Dnia 27.08 2025 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa – Śródmieścia wydał postanowienie umarzające postępowanie w sprawie dotyczącej sprawy prywatnego aktu oskarżenia J. Wieczorka c/a B. Śliwerski opierając się całkowicie na woluntarystycznym i oczywiście komplementarnie błędnym przyjęciu formuły o zaistnieniu rzekomo znikomej społecznej szkodliwości czynów jakich dopuścił się oskarżony, a ujętych w/w subsydiarnym aktem oskarżenia.
Wydając powyższe orzeczenie Sąd I instancji powołał się na treść art. 17 § 1 pkt 3 kpk stanowiące o możliwości umorzenia postępowanie. To przyjęta ad hoc, aczkolwiek apriorycznie ustalona kuriozalna motywacja i argumentacja, stwierdzająca, że w procesie. J. Wieczorek vs B. Śliwerski zachodzą ponoć pozytywne przesłanki umożliwiające sukursywne zastosowanie umorzenia postępowania z uwagi na zaistniałą rzekomo znikomą społecznie szkodliwość czynów jakich się dopuścił oskarżony. Ewidentne w klasycznym, krystalicznym wręcz wydaniu exemplum erystycznego bełkotu.
To oczywiście tzw. kolokwialnie mylny błąd, strzał w kolano względnie trafienie kulą w płot. Jako dotknięte aprioryczną ułomnością w/w orzeczenie winno zostać pozbawione waloru skuteczności, a tym samym w konsekwencji usunięte z obrotu prawnego. Zażalenie rzecz jasna zostało w terminie złożone. Pomimo szerokiego pisemnego uzasadnienia obejmującego aż 10 stron maszynopisu (a zatem sporządzonego przed rozprawą, a nie w ciągu 7 minut przerwy) kwestia wystąpienia autentycznej znikomej społecznej szkodliwości czynów jakich dopuścił się oskarżony potraktowana została wręcz znamiennie zdawkowo, lapidarnie. Powyższe działanie Sądu I instancji uprawnia do niewątpliwej konstatacji, że rozprawa jaka miała miejsce w dniu 27.08.2025r była jurydycznym hipokryzyjnym theatrum ………. albowiem orzeczenie już zapadło apriorycznie zdecydowanie wcześniej. Zasadnie uprawnia również do stwierdzenia, że stosowna ekspektatywna percepcja zdarzeń, wydarzeń i norm prawnych pozostaje wyłącznie w sferze antycypacji w kontekście absolutnie nieprzekonujących wywodów jakie w tymże uzasadnieniu zostały przez Sąd I instancji wkomponowane. Dodatkowo jednocześnie kreuje oczywistą oczywistość, że tenże sąd wpisuje się na listę licznych wpływowych aliantów oskarżonego mających za zadanie ochronić go przed jakakolwiek odpowiedzialnością karną, czyli dokonać jego innocentnej absolucji. Przeciwstawnie; przywołać należy casus słynnej kradzież wafelka wartości 99 gr przez chorego na schizofrenię Arkadiusza K. we wrześniu 2013 r., który została ukarany grzywną w wysokości 100 zł zamienioną później na 5 dni aresztu!!!!
Sąd w takim przypadku nie dopatrzył się jakiejkolwiek znikomej szkodliwości czynu….. no, cóż: dura lex, sed lex. Wszak skazany nie zaliczał się do elity jak nasz Boguś Śliwerski.
Zgodnie z treścią aktu oskarżenia subsydiarnego zarzucany oskarżonemu czyn w pełni wyczerpywał znamiona przestępstw ujętych art. 115 i 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, tj. rozpowszechnienia cudzego utworu bez zezwolenia oraz bez podania jego autorstwa.
