Współczesny człowiek tonie w morzu konsumpcjonizmu. Codziennie jest atakowany przez reklamy, które zachęcają go do kupowania różnych rzeczy. Pytanie, po co? Ile można mieć butów, samochodów, ciuchów, pralek, telefonów komórkowych? Czy żyje po to by konsumować ? Zatracać się w przywiązaniu do kolejnych przedmiotów? Otóż – moim zdaniem – nie. Żyje by czynić dobro, w sobie i wokół siebie.
Aparigraha w dźinizmie i jodze
Będąc wielokrotnie w Indiach widywałem na poboczach dróg bose kobiety, ubrane w białe sari z wachlarzem z pawich piór, którym omiatały ziemię przed sobą. Kilka raz widziałem też nagich mężczyzn z identycznym wachlarzem. Szli specyficznym krokiem, ze wzrokiem utkwionym cztery metry przed sobą, omiatając ziemię wachlarzem, by nie zabić żadnej żywej istoty.
Wyrzekając się przemocy i medytując o porządku i celu wszechświata. Były to „matadżi” – dźinijskie mniszki z sekty digamabara – „odzianych w przestwór niebios” Nie wolno im posiadać pieniędzy ani żadnych innych przedmiotów. Nie wolno – jak buddyści – żebrać o pożywienie. Mogą jeść tylko to co otrzymają, nie prosząc. Dają znać, że są głodni gestem wygiętej nad ramieniem prawej dłoni. Jeśli do nocy nie dostaną pożywienia, muszą kłaść się głodni. Nie mogą się kąpać w zbiornikach z płynącą wodą by nawet przypadkiem nie zabić żadnej żywej istoty. Nie wolno im przebywać w jednym miejscu długo dlatego, poza porą monsunową, nieustanie wędrują indyjskimi drogami. Mnisi i mniszki digambary to najsurowsi asceci w całych Indiach. Drugą, oprócz ahimsy , zasadą tej religii jest aparigraha- wyzbycie się przywiązania do rzeczy. Podczas ceremonii „dikszy” ślubują czystość , niekrzywdzenie istot żywych oraz wyzbycie się wszelkiego przywiązania. Nie tylko do rzeczy, ale i do rodziny, przyjaciół, znajomych. Odtąd nie wolno im płakać, tęsknić, okazywać emocji, skarżyć się, domagać, odczuwać poczucia wyższości. Kiedy mnich lub mniszka odwiedzi rodzinne strony, napotkani członkowie rodziny będą dla nich obcymi ludźmi.
Aparigrahę omawia też Patańdźiali w „Jogasutrach” . Jest ona istotnym elementem „tapasji” – ascezy umożliwiającej duchowe doskonalenie się.
Apargigraha na co dzień
Nie trzeba aż tak się umartwiać jak mniszki i mnisi dźinijscy. Przynajmniej ja tego nie robię. Wystarczy ograniczyć potrzeby. Zadawać sobie pytanie, czy mogę żyć bez nowego smartfona, ciuchu? Kolejnej pary butów, które nie są mi w sumie potrzebne, bo te które mam, już teraz wysypują się z szafki. Czy muszę brać udział w „wyścigu szczurów” i tracić życie na pogoń za karierą? Iluzorycznym znaczeniem wynikającym z wyższego stanowiska? Czy muszą mnie określać posiadane przedmioty: dom, samochód, bajeranckie gadżety? Słowem – „mieć” a nie „być”. Na te pytania każdy musi sobie sam odpowiedzieć bo nie ma uniwersalnych odpowiedzi. Każdy z nas ma swoją drogę do przejścia. A jaka ona będzie, tylko od nas zależy.
I na koniec, zróbcie sobie w wyobraźni ćwiczenie pt. „bez czego mogłabym/mógłbym się obejść”? Zobaczycie, że rezultaty będą ciekawe.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz