Lizusostwo Nawrockiego i jego otoczenia sięgnęło w Białym Domu zenitu, znów pojawia się „adrianowy” pomysł „Fortu Trump”. Co to niby miałoby być tego nikt nie wie, ale miło łechcze ego Trumpa. To świadczy o tym, że ich strategiczne myślenie o relacjach z USA jest warte funta kłaków bo za nieco ponad trzy lata zmieni się prezydent USA.
Nawrocki, Kaczyński et consortes chwalą się dobrymi relacjami z Trumpem, ale to nie monarcha absolutny panujący dożywotnio, ale prezydent Stanów Zjednoczonych, którego kadencja kończy się za trzy lata.
I kolejnej nie będzie.
Nie jest zatem wykluczone, że w Białym Domu zasiądzie demokrata, który może zmienić całą politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych.
Prezydent Polski powinien o tym wiedzieć, bo jego kadencja trwa dłużej.
A zatem, nie jest wykluczone, że będzie się musiał dogadywać z prezydentem demokratą.
Dlatego wchodzenie Trumpowi w tyłek, może się potem zemścić.
Nie na Nawrockim, ale na Polsce.
Otoczenie prezydenta, z Przydaczem na czele, powinno wylać sobie na głowę kubeł zimnej wody i zacząć myśleć strategicznie o relacjach z USA.
Trump jest znany ze swych pustych obietnic i „pieprzenia o Szopenie”.
Nic to go nie kosztuje dlatego jego deklaracji nie należy brać na serio.
Dziś mówi jedno, a jutro coś zupełnie przeciwnego.
To manipulant jakich mało.
Miał zakończyć wojny na : Ukrainie, w Gazie w dwa tygodnie.
I co?
I Gucio.
Brata się z Putinem, a Nawrockiemu wciska kit, że zaostrzy politykę wobec Rosji.
Tu się zgina dziób pingwina.
Nawrockiemu i jego otoczeniu polecam lekturę „Księcia” Machiavellego.
Bo Trump bez czytania tej książki robi to, co Machiavelli w niej radzi.
Manipuluje na potęgę.
Zostaw komentarz