Konsekwencje mianowania przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego dra hab. Przemysława Czarnka na przyszłego premiera Polski po przegranej PO w w wyborach w 2027 roku. Kilka refleksji.

1. To chyba znowu majstersztyk prezesa: Szydło – Duda; Szefernaker – Szydło; Szefernaker Nawrocki. Co prawda Czarnek na razie nie mianował szefem swojego sztabu wyborczego Szefernakera, ale zakładam, iż nawet gdy tego nie zrobi, to Szefernaker będzie miał wpływ na tę kampanię wyborczą, która już się zaczęła;

2. to jest taki długi marsz. I znowu arcydzieło polityczne Kaczyńskiego – to on ustawia debatę publiczną o wyborach 2027 roku. I nawet jak na Czarnka wyjdą haki, bo poszukiwanie ich będzie intensywne, to będzie jak w przypadku kandydata Nawrockiego. Tusk się znowu wyłoży na jakimś Murańskim, bo sztab Tuska jest zdolny do takich przypadków. A elektorat PiS tylko jeszcze bardziej utwierdzi się w wyborze prezesa. Bo przecież on dotąd się nie pomylił, jak sam wybierał, a nie podsuwano mu kandydatury.

3. Czarnek to kandydat zbierający różne środowiska polityczne – słowo klucz, powtarzane na konwencji w „Sokole” przez Bochenka wielokrotnie. I nawet jak dziś prezes Sławomir Mentzen zadaje kluczowe pytania o przeszłość Czarnka jako ministra nauki i szkolnictwa wyższego oraz członka rządu Morawieckiego, bo faktycznie ciąży ona na wizerunku wybranego przez prezesa Kaczyńskiego przyszłego premiera Polski, to jednak wybór Czarnka z perspektywy PiS jest jak najbardziej logiczny. A te pytania należy widzieć też w kontekście obawy Mentzena o utratę elektoratu Konfederacji (https://wiadomosci.onet.pl/kraj/przemyslaw-czarnek-otrzymal-9-pytan-od-slawomira-mentzena-odpowiedzial/xyqkn8n) .

4. Tej obawy nie powinien mieć Braun, bo Czarnek, choć w przemówieniu po nominacji ostro uderzył w Zełeńskiego, to jednak na pokrzykiwaniu się w tym przypadku – sprawa ekshumacji polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa dokonanego na Polakach – się skończy. Wachlarz spraw, w których ujawni się skrajność poglądów Brauna, staje się coraz szerszy i będzie jeszcze bardziej. A on się tej skrajności nie boi – vide jego deklaracja po stronie barbarzyńskiego irańskiego reżimu.

5. Czarnek pozbiera trochę głosów Konfederacji, zwłaszcza, że jej lokalni działacze już się ze sobą kłócą o miejsce na listach wyborczych, a w przestrzeni publicznej są jednak nieznani. Ale tylko trochę tych głosów kandydat prezesa Kaczyńskiego zbierze. I nawet Czarnkowi nie zaszkodzi fakt, że podczas tej konwencji w hali „Sokoła” w Krakowie na czołowym miejscu siedział były ormowiec, a dziś przewodniczący uczelnianej Solidarności (https://www.facebook.com/photo/?fbid=10230600509665455&set=pcb.10230600512225519) .

To potwierdza determinację środowiska PiS w dążeniu do odzyskania władzy w Polsce, bo przecież szemranych postaci w nim jest dosć.

6. Nie wiem czy zwróciliście przy tym uwagę na to z kim i jak się witał w hali „Sokoła” prezes Kaczyński? Przeszedł się po sali i ostentacyjnie pominął b. wicemarszałka Sejmu RP Ryszarda Terleckiego. Dał tym samym dowód, że on jako szef partii żadnej niesubordynacji nie przebacza. Zwłaszcza takiej, która kwestionuje jego wielkość. Ciekawe tylko z kim prezes Kaczyński uzgadniał – no może za duże słowo: uzgadniał, po prostu rozmawiał o kandydaturze Przemysława Czarnka?