Przy okazji jesiennych zamieszek w październiku sąd brytyjski wydał wyrok skazujący niejakiego Stephena Christophera Yaxley-Lennona na 18 miesięcy więzienia i ponad 80 tys. funtów kosztów sądowych.

Yaxley-Lennon, znany bardziej pod przybranym w mediach społecznościowych nazwiskiem Tommy Robinson jest ciekawym przypadkiem „gagatka”, który ma szansę stać się ludowym bohaterem Anglii.

Tommy Robinson Robinson dorastał w Luton, mieście zamieszkałym przez znaczną populację muzułmańską. Pracował jako praktykant inżynier lotniczy, a później prowadził solarium. W marcu 2009 r. podczas parady wojskowej w Luton grupa islamskich ekstremistów z organizacji al-Muhajiroun wyzywała brytyjskich żołnierzy powracających z Afganistanu, nazywając ich „dzieciobójcami” i wymachując podburzającymi transparentami. Podlondyńskie Luton było już wówczas areną narastających konfliktów etnicznych między imigrantami z krajów muzułmańskich a miejscową ludnością brytyjską. Robinson wraz z grupą przyjaciół uznał to za kolejny element narastania wpływów muzułmańskich radykałów na wyspach. Grupa ta zawiązała się jako „United Peoples of Luton” i zorganizowała kilka protestów. Spotkało się to z zainteresowaniem a przekształceniem ruchu w stowarzyszenie „English Defence League”, na którego czele stanął Robinson. Wykorzystywał media społecznościowe, publiczne przemówienia i protesty, aby promować program grupy. EDL przyciągnęła uwagę ze względu na swój głośny sprzeciw wobec radykalnego islamu, choć była szeroko krytykowana za podsycanie nastrojów antymuzułmańskich i przyciąganie elementów skrajnie prawicowych.

W 2010 r. Tommy Robinson sfałszował swoją deklarację podatkową w celu wyłudzenia kredytu mieszkaniowego, ale kiedy popadł w trudności finansowe, które spowodowały niemożność terminowego spłacania rat kredytu bank wytoczył mu w 2014 r. proces, który Robinson przegrał. Został oskarżony o fałszerstwo i skazany na półtora roku więzienia, z czego odsiedział pół roku. Wyrok ten wpłynął na jego decyzję o ustąpieniu w 2013 r. ze stanowiska lidera EDL. Oficjalnie powołał się jednak na obawy związane z rosnącymi powiązaniami grupy ze skrajnie prawicowym ekstremizmem. Twierdził, że chce skupić się na walce z islamskim ekstremizmem bez pogłębiania szerszych podziałów społecznych.

To wczesne zaangażowanie w EDL i kolejne działania ugruntowały pozycję Robinsona jako prominentnej postaci antyislamskiego aktywizmu w Wielkiej Brytanii.

W 2016 roku Robinson rozpoczął współpracę z The Rebel Media, kanadyjską prawicową platformą, gdzie produkował filmy i komentarze na tematy takie jak islam, imigracja i wolność słowa. W tym czasie stanął w obliczu kilku aresztowań i wyzwań prawnych za wykroczenia przeciwko porządkowi publicznemu i naruszenie warunków zwolnienia za kaucją związanych z jego działalnością i protestami. W tym samym roku opublikował swoją autobiografię pt. „The Enemy of the State” (Wróg państwa), w której wyłożył swoje stanowisko na temat imigracji i „postępowych polityk” rządu brytyjskiego. Twierdził tam m.in., że brytyjskie elity prowadzą na Wyspach eksperyment demograficzny mający na celu zmianę populacyjną, kulturową i religijną mającą na celu wyrugowanie dziedzctwa „białej rdzennej ludności Wielkiej Brytanii”.

Okres ten charakteryzował się przejściem Robinsona od bycia kojarzonym przede wszystkim z EDL do stania się niezależnym działaczem o międzynarodowych powiązaniach. Zaczął wykorzystywać media społecznościowe i platformy internetowe, aby wzmocnić swój przekaz i zbudować globalną rzeszę fanów.

W 2017 r. w centrum zainteresowania Tommy Robinsona znalazł się problem znany jako „grooming gangs”. Chodziło tu o niezwykłą pasywność, wręcz wyparcie przez władze plagi gwałtów na dzieciach, jakich dopuszczały się grupy przestępcze składające się z muzułmańskich imigrantów. Choć skala zjawiska była ogromna – niedawno ujawnione materiały mówią o 250 tys. ofiar na przestrzeni 10 lat, a same zbrodnie były często wręcz potworne (nie będą się zagłębiał tu w szczególy, bo nie cierpię epatowania okrucieństwem, ale wierzcie mi na słowo, że to są rzeczy horrendalne) – brytyjska klasa polityczna, zarówno laburzystowska jak konserwatywna systemowo ukrywała to zjawisko, bagatelizowała doniesienia i wręcz szykanowała ofiary oskarżając je o prosytutucję i demoralizację w celu zatuszowania przestępst i pozostawiając sprawców na wolności.