Sąd I instancji analizując w/w akt oskarżenia oraz posiadaną dokumentację nie miał jakichkolwiek wątpliwości, że oskarżony wykorzystał cudzy utwór w sposób sprzeczny z prawem autorskim, nagannie. Zatem w konsekwencji Sąd przyjął, że oskarżony dopuścił się do naruszenia prawa autorskiego spełniając znamię czynu zabronionego. W swoim pisemnym uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia (in fine) uznał, że:
Oskarżony dokonując publikacji spornego utworu graficznego bez wskazania jego źródła działał w pełni świadomie, czym naruszył elementarny obowiązek poszanowania praw autorskich. Nie ma znaczenia fakt, że oskarżony pobrał ze strony facebooka rysunek, który nie miał wskazanego źródła. Takie działanie nie było wynikiem niedopatrzenia lecz stanowiło efekt świadomego wyboru. Powyższe okoliczności wykazują, że oskarżony działał w zamiarze bezpośrednim obejmując świadomością oraz wolą rozpowszechniania utworu bez wymaganych oznaczeń.
Rekapitulując sąd uznaje, że oskarżony Bogusław Śliwerski z formalnego punktu widzenia swoim zachowaniem wypełnił znamiona czynu zabronionego art. 116 ust.1 u.p.a.p.p.
Powyższe stwierdzenie sądu jednoznacznie przesądza o tym, że oskarżony ex definitione utracił status osoby o konieczności legitymowania się nieposzlakowaną opinią (conditio sine qua non) wymaganą treścią art. 233 ustawy o szkolnictwie wyższym:
Członkiem RDN może być bowiem osoba, która:
1) ma nieposzlakowaną opinię i przestrzega zasad etyki naukowej;
2) nie popełniła czynu określonego w art. 115 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, stwierdzonego prawomocnym wyrokiem;
Paradoksalnie jednak pomimo stwierdzenia znamion zarzucanych czynów należało zdaniem Sądu I instancji zastosować art. 17 § 1 pkt 3 k.p.k., zgodnie z którym postępowanie umarza się, jeżeli społeczna szkodliwość czynu jest znikoma. Sąd wykorzystując ten tzw. uniwersalny „wytrych” jurydyczny przyjął jako zasadne następujące okoliczności:
- postawę naprawcza oskarżonegobowiem usunął on grafikę, opublikował stosowne wyjaśnienie i wskazał autora.
- ograniczoną dolegliwość czynu; gdyż dobro prawne w postaci autorskich praw majątkowych nie doznało znacznego uszczerbku, a interes ekonomiczny autora nie został istotnie naruszony.
- wcześniejsze sankcje w procesie cywilnym, gdzie nałożono na oskarżonego obowiązek przeprosin oraz zapłatę zadośćuczynienia.
Dopełnił zatem tenże sąd uzupełniającego ogniwa w koteryjnym absolucyjnym łańcuchu podmiotów czyniących z osoby oskarżonego ewidentne niewiniątko; wręcz dziewicę orleańską. Oskarżony wszak może pochwalić się urbi et orbi sprawowaną nad nim ścisłą kuratelą przez tego typu najwyższej rangi państwowe podmioty jak:
- były (na szczęście) Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego D. Wieczorek w atmosferze skandalu zdymisjonowany za dekonspirację sygnalistki. Gromko; aczkolwiek jedynie werbalnie walczący z plagiatami…… po owocach ich poznacie (Mateusz 7, 17-20),
- aktualny MNiSZW,
- szef Komisji Etyki PAN-u dekretujący fałszywą opinię w sprawie oskarżonego,
- Prezes PAN akceptujący fałszywą opinię
- Przewodniczący Rady Doskonałości Naukowej brutalnie łamiący praworządność nie eliminujący oskarżonego z gremium RDN na brak nieskazitelnej opinii
- kompleksowe gremium RDN udające, że oskarżony nie dopuścił się popełnienia hańbiącego czynu
- prokuratury rejonowa i okręgowa w Krakowie
- obecnie sąd rejonowy Kraków-Śródmieście
- najnowszy minister sprawiedliwości W. Żurek gromko perorujący o odstrzelaniu „świętych krów” tylko że z przypadkiem takowej krowy w osobie oskarżonego to absolutnie to przypadkiem …… nie działa. Doprawdy mało kto może poszczycić się tak licznym i wielce znaczącym gronem sprawującym wręcz betonową zaporą w obronie interesów oskarżonego.
