Odbyło się ważne spotkanie Prezydenta Polski i Prezydenta Ukrainy. Potrzebne i dobre. I, oczywiście, jak to w Polsce, natychmiast zaczął się histeryczno infantylny bełkot, przykrywający naprawdę ważne wydarzenie.

Najważniejszym okazuje się, za przeproszeniem, pierd#lenie o tym, kto ma być komu wdzięczny. Jasne, można powiedzieć, że to Prezydent Nawrocki zaczął, ale była to zupełnie drugorzędna wypowiedź, wyjęta z kontekstu, powtórzę to, naprawdę ważnego spotkania. A jaką falę dziecinnych, żenująco egzaltowanych odezw wywołała.

Jedni sapią, tupią nóżkami i wołają- za mało, za mało, mają padać na kolana, ukraińskie chamy.

A inni- oooo przepraszamy kochani Ukraińcy, to my wam jesteśmy wdzięczni, och jak bardzo, my polskie chamy (tj oni, bo my lepsi) powinniśmy padać na kolana.

I tak to się kręci i kręci. Przedszkole pogania przedszkole, histeria histerię i ta egzaltacja może byłaby jeszcze znośna, gdyby nie przesłaniała dużo poważniejszych problemów (żeby nie było, sam miałem takie momenty, ale jednak mi minęło). Dlatego lepiej, żeby te brednie o wdzięczności olać.

Czy Ukraina powinna nam (mówię o państwie, nie ludziach) być wdzięczna za to, co zrobiliśmy? A co to w ogóle znaczy? Zacznijmy od tego, że Państwo Polskie pomogło Ukrainie, bo leżało to w NASZYM interesie. Bo była to NASZA racja stanu. Nie zrobiło tego w porywie serca, miłości, potrzeb emocjonalnych do cholery, tylko dlatego, że chroniło siebie. I bardzo dobrze, jeszcze czego, państwo zachowujące się jak egzaltowany libek po lekturze Wysokich Obcasów czy innej Wyborczej, no błagam. Więc na tej zasadzie, to Ukraina nie jest winna nam żadnej wdzięczności, winna nam za to jest świadomość, że jesteśmy sojusznikami, którzy to państwo uratowali, kiedy aktualni mocodawcy Tuska robili co mogli, żeby przestało istnieć. Tak, mowa o Berlinie. Tak, to obowiązek Kijowa o tym pamiętać.

A w drugą stronę- mam być wdzięczny Ukrainie, bo, jak czytam, walczy za mnie i dla mnie? LOL, bez jaj. 99% tych żołnierzy nie walczy o mnie i moją rodzinę, nie walczy o Polskę i polskie dzieci, nie walczy, żeby nas chronić i wspierać. Walczy o swój kraj i swoich ludzi. I bardzo dobrze, bo jakby walczyli za wolność naszą i waszą to by większość z tych, co tam siedzi, dość szybko mogła zrezygnować. Więc na tej zasadzie, to Polska nie jest winna Ukrainie żadnej wdzięczności, winna za to mieć świadomość, że to państwo to sojusznik, który walczy i osłabia naszego najważniejszego wroga. Że bohaterstwo ukraińskich zołnierzy i społeczeństwa ogranicza możłiwości działania wroga, który chce nas wziąć pod but. Tak, to obowiązek Warszawy o tym pamiętać.

Więc, jedyna moja prośba, przynajmniej na tym profilu odpuśćmy sobie pensjonarskie odezwy rozemocjonowanych 12latków. Dzięki,

Autor: Dawid Wildstein