Typowym schematem stosowanym przez policję i prokuraturę było wymuszanie na świadkach i ofiarach podpisania deklaracji poufności (Non-Disclosure Agreement, NDA), zabraniającą im wypowiadania się w sprawie i ujawniania jakichkolwiek szczegółów. Miało to służyć śledztwom, lecz w praktyce postępowania były szybko umarzane a świadkowie i ofiary skutecznie uciszane. Towarzyszyła temu brutalna nagonka mediów liberalnych, które określały wszystkich starających się powiązać problem masowych gwałtów i uprowadzeń dzieci z subkulturą imigrancką jako „faszystów”, „rasistów”, „skrajną prawicę”, „wichrzycieli”, itd.

W 2018 r. Tommy Robinson zaczął m.in. badać sprawę incydentu w liceum Almondbury Community School w mieście Huddersfield w hrabstwie West Yorkshire w Anglii, gdzie doszło do pobicia piętnastoletniego imigranta z Syrii, Jamala Hijazi. Zdaniem osób, które rozpytywał w tej sprawie Robinson Hijazi był zamieszany w działalność miejscowej grupy przestępczej stręczącej dziewczynki. Robinson filmował te rozmowy a niektóre z nich – np. z nauczycielami w rzeczonej szkole – nagrał ukrytym dyktafonem bez ich zgody. W marcu 2023 r. opublikował w mediach społecznościowych film pt. „Siclenced” (Uciszeni) dokumentujący na podstawie tej i innych spraw problem systemowego „wyciszania” problemu gwałtów na dzieciach, ich stręczenia i uprowadzeń.

Spotkało się to z ostrą reakcją – dla mediów liberalnych i władz brytyjskich Tommy Robinson stał się wówczas naprawdę „wrogiem nr jeden” a brytyjskie elity uznały, że „islamofobia” jest jednym z najważniejszych i wymagających najpilniejszej reakcji problemem w Zjednoczonym Królestwie. Rodzina Jamala Hijazi wytoczyła zaś Robinsonowi proces o zniesławienie, który Robinson przegrał. Sąd uznał, że zgromadzone przez niego wypowiedzi świadków to przede wszystkim „plotki” a nagrania z ukrycia nie mają mocy dowodowej. Sąd nakazał mu wypłacenie 100 tys. funtów rekompensaty dla powoda, na co Robinson ogłosił bankructwo prywatne. Przy okazji media doszukały się u niego skłonności do hazardu i innych długów.

Pomimo wyroku Robinson nie ustępował i nadal utrzymywał, że ma rację w sprawie Hijziego, w związku z tym właśnie w październiku minionego roku sąd skazał go na półtora roku więzienia bez możliwości przedterminowego zwolnienia z tytułu „obrazy sądu”, jaką było niezastosowanie się do wcześniejszego wyroku. Dodatkowo sąd obciążył go ponad 80 tys. funtów kosztów sądowych.

Sęk w tym, że działo się to już podczas zamieszek spowodowanych narastającym konfliktem etnicznym na Wyspach oraz już po wygranej Trumpa i związanemu z tym wzrostowi znaczenia Elona Muska i jego platformy „X”.

Elon Musk osobiście zainteresował się przypadkiem Tommy Robinsona i sprawą „grooming gangs”, czemu zaczął poświęcać część swoich wpisów na „X”. W ciągu kilku miesięcy sprawa „odpaliła” i już jako wielka afera zdominowała brytyjskie życie publiczne. Na temat ten zaczęły się wypowiadać różne osoby na prawicy a sprawa zawędrowała aż na obrady brytyjskiego parlamentu, gdzie grupa posłów z patrii „Reform” (która formalnie nie popiera Robinsona) zaczęła domagać się powołania specjalnej komisji śledczej dla zbadania „systemowego ukrywania przestępstw”.

Okazało się, że decyzje polecające policji zaniechanie działań wydawał sam premier Gordon Brown i w ogóle – afera sięga samych szczytów władzy i elit opiniotwórczych.

Wiele wskazuje na to, że w jej wyniku może dojść do przedterminowych wyborów, gdyż popularność premiera Keira Starmera spada w rekordowym tempie a afera dopiero się rozkręca. Można przypuszczać, że kiedy ekipa Donalda Trumpa realnie obejmie władzę po 20 stycznia, to naciski na rząd laburzystowski brytyjski będą coraz większe.

Oczywiście – brytyjski establiszment wpadł w histerię i „przeciwstawia się obcym wpływom” oraz „mowie nienawiści sączącej się z portalu X”.

Tymczasem sam Tommy Robinson, chociaż ma przecież wiele za uszami, urósł do rangi symbolu walki z „islamizacją” i dla coraz większej części brytyjskiej opinii publicznej stał się bohaterem ludowym w rodzaju Robin Hooda. Nie trzeba dodawać, że premier Starmer jest w tej opowieści współczesnym szeryfem z Nothingham.