Qui bono?
W jurydycznej doktrynie kwestia stopnia znikomej szkodliwości społecznej popełnionego czynu znajduje szeroki rezonans. Jednoznacznie wskazuje się jednak, że nie może być ta instytucja prawna wykorzystywana (wręcz nadużywana) jako swoisty erzac, wymyk, uniwersalne instrumentarium przy wydawaniu finalnych orzeczeń. Szczegółowa bowiem analiza treści art. 115 § 2 k.k. wykazuje, że przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu sąd winien wziąć pod uwagę:
1.rodzaj i charakter naruszonego dobra,
2.rozmiary wyrządzonej lub grożącej szkody,
3.sposób i okoliczności popełnienia czynu,
4.wagę naruszonych przez sprawcę obowiązków,
5.postawę zamiaru, motywację sprawcy, rodzaj naruszonych reguł ostrożności i stopień ich naruszenia.
Kryteria społecznej szkodliwości stanowią okoliczności należące do przedmiotowej strony przestępstwa, do których należy zaliczyć:
1.rodzaj, charakter i wartość zaatakowanego dobra,
2.rodzaj, rozmiar i ewentualną odwracalność szkody, grożącej lub wyrządzonej, 3.sposób zachowania siê sprawcy (np. użycie przemocy, brutalność, rodzaj użytego narzędzia) i okoliczności temu towarzyszące (np. czas i miejsce czynu),
4.szczególne właściwości podmiotu działającego (np. funkcja lub zajmowane stanowisko),
5.szczególny stan sprawcy (np. nietrzeźwość, odurzenie narkotykiem),
6.charakter więzi łączącej go z zaatakowanym dobrem, szczególne właściwości podmiotu lub przedmiotu bezpośredniego oddziaływania (np. osoba bezbronna, dziecko, osoba stara, rzecz cenna dla kultury),
7.wagę naruszonych przez sprawcę obowiązków i stopień ich naruszenia.
Zaakcentować należy także fakt, że w istocie rzeczy absolutnie nie musiało dojść do skierowania subsydiarnego aktu oskarżenia c/a B. Śliwerski do krakowskiego sądu. Wystarczał bowiem najzwyklejszy akt odwagi, pokory i honoru ze strony oskarżonego, który z dniem 01.02.2024r tj. po wyroku S.A. w Warszawie złożyłby dymisję z funkcji członka RDN.
Do dnia dzisiejszego tej dymisji jednak dziwnym trafem nie złożył.
Sprawa jednak posiada stosowny aspekt tj. aspekt finansowy związany z wysokimi apanażami należnymi każdemu członkowi RDN. Ponieważ oskarżony przy daleko idącym poplecznictwie ze strony Przew. RDN nadal te apanaże nielegalnie otrzymuje koniecznym będzie ze strony organów ścigania podjęcie skutecznych działań zmierzających do naprawienia wyrządzonej szkody. Opinia publiczna będzie informowana o ich realizacji……. względnie wymownej bezczynności. Wszak chodzi o pieniądze podatników RP.
Z w/w względów oczywistą oczywistością pozostaje fakt, że nie jest to wyłącznie prywatny spór oskarżyciela subsydiarnego z oskarżonym, ale sprawa o wybitnie publicznym charakterze i realizowana pro publico bono.
Oskarżony jako profesor, członek Rady Doskonałości Naukowej, osoba publiczna i rzekomy autorytet naukowy dopuścił się naruszenia prawa autorskiego potwierdzonego przez sąd cywilny i przez sąd karny zobligowany jest w sposób szczególny przestrzegania najwyższych standardów prawnych i etycznych. Popełnienie przez niego czynu polegającego na bezprawnym wykorzystaniu cudzej własności intelektualnej bez wskazania autora czy źródła pochodzenia, to nie tylko naruszenie prawa autorskiego, ale także poważne nadużycie zaufania społecznego. Działania powyższe dokonane przez osobę o wysokim statusie akademickim, wykazują ogromną szkodliwość społeczną, ponieważ podważają fundamenty rzetelności naukowej oraz promują przyzwolenie na zawłaszczanie cudzej twórczości. Umorzenie zatem przez Sąd I instancji postępowania karnego może być odebrane potencjalnie przez opinię publiczną jako sygnał, że osoby o wysokiej pozycji społecznej mogą całkowicie bezkarnie dokonywać naruszeń cudzych praw autorskich. Według całkowicie błędnej sugestii sądu sankcje nałożone na oskarżonego przez sąd cywilny absolutnie nie stanowią jakiejkolwiek kary, lecz stanowią jedynie zadośćuczynienie za szkodę wyrządzoną autorowi dzieła.
