Wielka prośba! Wiem, że wielu z was już to robi, ale jeśli możecie, podawajcie to info dalej, róbmy razem dym!
Instytut Pileckiego zwolnił właśnie Hankę Radziejowską, jedną z osób, która konsekwentnie i bardzo dzielnie broniła dobrego imienia tej instytucji oraz walczyła z patologiami Ruchniewicza.
A teraz pytania retoryczne.
– Czy zwolnili z Instytutu Pileckiego typa, zachowującego się jak niemiecki agent, który wpadl na pomysł organizowania seminariów o oddawaniu Niemcom dzieł sztuki?
– typa, który zablokował działania Centrum Lemkina, dokumentujące zbrodnie rosyjskie? Oraz działania promujące postać Pileckiego oraz polską historie w Ukrainie?
– typa, który szkalował Pileckiego, opowiadając, że nie był on właściwie zbyt odważny?
– albo chociaż rzecznik tego Instytutu, zajmującą się tłumaczeniem, że nie ma się co czepiać Schnepfa, bo przez niego zaledwie promil Polaków „nie wrocil do domu”?
OCZYWIŚCIE NIE.
Obrzydliwość Uśmiechniętej Polski w pigułce.
Jedno to jest zwyczajna podłość i wstyd. Ale to trwająca od tylu miesięcy patologia w Instytucie Pileckiego to jest już zdrada stanu. I mam nadzieję, że Ruchniewicz odpowie za to karnie. Są konkretne paragrafy w końcu.
Nie ma dość wulgarnych słów zdolnych oddać to, co przyzwoity człowiek powinien czuć teraz do Uśmiechniętej Władzy i jej medialnych cyngli. I bandy autorytetów, którzy dziś siedzą cicho, oglądając ten syf.
Autor: Dawid Wildstein
Zostaw komentarz