sobrze zapisał się nie tylko we wspomnieniach córki, był człowiekiem powszechnie szanowanym w środowisku nauczycieli ludowych i to oni wysunęli go do rządu, a nie macierzysta partia… Paderewski zaproponował mu tekę także i w swoim rzadzie (czyli kolejnym), ale Prauss był już coraz bardziej chory i się nie zdecydował. Wybrano go do Senatu, gdzie kandydował na marszałka (przegrał z wystawionym przez endecję Wojciechem Trąmpczyńskim).
Zmarł, jeszcze nie stary, na grużlicę, na którą chorował przez wiele lat, w 1925 r.

No a dziś w jego ukochanym Zakopanem ma zostać odsłonięta tablica.
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.



Zostaw komentarz