Paradoksalnie należy zauważyć, że wg wywodu sądu wydającego zaskarżone postanowienie nie musi się on opierać o ustalenia sądu cywilnego, ale bezpośrednio się jednak do niego następczo odniósł. Wynikało to być może z faktu, że oskarżony jest znanym pedagogiem, profesorem nauk humanistycznych.
Naruszenie praw autorskich przez profesora, wychowawcę elit społeczeństwa polskiego jak również wprowadzanie sądów w błąd absolutnie nie są czynami o znikomej szkodliwości społecznej.
Potwierdza dodatkowo ten fakt znowelizowana ustawa prawo o szkolnictwie wyższym i nauce wprowadzająca utratę ex lege tytułu naukowego profesora w przypadku sądowego potwierdzenia naruszenia ustawy o prawach autorskich. Podkreślić należy, że znowelizowany art. 231 ust. 1 ustawy decyduje o utracie tytułu profesora bez względu na to czy na sprawcę nałożone zostały przez sąd sankcje karne czy też nie. Problemem jednak jest to, że właściwy do zastosowania tejże de iure sankcji organ dokonujący stosownej adnotacji w systemie POLon o utracie tytułu profesora przez sprawcę potwierdzonego przez sąd naruszenia prawa autorskiego organ, tj. Przewodniczący Rady Doskonałości Naukowej nie wykonuje tych przepisów ustawy, czyli bezczelnie nie respektuje obowiązującego prawa dopuszczając się tym samym do popełnienia przestępstwa. Kilkuletni już spór jaki trwa pomiędzy stronami niniejszego procesu jest źródłem zainteresowania wielu osób związanych z działalnością tzw. domeny akademickiej. Wiele artykułów odnoszących się do stałej degrengolady tej dziedziny życia społeczno-politycznego RP, a publikowanych na różnych forach społecznościowych, a także na portalu Fundacji Science Watch Polska z Gliwic cieszy się ogromnym czytelniczym zainteresowaniem o czym świadczą liczby ich odsłon. Także komentarze zamieszczane pod tymi artykułami są wielce wymownym dowodem na to, że zaistniała bezwzględna konieczność podjęcia skutecznych działań aby tę stajnię Augiasza posprzątać.
Najwyższa pora, aby P.T. Czytelnikom przedstawić zasadność felietonowego tytułu. Przywołać zatem należy w tym miejscu fakt, że o funkcjonowaniu instytucji tzw. „wytrychów jurydycznych” wiedza (przynajmniej onegdaj, drzewiej) nabywana była podczas uczestnictwa prawniczych adeptów w ich aplikacjach. Oprócz dominującego wytrycha (wymyku) w postaci „znikomej szkodliwości społecznej czynu” percepcja aplikantów obejmowała także znamienną narrację ujętą formułą: Sąd ….. nabrał przekonania, że względnie Sąd ….. wszechstronnie rozważył.
Konia z rzędem (względnie żondem..) należy przyznać takiemu osobnikowi (~czce) który z takowym instrumentarium się nie spotkał. Nota bene autor felietonu uczestnicząc bezpośrednio w rozprawie nie miał jakichkolwiek wątpliwości co do treści zapadłego orzeczenia oraz jego pisemnego uzasadnienia. Z niecierpliwością oczekiwać będziemy werdyktu II instancji o czym natychmiast poinformujemy. Po prostu: pożywiom, uwidiom…..
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
14.09 2025
fot. pixabay
Zostaw komentarz