Na początek wyznanie. Lubię dziennikarstwo Bogdana Rymanowskiego. Czyli mogę być stronniczy, chociaż będę starał się być uczciwy.

Pierwsza rzecz natury ogólnej.

Newsweek Polska i inne „stare media” nie zrozumiały ani cyfrowej rewolucji, ani tego, czego naprawdę oczekują dzisiejszy „klienci” mediów. Im się wydawało, że rozumieją, kupili platformy internetowe (Onet, Interia, Wirtualna Polska) i wydawało im się, że załatwili sprawę. Mają telewizję/gazetę oraz podobną telewizję/gazetę w Internecie. I uważają, że krzykliwe artykuły czy tak samo krzykliwe „debaty” w studio zadowolą medialnych klientów.
Nie zadowolą. Okazuje się, że oczekujemy czegoś więcej. Okazuje się, że nie boimy się dwu- trzygodzinnej pogłębionej rozmowy na kanale internetowym. Więcej, jesteśmy nią bardziej zainteresowani niż studyjną nawalanką i gazetową sieczką.
Tacy internetowi podcasterzy jak Krzysztof Stanowski czy Bogdan Rymanowski mają odpowiednio 2 mln 100 tys. i 470 tys. subskrybentów. Ostatnia rozmowa z P. prof. Cichosz na Rymanowski Live miała już 2 mln 100 tys. wyświetleń. Część z nich została pewnie wygenerowana przez artykuł, a może jedynie okładka Newsweek Polska.

Co wolno, a czego nie wolno dziennikarzowi?

Oburzony dziennikarz Newsweeka sugeruje, że dziennikarz powinien selekcjonować swoich rozmówców, selekcjonować poglądy przez nich głoszone. A jeśli padną niezgodne z „konsensusem naukowym”, to jego rolą jest użyć „pały” autorytetu i swojego gościa naprostować.
Nienawidzę takiego dziennikarstwa. Od dawna już tego nie oglądam. Nie oglądam rozmów, w których – w zależności od telewizji czy czasopisma – wynik jest znany przed rozpoczęciem. Dziennikarzowi nie wolno przyjmować postawy „co jeszcze mogę zrobić, aby Panu Premierowi pomóc?”. On jest od tego, aby stawiać pytania, pozwalać się swobodnie wypowiedzieć i dopytywać tam, gdzie pojawiają się wątpliwości. Dziennikarz nie jest arbitrem! Arbitrem jestem ja! Arbitrem są oglądający/czytający. Kto tego nie rozumie nigdy nie zrozumie fenomenu Kanału Zero ani Rymanowski Live.
Stare media naprawdę żyją przekonaniem, że widzowi/czytelnikowi trzeba wszystko przedstawić tak, aby broń Boże nie pozostały w jego biednej główce jakiekolwiek wątpliwości.

Co się stało z nauką i naukowcami?

Pamiętam jeszcze czasy, kiedy podstawą nauki były badania oraz dyskusja nad ich interpretacją. Ok, mogły być różne wyniki badań w jakiejś sprawie. Wtedy naukowcy SZUKAJĄCY PRAWDY spierali się ze sobą na łamach fachowych czasopism, wskazywali na błędy w jednych badaniach, wykazywali wyższość swoich własnych. Ich koledzy w toku tej dyskusji zajmowali stanowiska, sprawa się klarowała i tak dochodzono najbliżej jak się da do poznania prawdy naukowej. Konfrontacja oraz dyskusja była kluczowa. Ona pchała naukę do przodu. Co jakiś czas pojawiali się tacy, „którzy nie wiedzieli, że się nie da”, przyjmowali niekanoniczne stanowisko. I albo pojawiał się przełom w nauce, albo szybko o nich zapominano. Bo w niczym nieskrępowanej dyskusji fachowych umysłów wszystko można było zweryfikować.

Dzisiaj przyjęto nową metodę badawczą – „konsensus naukowy”. I naukowa dyskusja zamarła. Bo jak tu dyskutować z konsensusem 98% naukowców? Jak publikować przeciwne zdania, kiedy publikatory nie bardzo chcą się narażać? Jak w końcu się wychylać, jeżeli np. lekarze mający zdanie zgodne z dzisiejszą wiedzą medyczną, a protestujący przeciwko restrykcjom i działaniom w czasie pandemii do dzisiaj „bujają się” po sądach lekarskich czy pozbawiani są prawa wykonywania zawodu?
Konsensus zakrólował. Zmiany klimatyczne, epidemie i pandemie, wpływ diety na zdrowie – milcz!!! Wielki Konsensus już się wypowiedział i koniec. Ruki pa szwam!

Z tego powodu rozmowy takie jak z prof. Cichosz, dr. Witczakiem, dr. Martyką są tak cenne! Bo rozszczelniają ten nibynaukowy beton, bo dopuszczają do milionów widzów punkt widzenia inny niż „ten-jedyny”.

Tak rozwija się nauka, w rozmowie, w polemice, w dyskusji oraz w dyskursie naukowym. Poprzez badania, konfrontowanie ich z innymi badaniami, wyciaganiem wniosków. Zagłuszanie głosów niewygodnych, wygumkowywanie twarzy i postaw z życia społecznego już przerabialiśmy. To przegrało i przegra po raz kolejny.

Tylko prawda jest ciekawa!!!

PS. Odpowiedź Rymanowskiego najlepsza z możliwych: