Wątpiącym

To prawda, odmawiam niekiedy wyuczone onegdaj modlitwy, ale samo słowo „odmawiam” jest tu niewłaściwe bo sugeruje „odmowę”. Wolę z Bogiem rozmawiać, bo to określenie zakłada dialog choć Jego głosu nie słyszę, On mnie na pewno słyszy i słucha. Bo jak Ojciec może być niewrażliwy na głos swego dziecka.

Modlitwa jest dla mnie jak powietrze. Umarłbym bez niej. Kiedy tylko otworzę oczy mówię Mu – „dzień dobry”. W różnej formie. Często to zależy od nastroju i okoliczności. Najczęściej jest to deklaracja, ale też i upewnienie Go, że mu ufam. Bez względu na okoliczności. Choć przyznaję, nie jest to czasami łatwe. Zwłaszcza wtedy kiedy nie rozumiem Jego logiki postępowania wobec nas, ludzi, których przecież stworzył. Ale wątpliwości są immanentną cechą wiary. Bez nich jej po prostu nie ma, albo nie jest wiarą, ale zwykłym rytuałem. Klepaniem bezmyślnie pacierzy, powtarzaniem gestów i modlitw wyuczonych na lekcjach religii.

Źle się czuję w „ciasnocie” pacierzy jak Jezus z wiersza ks. Twardowskiego „Modlitwa”.
-„Któryś się modlił bo było Ci za ciasno w pacierzu,
któryś rozgrzeszył Magdalenę nie słuchając jej grzechów lecz łez”.

Wolę, chodząc wokół domu, modlić się „Modlitwą Jezusa” powtarzając, koordynując słowa z oddechem słowa – „Jezu ufam Tobie”.

Po jakimś czasie i kilkunastu okrążeniach, przestają modlić się wargi, a mówi serce. I wtedy coś w nim się otwiera na Jego obecność wokół mnie, o której często zapominam. Zaczynam rozmawiać.

O czym?

A różnie.

Co przynoszą dni. O zwykłych, codziennych sprawach, o zdrowiu najbliższych, sąsiadów, znajomych. O tym, że nie chcę się już bać, bo skoro On jest ze mną to nic złego się nie stanie. Robię rachunek sumienia z moich przewin i zaniedbań. Niekiedy proszę by mi coś wyjaśnił dając mądrość Świętego Ducha. By mi dodał siły i wiary przed czekającymi mnie wyzwaniami.

Jak już powiedziałem, modlitwa jest dla mnie jak powietrze.

Z każdym oddechem czuję się silniejszy, spokojniejszy, składając swój los w ręce Tego, który mnie powołał do życia. I dał mi ten wspaniały dar.

W monastyrze Geghard, w Armenii. Zdjęcie, Jolanta Styrczula.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl