Prokuratura Okręgowa w Gdańsku umorzyła śledztwo dotyczące korzystania przez Karola Nawrockiego z apartamentów Muzeum II Wojny Światowej. Śledczy nie znaleźli podstaw, by uznać, że ówczesny dyrektor przekroczył uprawnienia lub zlecał blokowanie pokoi. Sprawa, która wybuchła w kampanii prezydenckiej, ma więc finał.

Głośna sprawa, która wybuchła w środku kampanii

Sprawa apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej stała się jednym z głośniejszych tematów kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego w 2025 roku. Chodziło o okres, kiedy Nawrocki kierował gdańskim muzeum, a w placówce znajdowały się pokoje gościnne i apartamenty przeznaczone m.in. do celów komercyjnych.

Według publikacji medialnych Nawrocki miał korzystać bezpłatnie z jednego z najbardziej komfortowych apartamentów. Pojawiły się informacje o rezerwacji sięgającej wielu miesięcy, co wywołało pytania o to, kto podejmował decyzje dotyczące udostępniania pomieszczeń i czy dyrektor muzeum korzystał ze swojej pozycji.

Sprawa została skierowana do prokuratury, która miała zbadać, czy mogło dojść do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych.

Prokuratura: nie było żądania Nawrockiego

Po przeprowadzeniu postępowania śledczy nie znaleźli podstaw do przypisania Nawrockiemu przekroczenia uprawnień.

Kluczowe okazały się ustalenia dotyczące sposobu dokonywania rezerwacji. Z materiału śledztwa wynika, że nie ustalono, aby Nawrocki żądał zarezerwowania dla siebie apartamentu albo polecał pracownikom blokowanie pokoi.

Rezerwacje miały być dokonywane przez pracowników recepcji na polecenie kierownika właściwego działu. Innymi słowy: śledczy nie znaleźli dowodu, że ówczesny dyrektor muzeum wykorzystywał swoje stanowisko, aby zapewnić sobie preferencyjne traktowanie.

To właśnie ten element miał zasadnicze znaczenie dla oceny karnej całej sprawy.

„Nie zawiera znamion czynu zabronionego”

Decyzja prokuratury jest jednoznaczna w najważniejszym punkcie: postępowanie zostało umorzone wobec stwierdzenia, że opisane zachowanie nie zawiera znamion czynu zabronionego.

Nie oznacza to, że prokuratura uznała wszystkie wcześniejsze pytania dotyczące funkcjonowania muzealnych apartamentów za bezzasadne. Oznacza natomiast, że w zgromadzonym materiale dowodowym nie znalazła podstaw do stwierdzenia przestępstwa.

To zasadnicza różnica między politycznym i medialnym ciężarem sprawy a jej oceną w postępowaniu karnym.

Najpierw zarzut, potem wielomiesięczne śledztwo

Sprawa ciągnęła się przez wiele miesięcy. W lipcu 2026 roku Karol Nawrocki został przesłuchany przez prokuraturę w związku ze śledztwem dotyczącym nieodpłatnego korzystania z pokoi i apartamentów należących do muzeum. Przesłuchanie odbyło się już w czasie, gdy Nawrocki pełnił urząd prezydenta RP.

Wcześniej sam Nawrocki konsekwentnie kwestionował przedstawiany w mediach obraz sprawy. W styczniu 2025 roku twierdził, że w czasie pandemii korzystał z apartamentu podczas dwóch pobytów po około 10 dni, a informacja o rzekomych setkach dni spędzonych w muzealnym apartamencie była – w jego ocenie – fałszywa.

Muzeum też przedstawiało własną wersję

Warto przypomnieć, że samo Muzeum II Wojny Światowej w styczniu 2025 roku odniosło się publicznie do sprawy.

Placówka wskazywała, że pokoje i apartamenty w budynku muzeum były przewidziane do wynajmu już na etapie projektowania obiektu. Miały przynosić muzeum przychody, a także służyć jako baza noclegowa dla gości instytucji – m.in. prelegentów, historyków, artystów czy muzealników.

Spór nie dotyczył więc samego istnienia apartamentów ani możliwości ich wykorzystywania przez gości muzeum. Sednem kontrowersji było pytanie, czy Karol Nawrocki jako dyrektor korzystał z nich na szczególnych zasadach i czy działo się to z naruszeniem jego obowiązków.

Prokuratura odpowiedziała na to pytanie na gruncie prawa karnego: nie znalazła podstaw do stwierdzenia przestępstwa.

Polityczny zarzut zderzył się z prawną oceną

Sprawa apartamentów była wykorzystywana jako argument w politycznym sporze wokół Nawrockiego. Dla przeciwników kandydata miała być dowodem na wykorzystywanie publicznego stanowiska do prywatnych celów. Dla samego Nawrockiego była przykładem medialnej kampanii wymierzonej w jego kandydaturę.

Dzisiaj pozostaje jednak przede wszystkim decyzja organów ścigania.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku nie potwierdziła, aby Nawrocki nakazywał blokowanie apartamentów, ani aby wykorzystał swoje stanowisko w sposób, który wyczerpywałby znamiona przestępstwa. Śledztwo zostało umorzone.

Sprawa zamknięta? Tak, ale pamięć o kampanii pozostanie

Umorzenie śledztwa nie wymazuje wcześniejszych publikacji, konferencji, politycznych oskarżeń ani emocji, które towarzyszyły sprawie. Pokazuje jednak coś istotnego: medialne podejrzenie i polityczny zarzut nie są tym samym co odpowiedzialność karna.

W tym przypadku śledczy przez wiele miesięcy sprawdzali, czy za korzystaniem z muzealnych apartamentów stało nadużycie władzy. Ostateczny wniosek jest dla Karola Nawrockiego korzystny.

Nie ustalono, aby zlecał blokowanie apartamentów. Nie wykazano, aby przekroczył swoje uprawnienia. A zachowanie będące przedmiotem postępowania oceniono jako niezawierające znamion czynu zabronionego.

Głośna sprawa apartamentów ma więc swój finał: prokuratura nie znalazła podstaw, by uznać, że Karol Nawrocki popełnił w tej sprawie przestępstwo.