Rektor pan raz w roku organizował takie dobrowolne spotkanie, na które przychodzili wszyscy pracownicy Uniwersytetu. Tematem tego spotkania były opowieści o tym gdzie Rektor pan był i kogo ważnego spotkał. A był już wszędzie i z każdym ważnym się spotkał. Obecnie to tylko powtarza.
Rektor pan jak mówi o swoich osiągnięciach to zazwyczaj ziewa. Taki przekarmiony sukcesem jest. A ponieważ choruje na cukrzycę czasem zasypiał w trakcie spotkania. I głośno chrapał. A wszyscy czekali aż się wybudzi, nikomu nawet na myśl nie przyszło by wyjść na papierosa. Zwłaszcza, że u wyjścia z auli stał Woźny i wszystko zapamiętywał. I srogim wzrokiem omiatał tych, co w trakcie drzemki Rektora pana lekkomyślnie wychodzili na papierosa.
Rektor pan w końcu się wybudzał ze słowami na ustach: „o czym to ja mówiłem” i zaczynał od początku. Pracownicy stali na wysokości zadania udając, że słyszą to po raz pierwszy w życiu.
Rektor pan opowiadał o swojej ostatniej wizycie w Chinach, Japonii i Laosie. Fascynujące to były opowieści. O takiej egzotyce pracownicy mogli się dowiedzieć jedynie z ust Rektora pana.
Całe spotkanie trwało niespełna 8 godzin, w trakcie których Rektor pan przysypiał na ok. 30 minut, ale miał do tego pełne prawo.
No i tak żyjemy sobie na Uniwersytecie. Może nie zarabiamy dużo, ale możemy się ogrzać w salach wykładowych i pod wieczór zjadać niezjedzone obiady za pół ceny.
A Rektor pan nam w tym nie przeszkadza.
Zostaw komentarz