Czegóż to ja teraz nie naczytam się o sobie i o Biełsacie w mediach o dużym zasięgu i sile oddziaływania… Wyobraźcie sobie państwo, że po 30 latach pracy, dostałam nagrodę jubileuszową w wysokości przewidzianej w regulaminie wynagradzania, czyli trzykrotności pensji, czyli w takiej w jakiej dostaje każdy pracownik TVP! Niesamowite! Jak to możliwe! Skandal.

A ponieważ w takich „smearing campaign” czyli kampaniach zniesławiania, nie moźe się obyć bez przeinaczeń, to podaje się też, że w 2023 r dostałam w dodatku dwie nagrody prezesa. Niestety – dostalam tylko jedną, na koniec roku. I była to JEDYNA tak znaczna nagroda przez wszystkie lata mojej pracy. No ale przecież z takim drobiazgiem – dwie czy jedna – do sądu nie pójdę. Skłamać łatwo. A żeby nie psuć obrazu, w tekstach które czytałam, dziennikarze jakoś nie napisali (albo im nie podano), że moja pensja była praktycznie przez wszystkie te lata jedną z najniższych pensji dyrektorskich w TVP. To zresztą łatwo zauważyć spogladając na dostępne publicznie liczby. Nawet w TVP Kobieta, kanale z mikroskopijną produkcją, dyrektorka zarabiała więcej ode mnie.

Po angielsku to nazywają „character killing”. Najczęściej występuje w walce politycznej. Obrzucanie błotem (zawsze coś się przylepi) i umniejszanie efektow pracy za pomocą najrozmaitszych bałamutnie przytoczonych, albo z palca wyssanych danych, to zawsze dobre narzędzia walki z osobami niepokornymi, a efektywnymi w działaniu. Teraz zastosowano je wobec mnie.

Wiedziałam, że tak będzie wcześniej czy później. Ale się z tym nie godzę. Nie godzę się, gdy krzywda i niesprawiedliwośc spotyka innych i nie godzę się, gdy spotyka mnie. Nie godzę się z tym, że za 18 lat naprawdę ciężkiej pracy dla Polski i Krajów Sąsiedzkich jestem konwojowana po TVP, jak przestępca, wyrzucana z dnia na dzień, jak śmieć i mam zostać na koniec zgnojona.

Nie przychodziłam teraz do TVP z żadną ekipą i nie odchodzę z żadną. Robiłam swoje dla Polski – w mojej działce przez długie lata – akurat tak się dało. Teraz widzę REALNE zagrożenie mojego dzieła. Te wszystkie syrenie śpiewy, że pieniędzy jest dość i „Bielsat przetrwa” to bull shit. Za długo prowadzilam tę stację bym dokladnie i precyzyjnie nie wiedziała co oznaczają takie decyzje. Facet któremu obetną nogi – też zapewne „przetrwa”, tylko że bez nóg. Nigdy nie rzucałabym na szalę wszystkich swoich dokonań zawodowych i nie ryzykowałabym całej przyszłości, gdybym nie miała przekonania, że polska platforma medialna skierowana na wschód, dzieło ważne i unikalne – jest niestety niszczona.

Za swoje działania w TVP biorę pełną odpowiedzialność i myślę, że większość z nich potrafię łatwo wyjasnić. Nikt tu żadnych tajemnic nie ujawniał, a te wszystkie groźne opowieści o moich „przstępstwach” nie są funta kłaków warte.

Co do absurdalnych danych, na temat działania i zasięgów Bielsatu to bedę sie je starala prostować w kolejnych materiałach, wszędzie tam, gdzie ktoś będzie chciał słuchać.

Natomiast do władz TVP mam jeden ważny apel. Panowie: to wasi bliscy koledzy zwalniali mnie już raz poprzednio, w 2002 r. za rządów Roberta Kwiatkowskiego. Wtedy, na koniec prawie nie dawaliście mi pracy – postaraliście się, żebym prawie nie dostała odprawy, która była liczona na podstawie średniej z honorariów.

Potem wróciłam. Nie wyszło. A tym razem znów Wam się udało. Skoro tak to radujcie się z tymczasowego sukcesu, ale ZOSTAWCIE W SPOKOJU białoruską ekipe stacji!

Ci ludzie to w przytłaczającej większościv emigranci, uciekinierzy, 16 kolegów siedzi w wiezieniach na Białorusi. Są wystarczająco zdołowani, a czesto i przestraszeni.
Demonstracje siły i zastraszania urządzajcie sobie gdzie indziej i dajcie tym ludziom spokój!

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.