Bardzo krótko, bo sobota, o uchyleniu europejskiego nakazu aresztowania wobec posła Romanowskiego.

Minister Żurek, chociaż wieloletni sędzia, wydaje się być zdziwiony, że sąd nie czytał akt. Mnie z kolei dziwi zdziwienie ministra, bo niestety jest to chleb poprzedni niemal każdego adwokata.

Raptem w zeszłym tygodniu łódzki sąd wezwał mnie do uzupełnienia pozwu w postaci załączenia ankiety dotyczącej zwolnienia z kosztów sądowych mojego Klienta. Ankieta ta liczy 5 kartek. W rozmowie telefonicznej z sekretarzem sądu ustaliłem, że ankieta ta znajduje się w aktach na kartach 34 – 38. Sędzia ją przeoczył. 5 kart (sic!). A pozew jest o 416 000 zł. I tak czytający akta sędzia będzie mi sądził sprawę. I zapewniam Państwa, że nie jest to odosobniony przypadek, a jeżeli któryś z moich kolegów adwokatów/radców prawnych będzie czytał ten wpis, na pewno znajdzie w swojej praktyce co najmniej kilka takich przypadków.

Pan minister Żurek, który drogi pełnomocnika zawodowego – jak mi się wydaje – nie przechodził, musi być siłą rzeczy tym zdziwiony. To kolejny kamyczek do ogródka tych, co to uważają, że sędzia to nie powinna być korona zawodów prawniczych. Minister Żurek też tak – zapewne – uważa, skoro nie robi nic, żeby ten stan zmienić.

Druga rzecz jest poważniejsza. Minister Żurek twierdzi, że prokuratura nie była zawiadomiona o posiedzeniu sądu.

Tymczasem adw. Bartosz Lewandowski:

„Prokuratura widziała, że Sąd Okręgowy w Warszawie będzie rozpoznawał mój wniosek o uchylenie ENA, bo dostała kopię tego wniosku, Sąd zobligował Prokuraturę do zajęcia stanowiska i przesłania dodatkowych materiałów”

Instynktownie wierzę tu adwokatowi. Sędzia w Polsce nie zawiadamia prokuratora o tak ważnym powiedzeniu??? Nie wydaje mi się. Adwokata, to i owszem! Zdarza się, że sądy nas nie zawiadamiają o terminie np. przedłużenia tymczasowego aresztowania, a sądy odwoławcze to „klepią”. Przecież nic się nie stało, człowiek siedzi kolejne 3 miesiące. Gdzie mu będzie lepiej, prawda?

W prokuraturze panuje bałagan, a także… polityka. Myślę, że środowisko prokuratorskie in gremio jest raczej Żurkowi nieprzychylne. Tak, jak i całej Platformie, której pamięta się reformę Ćwąkalskiego i próbę zagnania prokuratorów do odpowiedzialności za wynik sprawy. Dopiero Ziobro „przywrócił porządek”. Stare dzieje, ale uraz jest.

Nie mogę więc wykluczyć, że ktoś zawiadomienie sądu w prokuraturze przeoczył (bałagan), albo przeoczył specjalnie (polityka). A minister Żurek został po prostu oszukany. Myślę natomiast, że Bartosz Lewandowski, kiedy mówi, że prokuratura kopię jego wniosku otrzymała, wie co mówi. Jest doświadczonym obrońcą i pełnomocnikiem i raczej nie pozwoliłby sobie na podawanie niesprawdzonych informacji.

Pytanie – czy urzędujący w pałacu i nagrywający filmiki (niektóre bardzo fajne zresztą) minister ma świadomość tego, co się dzieje?

Foto: Gov.pl