„Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – słowa te padły równo 60 lat temu. Wzbudziły wtedy wielkie poruszenie – czy bardziej oburzenie – przede wszystkim u komunistycznych władz gomułkowskiej Polski Ludowej, które konsekwentnie starały się budować w Polakach negatywny wizerunek Niemców – przynajmniej tych zachodnich. Wschodni po wojnie poszli tą „właściwą” drogą, ale zachodni – to był kapitalistyczny wróg. No i przede wszystkim w tej antyniemieckiej retoryce chodziło o to, aby przysłonić fakt, że w roku 39-tym jednak hitlerowskie Niemcy nie były jedynym agresorem…

Dziś, po 60 latach problem polsko-niemieckiego pojednania wciąż wydaje się być aktualny; choć jakoś inaczej, na nowo.

Z jakichś powodów wciąż pojawia się – ze strony niektórych osób, głównie reprezentujących określone środowiska polityczne – uporczywa antyniemiecka narracja. Niemców obwinia się o rozmaite problemy, z jakimi zmaga się obecnie nasz kraj. Zupełnie jakbyśmy wciąż byli pod ich okupacją. Jakby przepisów, które nas obowiązują nie wprowadzali koniec końców nasi polscy rządzący…

Wciąż niektórzy politycy z uporem kreują u swoich wyborców wizerunek Niemiec widzianych przez pryzmat lat 39-45. A przecież ten tragiczny diabelski czas to – niewątpliwie ważny – lecz jednak niejedyny epizod w długich dziejach polsko-niemieckiego sąsiedztwa. Obfitujących w najróżniejsze rozdziały i wydarzenia – tak tragiczne, jak i piękne. O tym jednak wiele by pisać; może kiedyś warto . . .

Ale wróćmy do współcześności; i jeszcze jedna refleksja.
Dziwnie kontrastuje przekaz tych, którzy zarzucają wciąż Niemcom jak najgorsze intencje względem Polski i przypominają nieustannie o krzywdach lat okupacji z codziennymi stosunkami polsko-niemieckimi, do jakich dochodzi po prostu, między zwykłymi ludźmi, na płaszczyźnie gospodarczej, kulturalnej, edukacyjnej, wreszcie towarzyskiej.
Dziwnie kontrastuje on z interesami, jakie Polacy robią z Niemcami – które pozostają od lat naszym głównym partnerem handlowym. Liczby, które ponoć nie kłamią, mówią, że nasza wymiana z sąsiadem zza Odry wynosi rokrocznie ponad 25 % całej naszej wymiany handlowej! I to zarówno w zakresie importu, jak i eksportu!
Innymi słowy – 1/4 naszego handlu zagranicznego odbywa się z tymi „złymi” Niemcami . . .

Cóż – jak widać i w tym zakresie Polacy idą własną drogą, nie oglądając się na fobie polityków. Jednak niewątpliwie coraz bardziej wyrazista antyniemieckość osób publicznych, o dużych wpływach w społeczeństwie, niczemu dobremu nie służy.

Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.
O czym doskonale wiedzieli ojcowie założyciele zjednoczonej Europy, na czele z dwukrotnym premierem Francji, Czcigodnym Sługą Bożym Kościoła katolickiego Robertem Schumanem, jak i prześladowanym przez nazistów, pierwszym kanclerzem RFN i założycielem niemieckiej partii chadeckiej Konradem Adenauerem.

No a poza tym – samochody niemieckie są najlepsze 😎