Codzienna porcja manipulacji. Codzienna dawka nienawiści. Codzienna próba zohydzenia tych, którzy ośmielili się nie klękać przed Donaldem Tuskiem i jego polityczną sektą. Tak wygląda Polska roku 2025 pod rządami Koalicji Obywatelskiej. Nie udało im się przekręcić wyborów? Może. Ale za to udało się jedno — stworzyć najbardziej obrzydliwą machinę medialnej przemocy, jaką widziała III RP.

Zacznijmy od faktów. Nielegalne finansowanie kampanii Rafała Trzaskowskiego to nie teoria spiskowa, to polityczny przekręt z udziałem „zaprzyjaźnionych fundacji” i instytucji, które miały być bezstronne. Kiedy wychodziły na jaw niepokojące informacje o kampanii dyskredytującej Sławomira Mentzena i Karola Nawrockiego — wykreślano je, tuszowano, zagłuszano. A kto przyłożył rękę do mataczenia? NASK — instytucja publiczna, która zamiast chronić obywateli przed dezinformacją, stała się tarczo-maczugą partii władzy.

A kiedy nie da się przekręcić faktów, zmieniają taktykę. Hejt. Przemoc informacyjna. Polityczna wojna na oczernianie rodzin, dzieci, matek — wszystkich, którzy stoją po drugiej stronie barykady. I tak ruszyła nagonka na Martę Nawrocką, na jej dzieci, na każdego, kto nosi to nazwisko. Dlaczego? Bo Karol Nawrocki – nowy Prezydent Elekt – nie wpisuje się w ich układ. Bo śmiał wygrać z człowiekiem systemu.

Dziennikarskie hieny z Onetu, Faktu i reszty „polskojęzycznych” mediów codziennie wypluwają kolejne paszkwile. Nie ma tam merytoryki. Nie ma tam uczciwej krytyki. Jest tylko nienawiść i cyniczna kalkulacja polityczna. Ich celem nie jest prawda. Ich celem jest zniszczyć, upodlić, obrzydzić. I najlepiej uderzyć nie tylko w polityka, ale i w jego rodzinę. Bo wiedzą, że na tym polu boli najmocniej.

Te media – często zasilane zagranicznymi pieniędzmi, często reprezentujące interesy Berlina i Brukseli – od dawna nie służą Polakom. One służą jednej narracji: Polska ma być słaba, Polska ma być posłuszna, Polska ma być pod kontrolą. I kiedy pojawia się ktoś, kto mówi „nie”, rusza walec.

Ale my o tym nie zapomnimy. I nie pozwolimy zapomnieć. Każdego dnia musimy przypominać, że dziennikarze, którzy prowadzą tę kampanię nienawiści, nie są żadnymi strażnikami demokracji. To są funkcjonariusze polityczni w przebraniu mediów, którzy służą tej samej ekipie, co Tusk, Bodnar, Giertych i cała reszta tej postokrągłostołowej elity.

Niech wiedzą jedno: Polacy patrzą. Pamiętają. I wyciągną wnioski.

Bo to nie my – obóz niepodległościowy – rozpętaliśmy wojnę informacyjną.

Ale to my ją wygramy.