Mamy „Uśmiechniętą Polskę”. Tak się składa że chodziłem do szkoły średniej w czasie stanu wojennego. Nie przypominam sobie żeby dyrekcja zmusiła uczniów do przeszukiwania teczek i plecaków innych uczniów w celu znalezienia np „bibuły”, nie robil tego nawet nauczyciele, nawet ci którzy kochali Jaruzelskiego.
Pamiętam tylko jedną sytuację gdzie po dużej zadymie chyba 3 maja 1983 do sali wpadł dyrektor Leśniak, który nas opierdzielił i powiedział że naszym zasranym obowiązkiem jest UCZYĆ SIĘ, a nie walczyć z milicja na ulicach. Wtedy myślałem o nim „pierdzielony komuch, nie daje nam walczyć o nasz kraj”. Później dowiedziałem się że po wojnie Leśniak jako nastolatek współtworzył patriotyczną organizację antykomunistyczną, za co trafił na kilka lat do więzienia. On po prostu chciał nam oszczędzić tego co sam przeżył.
Ale wygląda na to że historia zatoczyła koło, mamy „demokrację wlaczącą”, tak jak kiedyś mieliśmy hasło „socjalizmu będziemy bronić jak niepodległości”. Mamy prześladowania uczniów w szkole, bezprawne przeszukiwanie telefonów i to nie przez nauczycieli, ale wyznaczonych uczniów, czyli tworzenie takich Pawlików Morozowów nowej władzy, dla tych którzy nie wiedzą kim był Pawlik Morozow, to wykreowany przez propagandę sowiecką „bohater” który doniósł NKWD na swojego ojca. Skutek był taki, że ojciec został zabity, a Pawlika Morozowa zabił jego dziadek, za to co zrobił. Oczywiście wiem że to duża przesada, ale gdyby ktoś dwa lata temu, powiedział mi, że za dwa lata, w szkole nauczyciele będą zmuszać innych uczniów do kontrolwoania telefonów innych uczniów, w celu wyszukiwania i kasowania „nieprawomyślnych treści” pomyślałbym że zwariował. A tu takie kwiatki. Tak więc wszystko przed nami. Myślałem że ta władza ma jakieś hamulce i instynkt samozachowawczy. Wygląda że nie ma.

Czytaj więcej.