Ja oczywiście nie wiem po czyjej stronie jest wina czy racja. Natomiast rodzi się w związku z tą historią kilka pytań (czytaj więcej).

Ukraina domaga się „natychmiastowego” wejścia do UE, ze swoim dziwnym prawem, ze swoimi korupcyjnymi układami, z różnymi grupami interesu, których celem jest wyłącznie zarobienie jak największej ilości pieniędzy w jak najkrótszym czasie. To z resztą charakterystyczne patrzenie na rzeczywistość, liczy się tu i teraz, co będzie za rok mało kogo obchodzi, a co będzie za lat 10 nie obchodzi nikogo kompletnie. Nikogo z władz, bo oczywiście grupy nacisku i różni szemrani biznesmeni myślą o przyszłości, mają nadzieję, że wejście do UE otworzy dla nich dostęp do niewyobrażalnych pieniędzy, dzięki czemu można się będzie obłowić, znaczy ONI będą mogli się obłowić i żyć za te pieniądze przez wiele lat, a to że za chwilę te pieniądze będą zablokowane dla PAŃSTWA, jako że nikt się z nich prawidłowo nie rozliczył (przykład Bułgarii i budowy autostrady Sofia Warna), nikogo nie obchodzi, oni już swoje „przytulili” i mają.
W najgorszym wypadku wyśle się „chłopaków, żeby porozmawiali w ich języku” jak to mówił Zełeński. To jest sposób prowadzenia biznesu przez wiele firm i „biznesmenów” na Ukrainie.
To dlatego „europejskie wartości” są na Ukrainie tak cenione przez władzę i biznes, z tym że słowo „wartości” ma w tym wypadku konkretne znaczenie czyli PIENIĄDZE które można „przytulić”.