Jedną z cech ludzi naprawdę wielkich jest umiejętność przyjmowania porażki z godnością. Potrafią uznać werdykt, zachować klasę i wyciągnąć wnioski. Wiedzą, że demokracja polega nie tylko na umiejętności wygrywania, ale również na umiejętności przegrywania.
Zupełnie inaczej zachowują się ludzie mali, zawistni. Ludzkie miernoty.Dla nich porażka staje się źródłem frustracji, która szybko przeradza się w agresję, pogardę i nienawiść. Zamiast refleksji pojawiają się obelgi, podważanie reguł gry i próby przerzucenia winy na wszystkich wokół. Takie zachowanie nie świadczy o sile, lecz o słabości.
Kogo reprezentują ci rozgoryczeni politycy i ich najbardziej zacietrzewieni zwolennicy? Czy rzeczywiście przemawiają w imieniu większości społeczeństwa? Trudno w to uwierzyć. Większość Polaków oczekuje od ludzi aspirujących do władzy odpowiedzialności, opanowania i szacunku dla demokratycznych zasad, nawet wtedy, gdy wynik wyborów okazuje się bolesny.
Emocje, pogarda wobec przeciwników i nieustanne podsycanie konfliktów nie są oznaką przywództwa, lecz politycznej niedojrzałości. Władza wymaga charakteru, a charakter najlepiej poznaje się nie po zwycięstwie, lecz po sposobie przeżywania porażki.
Oczywiście nie każdy wyborca utożsamia się z agresywnymi zachowaniami swoich politycznych liderów. Wielu ludzi głosuje z różnych powodów i potrafi krytycznie ocenić własne środowisko. Jednak ci, którzy bez względu na fakty usprawiedliwiają każde zachowanie swoich politycznych idoli i odrzucają wszelką krytykę, ryzykują popadnięcie w ślepy partyjny fanatyzm. A fanatyzm, niezależnie od barw politycznych, zawsze jest wrogiem rozsądku.
Jak myślicie, o kim mówię?