„Żeby mierzyć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć, skąd się wyszło.” – pisał Cyprian Kamil Norwid
Powstanie Styczniowe było jednym z najbardziej dramatycznych zrywów niepodległościowych Polaków. Rozpoczęte w styczniu 1863 roku, miało charakter partyzancki i toczyło się głównie w lasach oraz na prowincji. Było aktem desperacji narodu pozbawionego własnego państwa, ale zarazem potężnym wyrazem woli wolności.
W zbiorowej pamięci dominuje obraz mężczyzn z bronią w ręku. Tymczasem bez udziału kobiet powstanie nie mogłoby ani wybuchnąć, ani trwać tak długo. Ich rola była wszechstronna, systemowa i absolutnie kluczowa.
Kobiety w konspiracji i walce
Kobiety działały na wszystkich poziomach konspiracji: jako sanitariuszki, kurierki, łączniczki, organizatorki zaplecza medycznego i finansowego, archiwariuszki Rządu Narodowego, a niekiedy także jako żołnierze. Tworzyły struktury tajnego państwa, niosły pomoc ofiarom represji, podtrzymywały ducha walki i kształtowały świadomość narodową.
Już w chwili wybuchu insurekcji zaczęły powstawać kobiece organizacje konspiracyjne – Komitety Niewiast w Warszawie, Krakowie, Lwowie, Wilnie, Grodnie, na Wołyniu, Żmudzi oraz w wielu mniejszych miastach. Włączone później w struktury powstańcze, zajmowały się aprowizacją, wywiadem, kolportażem prasy, organizacją szpitali oraz przerzutem ludzi i broni. To kobiety bardzo często utrzymywały łączność między oddziałami partyzanckimi a dowództwem.
Ikony kobiecego bohaterstwa
Symboliczną postacią tej epoki stała się Henryka Pustowójtówna.

Jej fotografia – w konfederatce na głowie, w szamerowanym kożuszku, z szablą przy boku i pistoletem w dłoni – przeszła do historii jako ikona kobiecego udziału w powstaniu. Walczyła w oddziale generała Mariana Langiewicza, brała udział w bitwach i została jego adiutantką. Po aresztowaniu i zwolnieniu udała się na emigrację, gdzie nadal pracowała na rzecz sprawy polskiej.

W tym samym oddziale działała Jadwiga Prendowska, od 10 stycznia 1863 roku kurierka Langiewicza. Jej dewizą były słowa:
„Każdy, kto może, powinien złożyć swe życie na ołtarzu Ojczyzny!”
Jadwiga dostarczała rozkazy, ulotki, medykamenty i meldunki, przemierzając gubernię radomską. Przyczyniła się do powstania kilku szpitali powstańczych. We wrześniu 1863 roku została aresztowana i osadzona w Pawilonie X Cytadeli Warszawskiej, a następnie zesłana do Kunguru w guberni permskiej. Do kraju wróciła wiosną 1866 roku.

Najtragiczniejszą postacią wśród powstańczych bohaterek była Maria Piotrowiczowa, poległa w bitwie pod Dobrą w lutym 1863 roku. Walczyła do ostatniej chwili, nie próbowała ratować własnego życia, odrzuciła propozycję poddania się, uznając ją za sprzeczną z honorem Polaka. Zginęła, broniąc sztandaru oddziału. Po bitwie okazało się, że była w ciąży – miała urodzić bliźniaki. Jej śmierć stała się symbolem bezkompromisowego poświęcenia i odwagi, nieustępującej męskiemu bohaterstwu.
Kobiety „w cieniu”
Nie mniej istotne były kobiety działające poza polem bitwy: Eliza Orzeszkowa, Helena Kirkorowa, Maria Ilnicka, Emilia Heurichowa oraz setki innych – często bezimiennych. Przenosiły dokumenty, prowadziły drukarnie Rządu Narodowego, organizowały pomoc dla zesłańców i ich rodzin.
Szczególną rolę odegrały tzw. „piątki” – kobiece komórki konspiracyjne, które z czasem zostały włączone w struktury państwa podziemnego jako Komitety Niewiast Polskich. Ich skuteczność budziła niepokój władz carskich. Car Mikołaj miał powiedzieć:
„Lękam się kobiet! Ten naród zawsze działał przez nie.”
Rosyjski historyk Mikołaj Berg pisał:
„Kobieta polska jest wiecznym, nieubłaganym spiskowcem.”
Rewolucja moralna i represje
Kobiety odegrały ogromną rolę w tzw. „rewolucji moralnej”, poprzedzającej wybuch powstania. Organizowały manifestacje religijno-patriotyczne, spotkania edukacyjne, uczyły pieśni narodowych. Pogrzeb Katarzyny Sowińskiej w 1860 roku przerodził się w potężną manifestację patriotyczną z dominującym udziałem kobiet ubranych w żałobę narodową.

Za działalność patriotyczną groziły kobietom więzienie, zesłanie na Sybir, a także publiczne upokorzenia. Mimo to ich aktywność nie ustawała. To one – matki – kształtowały kolejne pokolenia Polaków, przekazując pamięć, wartości i poczucie obowiązku wobec Ojczyzny. Mit „Matki Polki” miał bardzo realne podstawy w doświadczeniu epoki powstańczej.
Pamięć osobista i narodowa
Pozwolę sobie na osobisty wątek. Na mojej rodzinnej Lubelszczyźnie, w okolicach Kraśnika i Lasów Janowskich, toczyły się walki powstańcze. Przez dziesięciolecia nie wolno było o nich mówić. Moja mama – uczennica przedwojennego nauczyciela-patrioty – przez całe życie pielęgnowała miejsce pamięci. To ona nauczyła mnie, że historia żyje nie tylko w podręcznikach, lecz przede wszystkim w sumieniach ludzi.
Hołd dla „cichych bohaterek”
W 2026 roku obchodzimy 163. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. To dobry moment, by przypomnieć, że był to zryw nie tylko mężczyzn. Był to także – a może przede wszystkim – wysiłek kobiet.
Nie wolno zapominać o tych bezimiennych: dziewczynach, siostrach, nauczycielkach, wiejskich kobietach, które szyły czarne suknie, przygotowywały posiłki dla zesłańców, opiekowały się dziećmi i podtrzymywały narodowego ducha. To im również należy się pamięć, wdzięczność i hołd.
Niech słowa Władysława Bełzy z „Katechizmu polskiego dziecka” będą ich symbolem:
„Kto ty jesteś? – Polak mały.
Jaki znak twój? – Orzeł biały.
(…)
Czy ją kochasz? – Kocham szczerze.
A w co wierzysz? – W Polskę wierzę!”
Bo – jak przypominał Norwid – bez pamięci o drodze, którą przeszliśmy, nie sposób mierzyć drogi przyszłej.
Zostaw komentarz