Jak w USA szykują operację KIDAWA 2.

W ostatnich dniach nastąpił prawdopodobnie najważniejszy zwrot w prezydenckiej kampanii wyborczej w USA. I tylko to, że dziś w nocy toczył się wielki bój między republikanami (Kansas City Chiefs) a demokratami (San Francisco 49ers) w finale Super Bowl w Las Vegas, odwróciło to na chwilę uwagę od głównego tematu. Ale zwycięstwo Chiefs w epickim stylu poprzez uzyskanie decydujących punktów na 3 sekundy przed ostatnim gwizdkiem dogrywki, ma więcej niż symboliczne znaczenie.

Ale po kolei.

Robert Hur to prawnik o koreańskich korzeniach. Jakiś czas temu prokurator generalny Garland ustanowił go specjalnym prokuratorem do sprawy zbadania sprawy przechowywania przez b. wiceprezydenta J. Bidena po zakończeniu urzędowania, tajnych dokumentów w prywatnej posiadłości.

1. Pewno pamiętacie Państwo, jak również w połowie 2022 roku FBI wykonało bezprecedensowe najście na rezydencję D. Trumpa w Mar-a-Lago, skąd wywieziony kartony – rzekomo – tajnych dokumentów. Jak wszystko na to wskazuje, atak na Trumpa był potrzebny po to, by kilka miesięcy później dokonać podobnego znaleziska u Bidena. Ponieważ jednak sprawa przeciwko Bidenowi prowadzona była wcześniej i musiała prowadzić do końcowego efektu w postaci wejścia FBI, stratedzy demokratyczni wymyślili, że trzeba tę potencjalną katastrofę uprzedzić. Stąd nalot na Trumpa. Choć niektórzy uznają, że to są chore domniemania.

2. W każdym razie powołano Hura, który stanowiska federalne uzyskał z nominacji Trumpa i sympatyzował raczej z republikanami. W końcu Hur przygotował raport, w którym na 350 stronach zawarł wybuchowe informacje. Jednak kierując się swoiście pojętym pragmatyzmem – oskarżenie w tym momencie Bidena o złamanie przepisów prawa wpisane byłoby oczywiście w kontekst kampanii wyborczej, a do tego i tak wymagałoby procedury impeachmentu, który szybko zakończyłby się uwolnieniem prezydenta od winy (z uwagi na skład Senatu) –
Hur postanowił spuentować swoje dochodzenie stwierdzeniem, które dziś zabija Bidena. Stwierdził mianowicie w skrócie, że wprawdzie prezydent złamał prawo i przetrzymywał tajne dokumenty, ale nie przyniosło to zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa, bowiem „starszy pan, mający problemy z pamięcią”, nie ma świadomości tego co posiadał i nie mógł tym samym stwopzyć owego zagrożenia.

3. To stwierdzenie w pierwszych godzinach przyjęto z niedowierzaniem i przymrużeniem oka – raczej fetowano po stronie demokratów ukręcenie sprawie łba. Po prawdzie i republikanie uznali, że to dobry znak, bowiem w tym kontekście nie sposób sobie wyobrazić aby możliwe było oskarżenie Trumpa (to już by było ostateczne samobójstwo). I pewno by tak zostało, gdyby Biden (a może jego żona) nie postanowili z oburzeniem wystąpić przeciw temu stwierdzeniu Hura. No i Biden oświadczył, że jest najlepiej przygotowanym spośród Amerykanów do sprawowania urzędu prezydenta i nie ma żadnych problemów ze swoją pamięcią.

4. Hur lekko tylko się broniąc ujawnił więc raport i od razu okazało się, że podczas przesłuchania nie pamiętał kiedy rozpoczął wiceprezydenturę, kiedy ją zakończył, czy choćby kiedy dotknęła go tragedia związana ze śmiercią syna. Na to Biały Dom się zagotował i Biden wyszedł z kolejnym oświadczeniem. Że może się i pomylił, ale kiedy był przesłuchiwany to koncentrował się na kryzysie na Bliskim Wschodzie. No i tak się zapętlił, że pomylił prezydenta Meksyku z prezydentem Egiptu, kryzys na granicy amerykańsko – meksykańskiej z kryzysem w Gazie i możliwością transferu ludzi przez granicę do Egiptu – słowem dramat.

5. Po tym występie Biden został na wszelki wypadek zamknięty w Białym Domu, a liderzy demokratów rwąc włosy z głowy błogosławili fakt, że Super Bowl przyciągał na razie więcej uwagi. Ale niezależnie od tego, przez cały weekend trwały spekulacje, co z tym fantem zrobić. Bo że „Dziadek Joe” spalił się do cna, nikt nie ma już żadnych wątpliwości. Czytając skądinąd niektóre komentarze w mainstreamowych mediach, nie sposób nie odnieść wrażenia, że cała ta akcja była sprokurowana przez tę część demokratów, która od dawna sugerowała podmianę Bidena.

6. Nie wnikając w te spekulacje, jedno jest pewne. Z tą podmianą nie jest to takie proste – o ile sam prezydent się nie wycofa. Jeśli to nie nastąpi, to nie ma właściwie prawnych możliwości aby czy to na etapie prawyborów, czy to na konwencji czy wreszcie po niej, Bidena usunąć. To zresztą jest pewne, bowiem taki wariant przywództwo demokratyczne już ćwiczyło w 2016 roku, kiedy próbowano pozbyć się Hilary Clinton, ale okazało się to niemożliwe. Najlepiej gdyby Biden wycofał się (w każdy możliwy sposób) przed konwencją, bowiem wtedy ta główna instytucja decyzyjna mogłaby potwierdzić nawet kandydata nie biorącego udziału w prawyborach. Jeśli nastąpi to po konwencji, to bardzo to skomplikuje sprawę, ale ostatecznie nie uczyni jej beznadziejną (może decydować Democratic National Committee) bez konieczności zwoływania powtórnej konwencji.

Słowem – nie ma żadnego dobrego ruchu, ale już dziś od rana słychać głosy o konieczności uruchomienia 25 poprawki – czyli stwierdzenia przez Gabinet niezdolności prezydenta do dalszego sprawowania urzędu.

Jeśli zważyć na fakt, iż od kilku tygodni kłopoty zdrowotne Austina pozbawiły de facto kierownictwa Pentagon, to sytuacja wygląda naprawdę słabo.

Jeśli przejdzie 25 poprawka, to po pierwsze i tak nie usuwa Bidena jako b. prezydenta z kandydatury w prawyborach, a nie ma też możliwości dopisania do nich K. Harris. Zresztą to byłby i tak ruch z deszczu pod rynnę.

Pole manewru dramatycznie się zawęziło, ale co najgorsze – USA wchodzą w moment głębokiego kryzysu przywództwa. To bardzo źle dla nas wszystkich…

(powyże zdjęcie z … garażu, w którym J. Biden przetrzymywał tajne dokumenty).

Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.pl